By promować Chopina, musimy go poznać [Chopin w przestrzeni publicznej]

30.10.2021

Chopin wielkim kompozytorem był. Z czasem jednak stał się również świetną marką. A jak prezentować go w przestrzeni miejskiej, by nie stał się wydmuszką?

 

Nie trzeba go nikomu przedstawiać. Tym bardziej wszystkim żyjącym w Polsce. Konkurs Chopinowski za nami; co roku „Chopin i jego Europa”, a poza tymi festiwalami ogrom imprez, w środku których stoi Chopin. Jest on również w czołówce najczęściej pojawiających się patronów polskich ulic obok Mickiewicza, Piłsudskiego czy Konopnickiej. Korzystanie z tego francuskiego (a jednocześnie tak polskiego) nazwiska jest dobrze widziane chyba przez wszystkich – nie dzieli politycznie, jest znane za granicą i całkiem wyraźnie podnosi nam dumę. Nie dziwi więc dalsze tworzenie infrastruktury promocyjnej związanej z Chopinem. Poza przejściami dla pieszych w postaci klawiatury fortepianu czy muralami Chopin reklamuje już perfumy, zegarki, słodycze lub kawę.

 

Nie inny los spotyka muzykę Chopina. Radiowe dżingle, sygnały oczekiwania na połączenie i Krakowskie Przedmieście – romantycznego kompozytora można usłyszeć wszędzie. I to jest świetne! Polacy korzystają ze swojego dorobku i promują twórczość „jednego ze swoich”. Chopin stał się silną marką – nikt tego nie ukrywa. Czy za jakiś czas jednak pełna emocji muzyka Chopina stanie się jedynie marketingowym artefaktem dającym +1 do klasy, elegancji i stylu?

 

Nokturn 24 na dobę

 

– Na trasie z Bielska-Białej do Gdyni nokturn Es-dur brzmi 19 razy. Często jeżdżę pociągami i odczuwam, jaką udręką jest eksploatowanie tego jednego nokturnu. Nasuwa się pytanie, czy jest to w ogóle promocja muzyki Chopina – mówi poseł Michał Gramatyka. W minionych tygodniach skierował on interpelację z prośbą o zróżnicowanie liczby utworów odtwarzanych w pociągach PKP Intercity Premium.

 

Problem może wydawać się błahy – bo przecież to tylko jeden utwór w pociągu – ale uwidacznia on podejście do wykorzystywania twórczości Chopina w przestrzeni publicznej. Utwór mający zainteresować odbiorcę jest wtłaczany mu kilkanaście razy w jednej interpretacji przez kilka godzin. I jak zaznacza sam poseł – wywołuje to raczej odwrotny skutek.

Michał Gramatyka w interpelacji 26860 zasugerował przykładowe rozwiązanie: „Może warto sięgnąć po cykl preludiów Fryderyka Chopina – 24 utwory skomponowane we wszystkich 24 tonacjach stanowią spójną całość, nawiązującą do najlepszych, bachowskich wzorców. […] Taka ilustracja muzyczna, zestawiona koniecznie z informacją o tytule (tonacji, numerze dzieła) i wykonaniu utworu, z pewnością wytworzyłaby odpowiedni efekt promocyjny”. W odpowiedzi minister aktywów państwowych, powołując się na informacje przekazane przez PKP, wskazuje jednak na fakt, że nie pojawiły się żadne skargi od pasażerów w tym zakresie.

 

Odpowiedź pozostawiająca problem bez rozwiązania oczywiście nie satysfakcjonuje Michała Gramatyki. – Spróbuję zadzwonić do PKP, może spróbuję ich przekonać – zobaczymy. Nie przekonuje mnie odpowiedź, że w systemie multimedialnym nie ma miejsca na więcej niż jeden utwór. Kiedyś było tak z Wi-Fi – przez lata twierdzono, że się nie da, a jednak dostęp do sieci się pojawił.” – komentuje parlamentarzysta.

