Muzyczne metafory Glassa [koncert Piotra Pławnera i Sinfonii Iuventus]

03.02.2022
Glass po polsku [koncert Piotra Pławnera i Sinfonii Iuventus]

W końcu stycznia w Studiu Koncertowym Polskiego Radia im. Witolda Lutosławskiego w Warszawie zabrzmiał niezwykły koncert – II koncert skrzypcowy „The American Four Seasons” Philipa Glassa (ur. 1937 r.). Wykonał go Piotr Pławner, który zarazem poprowadził Polską Orkiestrę Sinfonia Iuventus im. Jerzego Semkowa.


Nie mogło to być łatwe zadanie – bycie solistą-wirtuozem i dyrygentem jest zawsze sporym wyzwaniem, a tu dodatkowo mowa o muzyce współczesnej, ponadto partytura Glassa wymaga od wykonawców wyjątkowej precyzji. Wiele fragmentów przebiega w zawrotnym tempie, kluczowy jest w tym wszystkim puls podkreślony w partii syntezatorowej. Na piątkowym koncercie na syntezatorze gościnnie zagrała Zuzanna Całka, zwyciężczyni Transatlantyk Instant Composition Contest w 2019 r., artystka bardzo otwarta na rozmaite kulturowe inspiracje, fuzje i nowości. Brzmienie smyczków z syntezatorem – co niektórych może zaskakiwać – sprawia imponujące wrażenie, zwłaszcza że u Glassa partia syntezatora pełni funkcję stabilizującego całość zegara, podczas gdy partie solisty i orkiestry smyczkowej rozlewają się niczym fale, zmagają ze sobą jak prądy morskie. Wykorzystany przez kompozytora syntezator nadawał więc całej kompozycji świeżość i nowoczesność, i namiętność, z jaką ów utwór wykonali muzycy, pozwoliła to w pełni docenić.

 

II koncert skrzypcowy miał swoją światową premierę w 2010 r., został napisany dla Roberta McDuffy’ego. Jest szalenie trudny technicznie, chociaż na pozór o bardzo klarownej, warstwowej fakturze. Wymaga jednak pełnej symbiozy solisty i orkiestry smyczkowej. I tego niewątpliwie nie można było odmówić 28 stycznia Pławnerowi i młodym muzykom z orkiestry. Szczególnie „Prologue” wśród wszystkich ośmiu części urzekł mnie płynnym przenikaniem się partii solistycznej i orkiestrowej, homogenicznością brzmienia, która w tym wypadku była dużym atutem – jakby orkiestra smyczkowa stanowiła przedłużenie solisty; ich współzawodniczenie eksplodowało głównie w wirtuozowskich accelerandach zawartych w utworze. Drobne niedoskonałości absolutnie nie zaburzyły tego wrażenia. Słuchaczowi mógł się wręcz udzielić nastrój niesamowitości, uczestnictwa w czymś wielkim, bo usłyszenie tego rodzaju kompozycji na żywo samo w sobie jest już wyjątkowe. Piotr Pławner olśniewająco, z nieskazitelną intonacją i swobodą wykonał na skrzypcach jeden z najpiękniejszych utworów, jakie napisano w XX w. na ten instrument – koncert, który chciałoby się słyszeć jeszcze częściej na polskich estradach. Czuć było pasję wspólnego wykonania. Aczkolwiek to właśnie owa swoboda i pewność siebie solisty bodaj najbardziej uwiodły publiczność. „Movement” I, II, III i IV były w odpowiedni sposób skontrastowane z „Song” nr 1, nr 2 i nr 3 – wszystko stanowiło spójną całość, niepozbawioną jednak momentów lirycznej zadumy. Choć nie ukrywam, że najbardziej brawurowo wybrzmiały części szybkie, zwłaszcza finał z porywającą partią kontrabasów. „The American Four Seasons” jest niczym tykająca bomba – napięcie rozdyma materię muzyczną, wciąż jednak trzymając ukrytą potęgę w ryzach, niczym żywioły chwilowo opanowane przez odwieczny porządek rzeczy, prawo do życia zakodowane w przyrodzie… Nieustanne repetycje nabierają niemal metaforycznego znaczenia, podobnie zresztą, jak i w I koncercie skrzypcowym (1987) Philipa Glassa, skomponowanym ku pamięci jego ojca Bena. „Jego ulubioną formą był koncert skrzypcowy, więc dorastałem, słuchając koncertów Mendelssohna, Paganiniego, Brahmsa” – powiedział niegdyś kompozytor o Benjaminie Glassie – koneserze sztuki. – Kiedy zdecydowałem się napisać koncert skrzypcowy, chciałem napisać taki, który by się spodobał mojemu ojcu”. I jak widać na jednym koncercie skrzypcowym się nie skończyło.

