W ukryciu i na widoku [intymność w teatrze]
Czy w teatrze podczas pracy nad spektaklem lub z aktorem nad rolą jest miejsce na intymność? Kiedy i jak może się ona objawiać? – odpowiadają reżyserzy, aktorzy i dyrektorzy teatralni. Pyta Wiesław Kowalski
Paweł Łysak. Reżyser, były dyrektor Teatru Polskiego w Bydgoszczy, dyrektor Teatru Powszechnego w Warszawie:
Przestrzeń teatru to obszar ze swej istoty publiczny, wystawiony na widok. Jednak do zbudowania trwałych i pogłębionych relacji między twórcami, które są konieczną podstawą do wspólnego stworzenia wieloaspektowego dzieła, intymność jest niezbędna. Proces twórczy, relacja, w jaką wchodzą reżyser i aktorzy, jest bardzo delikatną materią, wiąże się z poszukiwaniami, odsłanianiem swoich lęków, marzeń, często niespełnienia. Aby stworzyć język dzieła, wypracować jego formę, najpierw trzeba pobłądzić, a dopiero potem znaleźć właściwą drogę. Ten etap pracy nie może podlegać natychmiastowemu ujawnianiu, musi być chroniony intymnością. Bardzo często na próbach ujawniają się emocje, o których nikt poza uczestnikami nie wie. Te emocje stają się potem tkanką materii spektaklu. Tak się działo np. na próbach do wyreżyserowanego przeze mnie spektaklu „Jak ocalić świat na małej scenie?”, w którym opowiedzieliśmy wraz z trójką aktorów o naszych ojcach.
Myślę, że o intymności można również mówić w przypadku relacji aktora i widza, która paradoksalnie w teatrze buduje się publicznie. Każdy, kto siedząc na widowni choć raz w postaci scenicznej zobaczył cząstkę siebie, wie, o czym mówię. Co ciekawe, dzieje się tak nie tylko na żywo, lecz także w przekazie online spektakli, na który byłem zmuszony przestawić działalność Teatru Powszechnego w dobie pandemii. Z zapałem neofity badamy to nowe dla nas, ludzi teatru, medium, odkrywając nowe możliwości, ale też wciąż tęskniąc za intymnością kontaktu bezpośredniego. W tym kontekście, działając cały czas w sferze niepewności, jak będziemy mogli prezentować nasze najbliższe premiery, przygotowujemy spektakl Mai Kleczewskiej inspirowany scenariuszami Bergmana oraz „Jądro ciemności” w mojej reżyserii z dramaturgią Pawła Sztarbowskiego.

Agnieszka Przepiórska. Aktorka, bohaterka monodramów „Tato nie wraca”, „Kocham Bałtyk”, „Ginczanka. Przepis na prostotę życia”, „I będą święta”:
Spotkanie z postacią jest dla mnie zawsze czymś bardzo intymnym. Szczególnie odczuwam tę bliskość w monodramach, kiedy jedyna moja relacja to relacja z bohaterką i widzami. Wtedy cała czułość i uwaga zawierają się w bliskości z postacią, którą przywołuję na scenie. Udostępniam jej swoje ciało, głos, emocje i wyobraźnię. Nie wiem, czy może istnieć bardziej intymne spotkanie. Mam swoje rytuały przed wejściem na scenę, które za każdym razem budują tę relację na nowo. Nie pozwalam, żeby się wkradła rutyna. Tęsknię.