 

PR przy użyciu Chopina

 

Odpowiedź na interpelację jest dość wymowna. Według spółki nokturn stał się dla wielu integralną częścią podróży pociągiem, a „zmiany w tak symbolicznej warstwie powinny być dokonywane z należytą starannością, dbałością o utrzymanie najwyższych standardów i z poszanowaniem opinii pasażerów”. Odpowiedź ta wyraźnie kładzie nacisk na wpływ, jaki muzyka Chopina ma na standard podróży. W całej odpowiedzi PKP nie odnosi się jednak do tego, jaki wpływ na Chopina i jego muzykę ma odtwarzanie tylko jednego utworu od blisko sześciu lat. W tych okolicznościach jest dość jasne, że utwór, zamiast kreować wizerunek Chopina jako twórcy, kreuje obraz PKP jako spółki z klasą. Chopin jest jedynie świetnym narzędziem, by taki wizerunek tworzyć.

 

Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że korzystanie z muzyki docenianych kompozytorów nie jest niczym złym. Nie jest też problemem wykorzystywanie ich dzieł w kampaniach PR-owych czy marketingowych. Problemem jest stosowanie żywych elementów kultury jak martwego narzędzia do podnoszenia komfortu czy estetyki danego produktu.

 

Chopin promuje PKP, festiwale i miasto Warszawa. Jak znaleźć złoty środek, który pozwoli na promocję tych wydarzeń i miejsc, a jednocześnie nie stworzy z kompozytora pacynki? Jak połączyć tworzenie marki, którą już jest Chopin i kreowanie zgodnego z historią wizerunku samego kompozytora?

 

Chopin w Warszawie

 

- Po pierwsze trzeba sobie postawić pytanie: „Kim był i co dla nas oznacza?” – mówi Katarzyna Ratajczyk. Od stycznia 2007 do grudnia 2013 pełniła funkcję dyrektorki Biura Promocji Miasta w Urzędzie m.st. Warszawy i w 2009 roku doprowadziła m.in. do powstania ławeczek chopinowskich na Trakcie Królewskim z okazji nadchodzącego Roku Chopinowskiego. Stoją one do dzisiaj - informują o miejscach związanych z kompozytorem i odgrywają jego najpopularniejsze utwory. – Chopin w Warszawie to młody Fryderyk. Naszym zamiarem wtedy było zdjąć go trochę z piedestału. Oczywiście festiwal czy konkurs chopinowski rządzą się swoimi prawami, ale my chcieliśmy go wizerunkowo “odmłodzić” i przybliżyć warszawiakom i przyjezdnym.

 

W 2010 r. połączenie Chopina z Warszawą nie było tak oczywiste jak dzisiaj. Ówcześnie ponad 50 proc. mieszkańców stolicy uważało, że kompozytor dorastał w Żelazowej Woli. Najważniejszym zadaniem było przypomnienie o 20 latach, które Chopin spędził w Warszawie.

Trzeba połączyć Warszawę z Chopinem. Pokazać, że on tu żył i tworzył. Nie chciano umieszczać kolejnych pamiątkowych tablic czy pomników. Nie chciano też tworzyć wizerunku umierającego geniusza. - Miał niespełna 21 lat, gdy stąd wyjechał! Był dowcipny, inteligentny, wręcz genialny, ale też - chciałoby się powiedzieć - normalny. Chcieliśmy niejako wpuścić ducha Fryderyka na ulice jego ukochanego miasta. Nie oczekiwaliśmy, że nagle wszyscy zaczną słuchać jego dzieł od początku do końca. Chcieliśmy, żeby zaczęli go postrzegać jako osobę twórczą, która jest wpisana w tożsamość Warszawy – mówi Katarzyna Ratajczyk.

 

Biuro Promocji Miasta również innymi inicjatywami wpływał na obraz Chopina (choć nie było to głównym celem działań – akcje miały przede wszystkim kreować wizerunek Warszawy). Przykładem może być chociażby konkurs pod hasłem „Fryderyku! Wróć do Warszawy!”, którego biuro było współorganizatorem (Katarzyna Ratajczyk zasiadała w jury).. Chopin na jednym z popularniejszych plakatów przedstawiony został ze słuchawkami w uszach, w dresowej bluzie z pięciolinią wzdłuż rękawa.

 

Słysząc te historie, wciąż nie byłem jednak przekonany. Wizerunek ten wydaje mi się nieco uproszczony. Ja bym chciał zobaczyć Chopina pełnego emocji i pasji, bo nigdy takiego nie widziałem (a tak go słyszę). Tu jednak dostaję najpopularniejsze utwory kompozytora, które mogę odbierać, relaksując się na spacerze po Starym Mieście. Moja rozmówczyni jednak zaznacza: - Choć wizerunek zawsze będzie uproszczony, to  właśnie w wielu młodych ludziach rozbudził on pasję. Dzięki muralom, współpracy z raperami, temu konkursowi na plakat, a także na pamiątkę z Warszawy. Mieliśmy tego dowody w postaci ilości zgłoszeń i wyrażanych opinii.

