Dotknąć drewnianego dna oceanu [wystawa rzeźb Ursuli von Rydingsvärd w Muzeum Narodowym w Krakowie]

03.01.2022
Ursuli von Rydingsvärd, Dno oceanu

Istnieje „Książka bez słów”. Z drzewa cedrowego i tkaniny lnianej. Powstała zaledwie w 2017 r., a sprawia wrażenie, jakby zawierała milczącą mądrość wieków. Ogromna i ciężka, kojarzy się ze świętymi księgami z różnych kultur świata. Jest dziełem rzeźbiarki Ursuli von Rydingsvärd.

Książka bez słów” stanowi część monograficznej wystawy „Tylko sztuka” prezentowanej w dniach 6 listopada 2021 – 6 lutego 2022 r. w Muzeum Narodowym w Krakowie, pod opieką kuratorską Eulalii Domanowskiej i ciekawie zaaranżowanej przez Latała Design. Ursula von Rydingsvärd to jedna z najbardziej znanych amerykańskich artystek. Jej dzieła stanowią część zbiorów muzeów, takich jak: Museum of Modern Art, Metropolitan Museum w Nowym Jorku, Park Rzeźby Storm King Art Center czy Muzeum Sztuki w Filadelfii. Na krakowskiej wystawie, przygotowanej wraz z Centrum Rzeźby w Orońsku oraz Muzeum Łazienki Królewskie w Warszawie, znalazły się jej prace z lat 1976–2021: rzeźby, rysunki, jedna instalacja oraz program filmowy opowiadający o życiu i twórczości rzeźbiarki, w tym blisko godzinny film dokumentalny Daniela Trauba „Ursula von Rydingsvärd. Into Her Own” (2019), który w 2020 r. znalazł się na liście dziesięciu najlepszych dokumentów artystycznych ARTnews (choć gwoli ścisłości należałoby napisać, że jest to dokument o sztuce, a nie dokument artystyczny czy kreacyjny sensu stricto).

Ursula von Rydingsvard

Ursula von Rydingsvärd z domu Karoliszyn urodziła się w 1942 r. w rodzinie polsko-ukraińskiej, którą w czasie II wojny światowej wywieziono z Beskidu Żywieckiego do niemieckiego obozu pracy i która po wojnie, po pobycie w kilku obozach przesiedleńczych, wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych. Mimo że artystka dopiero w 1985 r. odwiedziła Polskę w ramach stypendium Yale University, to czuła się z nią silnie związana. W swoich monumentalnych pracach nawiązuje do chłopskiego życia (stąd np. wykorzystywanie w twórczości zwierzęcych jelit!), inspiruje się bliskością człowieka i Matki Ziemi, życiem w zgodzie z rytmem natury. Dlatego też niejednokrotnie odwołuje się do tradycji Indian Ameryki Północnej, plemion afrykańskich czy ludów Australii i Oceanii. Ma na swoim koncie szereg nagród (m.in. Visionary Woman Award z 2017 r. czy Lifetime Achievement Award for Excellence in the Arts z 2019 r.). Istotne początki i rozkwit jej działalności przypadły na lata 70. (wcześniej zajmowała się głównie pedagogiką), w otoczeniu takich artystów, jak: Bruce Nauman, Robert Morris, Sol LeWitt, Martha Rosler, Robert Smithson, Gordon Matta-Clark czy Carolee Schneemann, z kolei Lucy Lippard tworzyła w tym czasie swoją feministyczną teorię sztuki… Twórczość Ursuli von Rydingsvärd w tym wszystkim wyróżnia wizjonerstwo, odwaga wyrażania siebie, a zarazem minimalizm treści, jak i maksymalizm formy. W zamieszczonym na wystawie manifeście rzeźbiarka wyznaje m.in., że ceni sobie włożony w rzeźbienie umysłowy i fizyczny wysiłek, który może pełnić funkcję swoistego remedium, że tworzy, ponieważ „swoją pracą może sięgnąć do przyszłości”, a ponadto „ma nieustanną potrzebę, by próbować lepiej zrozumieć wielkie cierpienie, którego doznała jej rodzina, ból, który nadal nie w pełni rozumie”. Bardzo ciekawie opowiada też o swojej pracy w dokumentalnych rejestracjach stworzonych przez związanych z Rhode Island School of Design Petera O'Neilla i Marcina Giżyckiego (zarazem profesora w Polsko-Japońskiej Szkole Technik Komputerowych w Warszawie). Są to materiały z 1997 i 1998 r.: „Hand-e-over” oraz „Nieortodoksyjna geometria”. W filmach odwiedzamy także studio ma nowojorskim Brooklynie, posiadłość Anny Hatch czy lotnisko w Warwick (miejsca związane z artystką), widzimy, jak wielu asystentów uczestniczy w procesie powstawania jednej rzeźby, w pewnym sensie są to dzieła i oddanej sztuce wizjonerki, i jednocześnie oddanej jej wizji wspólnoty zaproszonej do projektu, wspólnoty, która staje się w jakiś sposób drugą rodziną rzeźbiarki. Zresztą owa wspólnotowość znów nasuwa skojarzenia z kulturą „wiejską” czy plemienną. I tak rzeźby (a dokładniej płaskorzeźby) „Zatopiony cień” (drewno cedrowe, grafit, z 2011 r.) i „Norduna II” (drewno cedrowe, grafit, z 2017 r.) są inspirowane sztuką ludową, notabene wiele prac artystki nosi też polskie tytuły.

