Czas na odrodzenie [rozmowa z Pawłem Przytockim]

09.09.2021

O koncercie inauguracyjnym, nowych planach repertuarowych na nadchodzący sezon artystyczny i potrzebie budowania wewnętrznego piękna z dyrygentem i dyrektorem artystycznym Filharmonii Łódzkiej Pawłem Przytockim rozmawia Maria Krawczyk.

11 września odbędzie się koncert inaugurujący nowy sezon artystyczny. Tego wieczoru na scenie pojawi się Julia Kociuban, a także Chór i Orkiestra FŁ. Skąd wybór repertuaru?

Na początek wystąpi Chór Filharmonii Łódzkiej a capella prezentując utwory Romualda Twardowskiego. Dlaczego Romuald Twardowski? Jest jednym z najwybitniejszym polskich kompozytorów urodzonych w latach trzydziestych ubiegłego stulecia – szczególnie jeśli chodzi o twórczość chóralną. Niedawno obchodził 90. lecie urodzin. Niestety przez pandemię, wielu umknął ten fakt. Chciałbym w pewien sposób nadrobić to i uhonorować twórczość i osobę Romualda Twardowskiego. A z drugiej strony chciałbym, żeby swoją inaugurację, swój wieczór miał chór filharmoniczny. Nie mogą wystąpić na jednej scenie razem:chór z orkiestrą, gdyż wciąż mamy obostrzenia pandemiczne - nic się w tej kwestii nie zmieniło. Żebyśmy mogli wszyscy razem wystąpić, musiałbym mieć pozwolenie na wspólne wyjście na scenę 150 osób. W związku z tym, najpierw usłyszymy Chór Filharmonii Łódzkiej pod dyrekcją Marii Hubluk- Kaszuby, a po przerwie na scenie pojawi się Julia Kociuban wraz z Orkiestrą FŁ. Wspólnie zaprezentujemy „Koncert Fortepianowy” Grażyny Bacewicz. Wybór tego koncertu nie jest przypadkowy, gdyż wspólnie z pianistką nagraliśmy ten koncert w 2019 r., a płyta była nominowana do Fryderyka. Od nagrania minęły dwa lata, a my w tym czasie nie mieliśmy możliwości zagrania tego dzieła przed publicznością Filharmonii Łódzkiej. Warto jeszcze zaznaczyć, że Grażyna Bacewicz była związana z Łodzią. Planując działalność Filharmonii, staram się szczególnie odnosić do historii i tradycji związanej z życiem muzycznym Łodzi, dzięki temu mamy poczucie ciągłości. Na koniec zabrzmi „I Symfonia f-moll” Szostakowicza. Jest to znakomity, powiedziałbym – najbardziej klasyczny utwór tego kompozytora. A z drugiej strony przypomina mi się przy tej okazji tytuł książki Juliana Burnesa - „Zgiełk czasu”. Dla mnie w pewnym sensie Szostakowicz jest symbolem swoistego zgiełku czasów w jakich żyjemy.

W roli dyrygenta chóru pojawi się Maria Hubluk – Kaszuba. Czy to ona na ten moment przejmie obowiązki chórmistrza po Dawidzie Berze?

Pani Maria Hubluk - Kaszuba poprowadzi chór w trakcie koncertu, ale nie przejmuje kierownictwa na stałe. Na stanowisko chórmistrza został rozpisany konkurs. Będzie on trwał przez cały rok. Wybraliśmy czwórkę dyrygentów, którzy będą przygotowywać, w ciągu tego roku, chór do koncertów oratoryjnych. Będziemy się przyglądać tym przygotowaniom. Zespół sam zdecyduje z kim chciałby współpracować – kto pojawi się na stanowisku ich szefa.

 

Patrząc w przyszłość trochę dalej. Co pojawi się w przyszłym sezonie artystycznym?

Dużo by o tym opowiadać. W nadchodzącym sezonie można spodziewać się przede wszystkim wielkich dzieł oratoryjnych, które do tej pory przez okres dwóch lat zamknięcia, nie miały szans się pojawić na naszej scenie. Ostatnie oratorium, które wykonałem – to „Stworzenie świata” w zeszłym roku, wykonane w dwóch odsłonach, gdyż nie mogłem zrobić przerwy w trakcie koncertu, a przy tak wielkich dziełach jest ona konieczna. Od tamtego czasu nie było możliwości zagrania tak dużego programu oratoryjnego. Pierwszy koncert oratoryjny będzie miał miejsce już 1 października  – „Missa solemnis D-dur” Ludwiga van Beethovena. W roli dyrygenta pojawi się Jörg-Peter Weigle – znakomity kapelmistrz z Berlina, który jest także dyrektorem artystycznym Filharmonii we Frankfurcie. „Missa solemnis” miała pierwotnie zostać wykonana w Roku Beethovena, niestety to się nie udało. Zatem teraz usłyszymy ten utwór, ale w Kościele Ewangelicko-Augsburskim św. Mateusza w Łodzi. Nowym aspektem wykonawczym będzie rozdzielenie zespołu. Chór będzie stać na balkonach, w oddaleniu od orkiestry. Takiej możliwości w sali koncertowej nie da się stworzyć, a w kościele św. Mateusza mamy bardzo duże balkony. Zależy mi przede wszystkim na przywróceniu w miarę normalnej działalności. Zdaję sobie sprawę z tego, że jesień będzie dramatyczna, jeśli chodzi o zachorowania, ale mimo wszystko postaram się wykorzystać dobrze ten czas. W grudniu natomiast czeka nas kolejne wyzwanie – mianowicie wykonanie oratorium „Paulus” Feliksa Mendelssohna - też zaległość z poprzednich lat. Wykonamy go w grudniu na koniec roku kalendarzowego, chociaż był to utwór, który planowaliśmy na zakończenie jubileuszu 50-lecia chóru filharmonicznego. Wcześniej w listopadzie przygotowałem koncert utworów Krzysztofa Pendereckiego pod tytułem „Od Trenu do Lacrimosy” (pierwotnie planowałem VIII Symfonię Pendereckiego we wrześniu 2020) W programie pojawią się najważniejsze utwory z twórczości Krzysztofa Pendereckiego – począwszy od „Trenu – Ofiarom Hiroszimy”, „Stabat Mater”, po pieśni, które są częścią wielkich oratoriów takich jak np. „Powiało na mnie morze snów”, a także „Lieder der Vergänglichkeit”. Solistką będzie Iwona Hossa, która wykona pieśni z jednego i drugiego oratorium, a na koniec zaśpiewa Lacrimosę z „Polskiego Requiem”. Zatem będzie to symboliczny koncert, także o symbolicznej konstrukcji. Mam przeczucie, znając Krzysztofa Pendereckiego bardzo dobrze, że taka konstrukcja programu bardzo by mu się spodobała.