Kuba Kowalski. Reżyser spektakli m. in. w Teatrze Narodowym w Warszawie, w Teatrze Osterwy w Lublinie, Teatrze Wybrzeże w Gdańsku:
Jak najbardziej jest miejsce na intymność w pracy nad spektaklem, a stworzenie intymnej przestrzeni spotkania z aktorami jest wręcz konieczne. I nie ma to nic wspólnego z przypadkami naruszenia granic w relacjach aktor-reżyser czy z przemocowością w teatrze, o której tak często, i słusznie, dzisiaj mówimy. Jednym z bardziej powszechnych i mylnych stereotypów o aktorach jest wyobrażenie, że aktorzy nie są ludźmi wstydliwymi. Praca nad spektaklem, niezależnie od tego, czy buduje się role oparte na psychologii, czy szuka się rozwiązań formalnych, wymaga ciągłego przełamywania wstydu i obnażania swojej wrażliwości. Wcale nie musi być to proces bolesny, bywa trudny, ale na pewno nie powinien być siłowy czy przemocowy. I to właśnie wymaga stworzenia przestrzeni intymności dla wszystkich twórców, by mogli bezpiecznie się odsłonić i tworzyć.

Jacek Mikołajczyk. Dyrektor artystyczny Teatru Syrena w Warszawie:
Próba teatralna, zwłaszcza w teatrze muzycznym, czasem przypomina plan filmowy. Jest sztab ludzi: asystenci, inspicjent, sufler, akustycy, duży zespół. Trudno wtedy o intymny kontakt reżysera z aktorem, o wyciszenie, skupienie się na sobie. Jesteśmy obserwowani, musimy mieścić się w jasno określonych ramach czasowych, czujemy na sobie wzrok ludzi czekających na swoje wejście do sytuacji czy sceny. Najcenniejsze są momenty, kiedy wszystko to się wyłącza, zawiesza; kiedy łapiemy porozumienie z aktorem i nagle nie istnieje nic poza danym wycinkiem sceny i emocjami budowanymi w trakcie grania. Wtedy po prostu zapominamy o wszystkich obecnych osobach. Czasem, żeby taki moment wywołać, przeprowadzamy próbę w maksymalnie kameralnym gronie. Z intymności rodzi się coś wyjątkowego, co później usiłujemy odtworzyć w dalszym procesie prób i rzecz jasna na spektaklu. Każdy aktor potrzebuje na pewnym, zazwyczaj wstępnym etapie prób takiego momentu intymnego porozumienia z reżyserem. Domaga się chwili przeznaczonej tylko dla niego. Wtedy zaczyna się rodzić rola. Trzeba o tym pamiętać, zwłaszcza że w procesie pracy nad spektaklem szybko wkraczamy w etap, kiedy maszyna jest już rozkręcona i reżyser musi dbać o jej funkcjonowanie jako całości, nie mając możliwości skupienia się na pojedynczym człowieku. To wielokrotnie powtarzany banał, ale tak się dzieje: pod koniec pracy aktor ze swoją rolą pozostaje sam. Jeżeli obaj twórcy nie odrobią lekcji z intymności wcześniej, rola może nie powstać. Można powiedzieć, że to właśnie te intymne chwile są esencją pracy twórczej nad przedstawieniem. Wtedy powstaje postać, powstają relacje między postaciami i dowiadujemy się, o czym jest spektakl. Reszta to już w dużej mierze logistyka.
Katarzyna Kalwat. Reżyserka spektakli m. in. w TR Warszawa, w Nowym Teatrze w Warszawie, we Wrocławskim Teatrze Współczesnym i Łaźni Nowej w Krakowie:
Po stronie reżysera leży odpowiedzialność za stworzenie przestrzeni na intymne, osobiste spotkanie w teatrze. Podczas prób i w trakcie spektaklu objawia się ona osobistym stosunkiem do tematu i potrzebą wypowiedzi przez własny światopogląd i doświadczenie. W swoim teatrze zawsze staram się wychodzić od tego, co osobiste, prywatne i dlatego ten rodzaj intymnego spotkania z aktorami i współtwórcami jest tak ważny. Intymność to także poczucie wspólnoty na próbach w mierzeniu się z tematami i problemami, które stawia przed nami rzeczywistość. Możliwość przyjrzenia się im krytycznie i ujawnienia tego, co wyrzucone poza nawias. Może to dotykać tak różnych kwestii, jak potrzeba uzyskania głosu do własnej, autonomicznej wypowiedzi czy odzyskanie ciała.