Oszczędność vs ekspresja [Wystawa Fundacji Gierowskiego "Choć minął dla nas czas tworzenia, to pozostała myśl w obrazach"]

22.12.2021
Wystawa Fundacji Gierowskiego "Choć minął dla nas czas tworzenia, to pozostała myśl w obrazach

Wystawa w Fundacji Stefana Gierowskiego (z siedzibą w Warszawie) jak zawsze oczarowała, omamiła, otumaniła (!) zwiedzających kolorami. „Choć minął dla nas czas tworzenia, to pozostała myśl w obrazach” pozostanie otwarta aż do 13 lutego 2022 r. i w szary zimowy dzień warto pooddychać jej barwami oraz uśmiechnąć się na widok swoistej gry symetrią i asymetrią.

W ramach ekspozycji możemy zobaczyć prace pięciu artystów: Mariana Czapli (1946–2016), Doroty Grynczel (1950–2018), Czesława Radzkiego (1948–2020), Edwarda Tarkowskiego (1941–2021) oraz Tomasza Żołnierkiewicza (1935–2018). Wystawa powstała według koncepcji prof. Stefana Gierowskiego, którego za organizatorami pozwolę tu sobie zacytować: „To wystawa moich bliskich przyjaciół, którzy odeszli. Tym razem wyjątkowo wystawa nie problemowa, a »uczuciowa« – być może tak należałoby to ująć”. Ma ona zatem charakter sentymentalny, ale bez świadomości kontekstu (prezentowani artyści to dawni uczniowie fundatora) nie czujemy jej nostalgii, ale raczej czystą radość tworzenia. Wśród wymienionych artystów zwłaszcza Żołnierkiewicz zwrócił moją uwagę. W 1999 r. został profesorem sztuki, wcześniej był już m.in.: profesorem nadzwyczajnym (1991), kierownikiem Pracowni Rysunku na Wydziale Malarstwa ASP oraz asystentem prof. Artura Nachta-Samborskiego (1965–1968) i prof. Jana Ignacego Wodyńskiego (1968–1970), a dawniej także asystentem w pracowni samego prof. Stefana Gierowskiego. Dzieła Żołnierkiewicza wydały mi się dość konceptualne, „biorą” przede wszystkim pomysłem, tak jak wypełnione intensywną głębią koloru koła z 2015 r. (akryl, sklejka); notabene, ponieważ wyeksponowano je obok siebie i ułożono w bardzo atrakcyjny sposób (różnicując je pod względem wielkości), tworzą zarazem kompozycyjną całość jako cykl „Bez tytułu”. Ta korelacja, kontekstowość zawarta pomiędzy poszczególnymi pracami jest zresztą jeszcze mocniej odczuwalna w pracy „Światło” z cyklu „Być” z 2015 r. (akryl, sklejka)… Równie pomysłowy okazał się cykl „Światło, dźwięk, kolor” z 2011 r. (akryl, płótno), przypominający nieco zabawę widmem akustycznym. Zupełnie inny w charakterze jest zaś obraz wykonany techniką akrylową na płótnie, pozbawiony już nie tylko tytułu, lecz także konkretnego datowania (wiadomo jedynie, że pochodzi z lat 90. XX w.), operujący wyłącznie czernią i bielą, których „złożenia i konfrontacje” mogą silnie oddziaływać na wyobraźnię, nasuwając daleko idące skojarzenia ze stertą suchych liści czy niemal apokaliptyczną wizję martwych ciał ułożonych w stosy. Pozostałe prace z lat 90. tego artysty epatują już wyrazistymi kształtami i kolorami, jakbyśmy oglądali bakterie, i wszelkie na pozór niedostrzegalne życie, pod mikroskopem, czy mgławice przez teleskop. Ogólnie fascynujące jest to obsesyjne poszukiwanie struktur, hipnotyczna zabawa liniami, regularnością okręgu, plamą barwną czy kreską i, oczywiście, formą.

