Saksonia – z wielką muzyką bez wielkich metropolii

26.08.2025

Drezno i Lipsk, dwa miasta o bogatej historii i niezwykłej kulturze, przyciągają melomanów z całego świata. To tutaj można nie tylko usłyszeć dzieła Straussa, Bacha czy Szostakowicza w wykonaniu światowej klasy orkiestr, ale także spacerować śladami kompozytorów, którzy tworzyli muzyczne dziedzictwo Europy. Dla mnie Saksonia to nie tylko cel podróży – to powracająca inspiracja.

Saksonia nie posiada wielkich metropolii. Drezno (tutejsza stolica) oraz Lipsk mają po około pół miliona mieszkańców, jednak ofertą kulturalną mogą śmiało konkurować z Londynem, Madrytem czy Mediolanem.

 

W Dreźnie byłem po raz pierwszy dwadzieścia lat temu. Spakowałem namiot i pojechałem obejrzeć „Elektrę” Straussa w Semperoper oraz kolekcję obrazów w Zwingerze. Od tego czasu co kilka lat przyjeżdżałem do tego miasta, aby cieszyć się tutejszym życiem artystycznym. Tutaj po raz pierwszy usłyszałem „Capriccio” oraz „Daphne” Straussa, ale też pamiętam wspaniałe koncerty, musicale i długie noce spędzone w okolicznych barach.

 

Miasto jest wprost przesiąknięte muzyką. To integralna część tutejszej historii i teraźniejszości. Wśród artystów, którzy tutaj mieszkali i tworzyli, są Heinrich Schütz, Richard Wagner, Carl Maria von Weber, ale także Siergiej Rachmaninow. Karol Lipiński spędził w Dreźnie kilka lat. Również na pewien czas zatrzymał się tutaj Fryderyk Chopin. Nie sposób natomiast zliczyć twórców, którzy w Dreźnie występowali – wspomnę jedynie, że Jan Sebastian Bach miał tu kilka koncertów.

 

Do dziś Drezno pozostaje jednym z muzycznych centrów Europy. Melomanów przyciąga przede wszystkim ikoniczny teatr operowy Semperoper. Zaprojektowany w 1841 roku przez Gottfrieda Sempera neorenesansowy gmach posiada niezwykle bogatą historię. Tutaj światowe premiery miały między innymi: „Latający Holender” Wagnera (1843), „Salome” Straussa (1905), „Doktor Faust” Busoniego (1925) czy „Gisela” Henzego (2010). Wciąż jest to jeden z najpiękniejszych teatrów operowych w Niemczech, który utrzymuje wysoki poziom wykonawczy i prezentuje bogaty repertuar od baroku po współczesność.

 

Podczas mojego ostatniego pobytu miałem okazję obejrzeć przedstawienie „Roméo et Juliette” Charlesa Gounoda w reżyserii Barbary Wysockiej. Historia kochanków z Werony została zaprezentowana na tle totalitarnej, brutalnej rzeczywistości. Artystka prezentuje dystopijną wizję współczesnego świata. Nie ma tutaj bezpośrednich odniesień do polityki, ale jest to ostrzeżenie przed niebezpieczeństwem brutalizacji naszej rzeczywistości. Tutejsza orkiestra Staatskapelle Dresden jest jedną z najstarszych w Europie. Ma bogatą paletę barw i piękne, soczyste brzmienie. Jednak pod batutą Roberta Jindry Gounoda zabrzmiała ciężko i bez francuskiego stylu. W tytułowych rolach świetnie spisali się Tuuli Takala oraz Kang Wang.

 

Podążając muzycznym szlakiem, odwiedziłem Staatsoperette. Tradycje operetki w Dreźnie sięgają XIX wieku. Znajdująca się w dawnej fabryce Kraftwerk Mitte Staatsoperette to dziś prężna instytucja, która prezentuje bogaty repertuar – od tradycyjnych oper, przez operetki, po musicale. Tutaj miałem okazję obejrzeć tryskające energią przedstawienie „My Fair Lady”.