 

CZYTAJ WIĘCEJ O MINIMALIZMIE W MUZYCE PHILIPA GLASSA:

Minimalizm: Muzyka na czasy zgiełku

Zaskakujące jest to, jak wielką popularnością cieszy się muzyka minimalistyczna. Właśnie ta, która w pojedynczym dźwięku upatruje istoty piękna, a z natarczywych powtórzeń bądź ciszy i swoistego cedzenia treści wywodzi swoją moc. Niczym słowa – które zapamiętujemy jakby lepiej, gdy nie jest ich przytłaczająco dużo.
Minimalizm: Muzyka na czasy zgiełku

Warto w tym miejscu pochylić się jeszcze nad postacią głównego bohatera wieczoru w Polskim Radiu. Piotr Pławner debiutował na estradzie w dziewiątym roku życia. Studia w Akademii Muzycznej w Gdańsku ukończył z wyróżnieniem. Doceniony został także na studiach w Bernie w Szwajcarii. Wśród wielu nagród, które otrzymał, na szczególną uwagę zasługują m.in.: zwycięstwo w 44. Międzynarodowym Konkursie ARD w Monachium (1995 – najwyższy laur przyznany w 55-letniej historii tego konkursu dopiero po raz trzeci), nagroda The Strad Selection za najlepsze wykonanie koncertów, przyznana przez prestiżowy miesięcznik „The Strad” dla płyty z koncertami skrzypcowymi Szymanowskiego i Karłowicza (2007) oraz Fryderyk za album z utworami Karola Szymanowskiego i Pawła Kochańskiego, nagrany wraz z Wojciechem Świtałą (2009).
Artysta z takim dorobkiem potrafi udźwignąć największą presję – stało się tak i tym razem, gdy podczas najbardziej subtelnego i cichego fragmentu „The American Four Seasons” w sali… zaczęło płakać dziecko. Pomimo pewnego doświadczenia estradowego i tak byłam pod wrażeniem postawy Pławnera, który zachował zimną krew i niewzruszony jak w transie pożeglował ze swoją muzyczną opowieścią dalej. Ogólnie tego wieczoru wykonanie koncertu Glassa mnie wzruszyło, zwłaszcza że mimo wielkiego sentymentu do jego muzyki, dopiero teraz miałam okazję usłyszeć koncert skrzypcowy na żywo i do tego w polskim wykonaniu.
Tymczasem w drugiej części wieczoru zabrzmiała IV symfonia e-moll („Elegijna”) op. 98 Johannesa Brahmsa (1833–1897); „Allegro non troppo” stanowiło tu mocne otwarcie, zaś pozostałe części ukazały pełen wachlarz emocjonalny i potencjał interpretacyjny orkiestry. Słowem, rzetelne wykonanie, a do tego – tak, jak już zdążyła nas do tego Polska Orkiestra Sinfonia Iuventus przyzwyczaić – soczyste, intensywne brzmienie. To, nad czym warto by w tym wszystkim jeszcze popracować, to może subtelności, napięcia i momenty odprężenia w dynamice piano, ale poza tym jest moc i wielka przyjemność słuchania dla słuchaczy, a to przecież najważniejsze.

 

Na koniec tylko dodam, że Piotr Pławner to zdaje się gorący orędownik twórczości Philipa Glassa – „Sonata skrzypcowa” tego kompozytora została włączona także do programu lutowego koncertu kameralnego z udziałem Pławnera w Filharmonii Łódzkiej im. Artura Rubinstein.

Wszystkie treści na PrestoPortal.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.

Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.

Więcej informacji: Edyta Ruta | edyta.ruta [at] prestoportal.pl | +48 579 66 76 78

Może Cię zainteresować...

Drogi użytkowniku, zaloguj się aby móc komentować nasze treści.