Sejsmograf epoki przyspieszenia [wystawa prac Witkacego w Muzeum Narodowym w Warszawie]

07.09.2022
Sejsmograf epoki przyspieszenia [wystawa prac Witkacego w Muzeum Narodowym w Warszawie]

Od 8 lipca 2022 roku trwa i będzie eksponowana do 9 października 2022 roku wystawa prac plastycznych Stanisława Ignacego Witkiewicza – Witkacego, dramaturga i plastyka – w Muzeum Narodowym w Warszawie. Przedstawia ona kilkaset prac artysty – portretów, kompozycji, rysunków, fotografii i innych dzieł zgromadzonych z około dwudziestu czterech miejsc w Polsce i na świecie, w tym ze znaczących muzeów takich, jak np. Centre Pompidou w Paryżu.

Stworzyło to na wystawie bogaty zbiór dzieł Witkiewicza budzący wielkie zainteresowanie publiczności, o czym świadczy tłum kłębiący się codziennie przy kasie muzeum i oczekujący na wejście do sal ekspozycyjnych.

 

Kuratorami wystawy są Zofia Machnicka i Paweł Polit, którzy już niejednokrotnie (wraz z dyrektorem, Łukaszem Gawłem) powyższą wystawę prezentowali na antenie TVP Kultura, opowiadając o Witkacym jako o prekursorze pewnych idei, w tym formizmu, tworzącym w okresie przejściowym, będącym świadkiem zmian we wszystkich dziedzinach ludzkiej egzystencji i polityki – przyspieszenia tempa życia z powodu szybkiego rozwoju techniki i jej wpływu tak na ułatwienie, jak i skomplikowanie (!) życia człowieka – przewidującym dalsze losy rozwoju lub upadku sztuki.

 

Witkacy tworzył w epoce formizmu, zachowując w wielu swych pracach silne cechy secesji. Za swojego życia mówił o prymacie formy w sztuce i o zasadzie „jedności w wielości”, będącej według niego głównym kryterium sztuki wraz z zasadą tworzenia w dziełach plastycznych „napięć kierunkowych”. Obrazy swe opatrywał programowymi tytułami, brzmiącymi trochę jak komunikaty, np.: Walka żywiołów czy Cierpienie. Zdarzało się też, że tytuły niektórych z nich bywały wulgarne, co wynikało z zamiaru przełamywania utartych konwencji i stosowania metody prowokacji. W pracach swych Witkacy starał się stworzyć nastrój niesamowitości, łamania przyjętych stereotypów i zasad, fantastyki. Nadana im forma i treść miały być odejściem od naturalizmu i jednocześnie nadaniem im sensu; tak, aby nie były tylko samym ornamentem. We wstępie do obszernego katalogu wystawy jej dyrektor, Łukasz Gaweł, nadmienia, że Witkacy był artystą niezrozumianym i odrzucanym przez znaczną część krytyków. Notabene problem ten i dziś wydaje się aktualny w odniesieniu do wielu współczesnych twórców…

Co ciekawe niektóre prace Witkacego szczególnie wyróżniają się w reprodukcjach zawartych w katalogu wystawy dostępnym w Muzeum Narodowym (swoją drogą szkoda, że projektanci katalogu użyli w jego tekstach jasnoszarej czcionki, co utrudnia zapoznawanie się z jego treścią), podczas gdy inne robią wrażenie w wersji oryginalnej, na wystawie.

 

W odczuciu zwiedzających artystów-malarzy bodaj najbardziej zwracająca uwagę na talent Witkacego może się wydać tzw. „sala fioletowa” z ogromną galerią portretów Witkiewicza, które stworzył, prowadząc od 1928 roku swoją firmę portretową pozwalającą mu zarabiać na życie. Podobno model korzystający z tych usług nie miał wówczas nic do powiedzenia wobec wizji tak oryginalnego i nieschematycznego artysty, jakim był Witkiewicz.

 

Otóż wyżej wymienione portrety zawierają, co zdumiewające, zakodowane życie i osobowość modela. Wydaje się wręcz, że artysta wyciąga z nich na wierzch ludzkie charaktery, słabości, zmysłowość lub kostyczność i wiele innych cech pozornie ukrytych. Portrety wykonane przez Witkacego cechuje niezwykła biegłość i swoboda kreski, malowane są głównie pastelami. One po prostu żyją na ścianach. Niezwykle trafnie i poruszająco, wręcz magnetycznie, są w nich eksponowane oczy – jak okna duszy. Oczy te żyją i są wielowyrazowe.