 

 

Pochodzący z 1969 roku modernistyczny Kulturpalast jest wspomnieniem sowieckiej epoki, ale po przebudowie w 2017 roku to nowoczesna sala koncertowa, która jest siedzibą Dresdner Philharmonie. Tutaj odbywa się wiele wydarzeń Dresdner Musikfestspiele – największego niemieckiego festiwalu muzycznego. Festiwal powstał w 1978 roku i był jednym z niewielu wydarzeń, gdzie występowali artyści z bloku sowieckiego oraz z Zachodu. Dziś, pod kierownictwem Jana Voglera, podczas festiwalu można posłuchać nie tylko orkiestr symfonicznych z różnych stron świata, ale także muzyki jazzowej i popularnej. Miałem szczęście usłyszeć koncert inaugurujący tegoroczny festiwal. NHK Symphony Orchestra pod batutą Fabio Luisiego wykonała IV Symfonię Gustava Mahlera. Jako solistka wystąpiła Ying Fang. Byłem pod ogromnym wrażeniem precyzji i dyscypliny, jaką wykazali się muzycy narodowej orkiestry Japonii. Dziś już rzadko można usłyszeć tak perfekcyjnie homogeniczne brzmienie w poszczególnych sekcjach orkiestry.

 

Na mojej muzycznej mapie Drezna znajduje się również Frauenkirche – perła niemieckiej barokowej architektury. Dziś kościół ten jest miejscem spotkań, społecznych debat poświęconych pokojowi na świecie, ale także przestrzenią sztuki, gdzie regularnie odbywają się koncerty. Podobno sam Jan Sebastian Bach miał tutaj wystąpić. Dziś regularnie można tu usłyszeć na przykład jego motety w wykonaniu Ensemble i Kammerchor der Frauenkirche.

 

Około stu kilometrów na zachód od Drezna znajduje się drugie co do wielkości miasto regionu – Lipsk. Nie mam wątpliwości, że jest to jedna z muzycznych stolic Europy. Choć Lipsk nie posiada barokowych pałaców ani imponujących kolekcji porcelany, od wieków skupia artystów. Od średniowiecza był miastem kupieckim. Odbywały się tutaj targi, które przyciągały handlarzy, ale także aktorów, muzyków i malarzy. Tutejszy Thomanerchor ma ponad osiemset lat. To dla tego chóru Bach, który spędził w tym mieście prawie połowę swojego życia, napisał większość swoich kantat.

 

W Lipsku urodził się Ryszard Wagner, a mieszkali i tworzyli tutaj Robert i Clara Schumannowie, Felix Mendelssohn Bartholdy, a przez pewien czas także Edvard Grieg i Gustav Mahler.

 

Dziś miasto jest dumne ze swojego dziedzictwa muzycznego, oferując turystom szlaki, którymi można odwiedzić dom Mendelssohna oraz Schumannów. Te muzyczne minipielgrzymki dają nie tylko możliwość obejrzenia pamiątek po kompozytorach – są to XIX-wieczne budynki, które oddają atmosferę tamtych czasów. Oczywiście obowiązkowym elementem wizyty melomana w Lipsku jest Archiwum Bachowskie. Tutaj, naprzeciwko kościoła św. Tomasza, można obejrzeć oryginalne manuskrypty Bacha oraz dowiedzieć się więcej o jego życiu.

 

Ogromne znaczenie muzyki można dostrzec już w samej topografii miasta. Po przeciwnych stronach największego miejskiego placu – Augustusplatz – znajdują się miejska opera oraz budynek tutejszej filharmonii. Choć tradycje operowe sięgają tutaj końca XVII wieku, obecny budynek teatru operowego pochodzi z 1960 roku. Jest to ciekawy przykład socrealistycznej elegancji. O ile w Dreźnie odbywały się premiery celebrowanych kompozytorów, to w Lipsku swoje dzieła prezentowali niepokorni twórcy, tacy jak Kurt Weill, Ethel Smyth czy Karlheinz Stockhausen.