Ursula von Rydingsvärd, Pierwsza - proces

Jednak pewna rzeźba wzbudziła we mnie na wystawie prawdziwy respekt. To „Bez tytułu (Dziewięć stożków)” z drewna cedrowego, z 1976 r. Jest to jedna z pierwszych rzeźb artystki, uznawana za zapowiedź imponującej w formie, duchowej z założenia skali sztuki von Rydingsvärd. W dołączonym do wystawy opisie czytamy, że nowojorski kurator Mark Rosenthal zauważył, że praca, jak na czasy minimalizmu i obliczeniowych sformułowań geometrycznych, „łagodzi poczucie geometrii i jako takie sugeruje przejście artystki do estetyki postminimalistycznej”. Stożki najprawdopodobniej symbolizują dziewięć osób z rodziny rzeźbiarki, są puste w środku, przypominają beczki, kopce bądź peleryny. Mogą też pełnić funkcję tajemniczych totemów. „Moje rozumienie uduchowienia zawiera się w nieustannym sięganiu do swego wnętrza, aby zrozumieć, kim jesteśmy i próbować zrozumieć (…) innych i siebie” – miała skomentować Ursula von Rydingsvärd. Ciekawy pod względem faktury wydaje się natomiast cykl rysunków „Bez tytułu” z 2017 r., wśród których znajdziemy prace wykonane z takich komponentów, jak: ręcznie robiony papier lniany, pigment, masa papierowa, jedwab czy szal jedwabny, koronka (!) itp. Bardzo subtelne w porównaniu z rzeźbami są również rysunki z 2004 r. poświęcone garderobie panny młodej, jak np. „Buty panny młodej” (grafit na papierze). Motyw buta można dostrzec i w innych pracach, jak np. w rzeźbie „Zadrapanie II” z drewna cedrowego i grafitu z 2015 r.). Zupełnie inna na tym tle wydaje się nostalgiczna instalacja „Małe nic” z lat 2002–2021, złożona z kompozycji i prac, i przedmiotów ułożonych na ścianie niczym naukowe eksponaty, zawierająca jeszcze bardziej bezpośrednie odniesienia do życia rodzinnego artystki niż w „Bez tytułu (Dziewięciu stożkach)”.

 

Widzę duszę w afrykańskich przedmiotach, kiedy na nie patrzę” – powiedziała Ursula von Rydingsvärd w rozmowie z Markiem Rosenthalem; świat poznaje przez dotyk i wzrok, bardzo zmysłowo, o czym świadczą takie jej prace, jak: „Płyta czarnego języka” z drewna cedrowego i pigmentu, z 2008 r., w której von Rydingsvärd podąża inspiracyjnie śladem Paula Gaugaina, Alberta Giacomettiego, fowistów czy kubistów zafascynowanych egzotyką.

Ursula von Rydingsvärd. rzeźba Głosy Oceanu

Ursula von Rydingsvärd w swoich dziełach eksperymentuje też z materiałami, śmiało eksploruje nowe przestrzenie, artefakty, techniki i środki wyrazu. „Bez tytułu (Złożone koce)” to rzeźba ze wspomnianych wcześniej zwierzęcych jelit (akurat krowich) i sznurka, z 2014 r., tym razem inspirowana kilkusetletnią kurtką indiańską z wodoodpornego i dającego niezwykły efekt wizualny pod światło pęcherza morsa. To zarazem kontynuacja fascynacji artystki z lat 90., gdy to w 1996 r. stworzyła słynne „Dno oceanu” z drewna cedrowego, grafitu i jelit zwierzęcych (które stabilizują obiekt), w którym rzeczywiście to, co obecne i nieobecne, przeszłe i teraźniejsze, w domyśle odnoszące się i do życia, i do śmierci, zostaje zestawione obok siebie w jednym, w pewnym sensie „odwzorowanym” czy wykreowanym „ekosystemie”. Podobna w duchu pozostaje praca „Głosy oceanu” wystawiona w hallu głównym muzeum (dwie inne rzeźby, „Pierwsza” i „Scratch”, znajdują się z kolei przed wejściem), choć przyznam, że z obecnej kulturowej perspektywy nasuwa ona skojarzenia przede wszystkim z czerwiem pustyni z kultowej „Diuny” Franka Herberta.

 

I pomyśleć, że bezpośrednim impulsem do zorganizowania wystawy Ursuli von Rydingsvärd w Polsce był pokaz jej sześciu rzeźb w ogrodzie Giardino della Marinaressa na 56. Biennale Sztuki w Wenecji w 2015 r. Wcześniej miała miejsce ekspozycja w 1992 r. w Centrum Sztuki Współczesnej – Zamku Ujazdowskim w Warszawie. Chciałoby się zapytać – dlaczego dopiero wtedy i dlaczego była tak długa przerwy pomiędzy tymi wystawami? Doświadczanie sztuki tego formatu to przecież dla wielu z nas nie tylko okazja do głębokiej refleksji czy wręcz kontemplacji, lecz także swoista inicjacja czy „zanurzenie”, a na pewno odkrycie.

 

***

URSULA VON RYDINGSVÄRD. Tylko sztuka

Muzeum Narodowe w Krakowie

Gmach Główny

al. 3 Maja 1, 30-062 Kraków Gmach Główny, II piętro

 

Wystawa czynna do 6 lutego 2022

Wszystkie treści na PrestoPortal.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.

Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.

Więcej informacji: Edyta Ruta | edyta.ruta [at] prestoportal.pl | +48 579 66 76 78

Może Cię zainteresować...

Drogi użytkowniku, zaloguj się aby móc komentować nasze treści.