 

Ideał sięgnął bruku?

 

Były dyskusje o tym,  czy wizerunku Chopina za bardzo nie strywializowano – bo to przecież “tylko” ławeczka, i nagrania mają nieidealne brzmienie. – wskazuje Katarzyna Ratajczak. Zaznacza jednak, że projekt miał na celu upowszechnienie Chopina jako postaci warszawskiej i przypomnienie muzyki, która jest powszechnie rozpoznawana. Aby słuchać Chopina trzeba wybrać się do filharmonii. - My stworzyliśmy grające ławeczki też dla tych, którzy nigdy na koncert się nie wybiorą, ale dzięki nim przeżyją krótki kontakt z geniuszem w jego mieście – dodaje.

Problem jednak pozostaje. Wpisując Chopina w przestrzeń miejską, nie da się stworzyć pełnego obrazu młodego twórcy, który jednocześnie jest chorowity, a dodatkowo tworzy muzykę pełną pasji i uczuć, i przy tym wszystkim jest dowcipny... i tak dalej. W rozmowie z Katarzyną Ratajczak wybrzmiało jednak dość wyraźnie, że nie da się  wizerunku, który wszystkim by odpowiadał. Dla melomanów Chopin to romantyzm i emocje. Dla kogoś inaczej patrzącego na muzykę kompozytor kojarzy się z elegancją i klasą. Dla jeszcze innych – z relaksem i odpoczynkiem.

 

„Fałsz wcześniej czy później wyjdzie”

 

W Warszawie Chopin zagościł na dobre. Pomniki, festiwale czy wspomniane ławeczki – wszystko informuje o związkach kompozytora ze stolicą. Przez 10 ostatnich lat wcale też nie ubyło Chopina z Polski. Wręcz przeciwnie – wszyscy są coraz bardziej świadomi jego twórczości. Co jednak dalej zrobić z jego obecnością? Postawić na rzetelny obraz muzyka z XIX w. czy budować obraz bardziej przystępny? A może stworzyć markę, która jak Mozart w Wiedniu pozwoli, nawet tym kompletnie niezainteresowanym muzyką, wejść do filharmonii?

Podróże Chopina po Polsce

Fryderyk Chopin urodził się w 1810 r. w Żelazowej Woli. Gdy miał około pół roku, jego rodzina przeniosła się do Warszawy, jednak nigdy nie zapomniał o miejscu swoich narodzin i odwiedzał je dość regularnie. Z pewnością wpłynęły na to serdeczne relacje łączące rodzinę Chopinów z rodziną Skarbków – właścicieli majątku. Dziś Żelazowa Wola jest jednym z najbardziej kojarzonych z osobą kompozytora miejsc w Polsce. Warto pamiętać, że obecnie wygląda zupełnie inaczej niż na początku XIX w.

Dróg jest kilka i każdej osobie inna ze ścieżek może wydawać się odpowiednia (mnie np. odrzucałby pomysł stworzenia odpowiednika austriackich Mozartkugeln). Na relację z naszym kompozytorem nie ma przepisu. Warto jednak pamiętać, że zapraszając Chopina do przestrzeni publicznej, trzeba go poznać. Beznamiętne puszczanie nokturnu czy mazurka nie załatwi sprawy.  

 

Wszystkim obawiającym się jednak o dalszy los wizerunku Chopina Katarzyna Ratajczak pozostawia uspokajającą myśl: – Trzeba pamiętać, że jeżeli marki nie są budowane w oparciu o prawdziwe wartości zakorzenione w realnym życiu, w tym wypadku konkretnego twórcy, to fałsz, na którym są tworzone nie pozwoli na ich powszechną akceptację, sympatię, uwielbienie. Nie ma więc innej drogi: by promować Chopina, musimy go poznać.

 

Wojciech Gabriel Pietrow

Wszystkie treści na PrestoPortal.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.

Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.

Więcej informacji: Edyta Ruta | edyta.ruta [at] prestoportal.pl | +48 579 66 76 78

Może Cię zainteresować...

Drogi użytkowniku, zaloguj się aby móc komentować nasze treści.