 

Po przeciwnej stronie placu znajduje się Gewandhaus – siedziba jednej z najważniejszych orkiestr w Europie. Choć budynek pochodzi z 1981 roku, historia samej orkiestry sięga połowy XVIII wieku. Gewandhausorchester Leipzig była pierwszą w Europie zawodową, miejską orkiestrą, która prezentowała corocznie cykle koncertów. Była to niezależna od władców i Kościoła instytucja, która w XIX wieku wyznaczała standardy innym powstającym wtedy orkiestrom. Jednym z Gewandhauskapellmeister był Mendelssohn. To on założył tutaj w 1843 roku pierwsze w Niemczech konserwatorium muzyczne.

 

Co dwa lata Gewandhausorchester organizuje festiwal muzyczny dedykowany kompozytorowi związanemu z tą orkiestrą. W tym roku prezentowano dzieła Dmitrija Szostakowicza. Kompozytor jedynie raz odwiedził to miasto, ale Gewandhausorchester było pierwszą niemiecką orkiestrą, która po II wojnie światowej wykonywała symfonie Szostakowicza. Podczas kilku festiwalowych tygodni można było usłyszeć większość dzieł mistrza z Sankt Petersburga. Podczas kilkudniowego pobytu miałem okazję wysłuchać monumentalnej VII Symfonii „Leningrad”. Dzieło to wykonały połączone Gewandhausorchester oraz Boston Symphony Orchestra pod batutą Andrisa Nelsonsa. Dyrygent poprowadził połączone orkiestry w niezwykle ekspresyjny sposób. Było to bardzo efektowne wykonanie. Bardzo ciekawy okazał się koncert chóralny MDR-Rundfunkchor. Śpiewacy wykonali między innymi satyryczną kantatę na cztery basy i chór „Rajok”. Kulminacją mojej wizyty w Lipsku była opera „Lady Macbeth mceńskiego powiatu”. Nelsons poprowadził Gewandhausorchester jak prawdziwy showman. Pod jego batutą orkiestra miała mocne, ostre brzmienie. Gwiazdą, a może nawet supernową wieczoru, była Kristine Opolais. Stworzyła ona pełnokrwistą postać Kateriny. Jej głos był intensywny i ekspresyjny. Pavel Cernoch wcielił się w rolę Sergeja. Była to dramatyczna i wciągająca interpretacja. Za reżyserię odpowiadał Francesco Negrin. Jego produkcja stylistycznie przywołuje Bauhaus oraz radziecki modernizm. Reżyser sprawnie oddał klimat radzieckiej Rosji, ale była to dość statyczna produkcja, która nie zaprezentowała dobrze operowej akcji.

 

Festiwal Szostakowicza to wydarzenie, które zapamiętam na długo, ale Lipsk to nie tylko muzyka. W ciągu dnia wybrałem się rowerem nad jedno z pobliskich malowniczych jezior. W okolicach miasta jest ich sporo, a można się do nich dostać tym środkiem transportu w mniej niż godzinę. Miasto i okolice mają świetnie rozwiniętą sieć dróg rowerowych.

 

Saksonia to dla melomana region uzależniający. Można tutaj usłyszeć wysokiej jakości koncerty, ale też przejść się ulicami, którymi kiedyś chodzili Strauss, Wagner, a nawet wpaść na kawę do domu Mendelssohna. Ten region żyje swoim muzycznym dziedzictwem.

Wszystkie treści na PrestoPortal.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.

Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.

Więcej informacji:

Teresa Wysocka , teresa.wysocka [at] prestoportal.pl +48 579 667 678

Może Cię zainteresować...

Drogi użytkowniku, zaloguj się aby móc komentować nasze treści.