 

Zatem dużo utworów, dużo wykonań jest przenoszonych z poprzednich lat. Tak samo na koniec sezonu, w czerwcu 2022 planuje wykonanie II Symfonii Gustawa Mahlera „Zmartwychwstanie”, która też pierwotnie miała zostać zagrana rok wcześniej. To pokazuje, że w dużym stopniu pandemia dyktuje pewne rozwiązania. Jednak niezależnie od produkcji, które przenoszę z poprzednich sezonów, na scenie Filharmonii Łódzkiej pojawią się lubiani oraz nowi artyści i niemniej interesujące koncerty. Chciałbym tutaj wymienić dwie artystki związane z wytwórnią Deutsche Grammophon: skrzypaczkę Bomsori Kim i wiolonczelistkę Camille Thomas, która będzie w nowym sezonie artystką - rezydentem Filharmonii Łódzkiej.

 

Co jeśli pandemia znów pokrzyżuje plany i pozamyka drzwi do instytucji kultury? Jest plan „B”?

Odpowiem trochę bezczelnie. Plan B był już w zeszłym roku. Teraz to można zacząć mówić o planie D lub E. Tego typu pytania będą się pojawiać tak długo, dopóki nie będzie obowiązku szczepień na Covid-19 w Polsce.

 

Ale my artyści nie mamy na to wpływu i wypada nam czekać. Myślę, że wszyscy ludzie, zarówno ci, którzy walczą o życie – pielęgniarki i lekarze, jak i ludzie kultury, którzy nie walczą o życie, ale o zachowanie kultury, zachowanie ciągłość jej dostępności, wystarczająco dużo już znieśli. Dwa lata – to bardzo długo. Gdy nie gramy – ucieka część życia, jest w tym dużo prawdy. Z całą stanowczością możemy powiedzieć, że właściwie część życia nam uciekła i nie da się go już nadrobić. Ze swojej strony mogę powiedzieć, że zrobiliśmy wszystko – jako artyści, bo graliśmy w sieci starając się zachować aktywność słuchaczy, jednocześnie zapewniając melomanom kontakt ze sztuką. Robiliśmy, co tylko się dało. Nie wyobrażam sobie powrotu do sieci... Być może mam za mało wyobraźni. Może osoby decyzyjne mają jakiś pomysł, o którym my jeszcze nic nie wiemy? Nadchodzący rok wiele wyjaśni.

 

Co powiedzieć tym, którzy do przyjścia do filharmonii się jeszcze nie przekonali? Otwiera się nowy sezon, może otworzą się na muzykę nowi melomani?

Obserwując dzieje świata i rozwój kultury na przestrzeni wieków, patrzę na przyszłość z pewnym optymizmem. W czasach średniowiecznych mieliśmy dżumę, która zmiotła z powierzchni ziemi prawie co trzeciego mieszkańca Europy. Jednak ludzkość jakoś się z tego wyzwoliła – zarówno ze średniowiecznej sentencji „Memento mori”, jak i z dżumy, bo przecież każda pandemia kiedyś się kończy. Nastał okres nazywany renesansem – czas, który odrodził humanizm. Jeśli ktoś czuje potrzebę odrodzenia w sobie człowieczeństwa po tym trudnym okresie jakim był czas zamknięcia w pandemii, to wydaje mi się, że będzie mógł tego doświadczyć w Filharmonii. Każdy będzie miał szansę w jakiś sposób odkryć w sobie piękno, właśnie dzięki muzyce. A repertuar, który zaplanowałem na nadchodzący czas z pewnością pomoże ukształtować i przywrócić wewnętrzne poczucie harmonii i piękna.

 

Wszystkie treści na PrestoPortal.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.

Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.

Więcej informacji: Edyta Ruta | edyta.ruta [at] prestoportal.pl | +48 579 66 76 78

Może Cię zainteresować...

Dodaj komentarz