W tych portretach, moim zdaniem, najbardziej widać talent i oryginalność Witkiewicza. W tłach tych portretów pojawiają się nie tylko elementy secesyjne, jak np. w Portrecie dwojga dzieci (Krystyny i Ludwika Fischerów) na tle pejzażowym z 1925 roku z Muzeum Tatrzańskiego czy w Portrecie Leona Reynela z 1926 roku z Muzeum Narodowego w Warszawie, ale i elementy i pejzaże o cechach malarstwa van Gogha, co widać np. w Portrecie podwójnym Heleny Lisińskiej i Jana Gadomskiego z 1939 roku z Muzeum Narodowego. Są też wśród prac Witkacego takie, które nawiązują do malarstwa Jacka Malczewskiego, ale w sposób, który nawet trudno sprecyzować, bo jest to jakby echo, jak np. Portret Ireny Wiedyskiewicz-Polniakowej z 1926 roku (kolekcja Boss i Okołowicz).

 

Można powiedzieć, że Witkacy, tak jak wielu artystów przed nim i po nim, był wrażliwy na różne prądy w sztuce, które do niego przemawiały – uczył się na nich, korzystał z nich, obdarzając je własną osobowością. W tym duchu pojawiają się w jego portretach również coraz nowocześniejsze ujęcia, jak np. w Portrecie Marii Stawarskiej-Golińskiej z 1927 roku z Muzeum Narodowego w Warszawie, a nawet formy umowne i tła zbliżone do rysunków i malunków dzieci, jak np. tło w Portrecie Emilii Witowskiej z 1938 roku. Tło tego obrazu również może kojarzyć się z przeczuciem profetycznym u Witkacego dotyczącym zbliżającej się wojny.

 

Jeśli chodzi o sceny figuralno-abstrakcyjne Witkiewicza, zdaje się, że są one dużo mniej wymowne i atrakcyjne niż portrety. Widać w nich, że artysta posiada wyczucie koloru, ale z niego mało korzysta. Wydaje się, że prace te trochę „zbanalniały” z czasem. Nie są to prace, które przykuwają oko. Często ma się wrażenie, że mają one za mało przebijający się przekaz treściowy, nie frapują, a forma jest zbyt mało wysublimowana, aby przykuwała uwagę.

Rysunki Witkacego są biegłe w kresce, ale przy większości z nich wydaje się, że nie mają przemyślanej od początku do końca formy. Są to jakby robocze rysunki-notatki. Natomiast zarówno fotografie Witkacego, jak i jego portrety fotograficzne mają w sobie wielki artyzm, kondensację nastroju i formy oraz skupienie. Cóż, każdy artysta ma prace lepsze i gorsze, skończone i nieskończone, ma też różne okresy w swojej twórczości. Na imponującej wystawie Rubensa z lat 70. XX wieku w Belgii znalazły się zarówno jego prace genialne, jak i dość słabe „bohomazy”, co i tak nie przeszkadzało stwierdzić, że mamy do czynienia z artystą genialnym i wielce utalentowanym. Podobnie jest z Witkacym. W swej historii mieliśmy wielu wybitnych twórców reprezentujących różne dziedziny sztuki. Ich prace niejednokrotnie przepadły w zapomnieniu, w tym z powodu zaborów, wojen i zmiennej i słabej sytuacji Polski.

 

Twórcy obecni i wcześniejsi nieraz mieli i mają wątpliwości, czy nasza i światowa historia sztuki (nie mówiąc już nawet o historii samej w sobie) nie jest sztucznie „stwarzana i preparowana”, bo tak wiele można osiągnąć sztucznym lansowaniem jednych i celowym pomijaniem drugich wśród grona wybitnych artystów.

 

Jeśli chodzi o sposób wyeksponowania prac Stanisława Ignacego Witkiewicza, należy zauważyć, że w dawnych latach w Luwrze prace obowiązkowo oglądało się przy świetle naturalnym, dziennym. W Muzeum Narodowym obecnie ekspozycje ogląda się przy sztucznym i w sumie niezbyt jasnym świetle. Być może w jakimś stopniu stwarza to lepszy nastrój do kontemplacji dzieł?

 

Na tle różnych wystaw w Muzeum Narodowym ekspozycja prac Stanisława Ignacego Witkiewicza na pewno jest godna polecenia i powinna zmobilizować działania naszych urzędów zajmujących się kulturą, aby jak najszybciej zabrały się za ratowanie, promowanie i kolekcjonowanie na szeroką skalę prac polskich artystów współczesnych oraz za odtwarzanie kopii zaginionych i zniszczonych prac autorstwa wybitnych polskich twórców z przeszłości. Póki co wydaje się, że kolejne pokolenia artystów będą powtarzały los Norwida i Witkacego.

Wszystkie treści na PrestoPortal.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.

Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.

Więcej informacji: Edyta Ruta | edyta.ruta [at] prestoportal.pl | +48 579 66 76 78

Może Cię zainteresować...

Drogi użytkowniku, zaloguj się aby móc komentować nasze treści.