 

Dźwiękowe – czy raczej muzyczne – inspiracje odnajdziemy i w twórczości Edwarda Tarkowskiego, o czym świadczą subtelne, poetyckie wręcz w swoim stonowanym wyrazie „Impresje Chopinowskie” z lat 1980–1985. U Tarkowskiego znajdziemy metaforę ludzkiego ruchu, szkice pełne twórczych niedomówień. To kolejny absolwent Gierowskiego, u którego widać szeroki wpływ inspiracji twórczych, zajmował się bowiem malarstwem religijnym i sakralnym, malowidłami ściennymi, polichromiami, kopiami, dekoracjami, złoceniami, konserwacjami itd.

 

Odmienne w charakterze wydaje się malarstwo olejne jeszcze jednego ucznia Gierowskiego, a także prof. Wojciecha Sadleya (w pracowni tkaniny), Czesława Radzkiego – jego obrazy z roku 2019 to w gruncie rzeczy popis designu, zaproponowane przez niego wzory śmiało sprawdziłyby się w sztuce użytkowej. Ja bardziej zainteresowałam się jego twórczością z pierwszej dekady XXI w. – doskonale łączący czerń z odcieniami fioletu i niebieskiego „Proć” wygląda niczym fantasmagoria dziwnego żeglarza, zaś „Ważka” jest tak doskonale nieoczywista, że właściwie bez znajomości tytułu nie wplątałaby nas w intrygującą grę wizualnych skojarzeń.

 

Interesujące może być natomiast prześledzenie twórczości Mariana Czapli. Widać tu pewien rozwój twórczej myśli w różnych latach, poszukiwanie optymalnej techniki wyrazu, a także intelektualne podejście do podejmowanych tematów (jak np. w akrylowym „Upadku” z lat 90.) oraz tęsknotę czy też upartą potrzebę rozliczenia się z ojcem (jak w obrazach olejnych „Ojciec” czy „Sylweta – Ojciec” z lat 80.). Trzeba jednak przyznać, że bardziej oryginalne mogą się wydać te prace Czapli, które nie nadużywają dosłowności, jak np. „Reminiscencje wiślickie” z lat 70. (olej płótno) w odróżnieniu od np. „Belki krzyża” wykonanej techniką akrylową, której rok powstania nie jest dokładnie znany. Chociaż zmysł graficzny Mariana Czapli nie da się zakwestionować, co z kolei widać w obrazie olejnym „O szaty moje rzucili los” z 1993 r. Warto przy tym pamiętać, że Czapla był nie tylko uczniem Gierowskiego, lecz także współzałożycielem grupy artystycznej Sympleks S4, której był członkiem od 1974 do 1979 r.

 

I w tym wszystkim sterylna ekspresja Doroty Grynczel; jej minimalizm i oszczędność wydają się może i nieco irytujące, ale za to konsekwentne. Co ciekawe, w przeszłości zajmowała się tkaniną unikatową i malarstwem sztalugowym, była też stypendystką The Polock-Krasner Foundation w Nowym Jorku (1992) oraz Fundacji im. Stefana Batorego w Warszawie (1993), a także pierwszą w historii kobietą, która została dziekanem Wydziału Malarstwa na ASP w Warszawie. Funkcję tę pełniła w latach 2012–2016. Przestrzenie barwne zajmujące większość powierzchni prezentowanych prac Grynczel, zwarta przemyślana kompozycja i naturalna cykliczność koją po feerii barw, która nas atakowała w poprzednich salach wystawowych. Tak miało być.

 

(MB)

Wszystkie treści na PrestoPortal.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.

Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.

Więcej informacji: Edyta Ruta | edyta.ruta [at] prestoportal.pl | +48 579 66 76 78

Może Cię zainteresować...

Drogi użytkowniku, zaloguj się aby móc komentować nasze treści.