O artysty trudnej drodze do sukcesu [rozmowa z Gayą Lastovjak]

Gaya Lastovjak

Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem prace artystyczne Gayi Lastovjak, przypomniała mi się szkolna wycieczka do Krakowa, dawno temu, zwiedzanie zamku na Wawelu i ten sławny sufit z rzeźbami głów w jednej z komnat. Wiedziałem, że to mi już nie da spokoju i że – wcześniej czy później – zapytam Panią Gayę, jak to jest z tą jej sztuką. Kiedy wywiad był już gotowy, trochę przestraszyłem się obszerności jej odpowiedzi. Ale pomyślałem, że jeśli dokonam cięć, to coś utracę i to coś bardzo ważnego. Bo Pani Gaya jest gawędziarką i tego, co wypełnia jej życie, nie traktuje na skróty. Tego, o czym mówi, najlepiej byłoby słuchać. Skoro jednak jest to niemożliwe, to trzeba czytać wolno i z uwagą. Bo jest to frapująca opowieść, a w niektórych fragmentach – niemalże poradnik, który można by zatytułować: jak zostaje się artystą. W skuteczny sposób. Zapraszam więc do lektury.

Pani Gayu, czy Pani jest malarką, czy rzeźbiarką? A może takie szufladkowanie jest niedorzecznością – albo nietaktem – w sztuce?

 

Gaya Lastovjak: Uważam się za współczesną artystkę figuratywną. Nie ograniczam się do konkretnej dziedziny sztuki, takiej jak malarstwo, rzeźba czy happening, wszystkie są dla mnie ważne i wszystkie łączy jeden temat – człowiek. Najczęściej jednak skupiam się na tworzeniu trójwymiarowych obrazów własną techniką przy użyciu papier mâché, płótna i farby olejnej. Sądzę, że moją sztukę jest ciężko zaszufladkować, ponieważ balansuje między obrazem a rzeźbą. Najbardziej zauważam ten aspekt, biorąc udział w konkursach artystycznych. Wiele z nich jest podzielonych na konkretne kategorie. Osobno oceniane jest malarstwo i rzeźba. Zauważyłam, że moje prace bardzo rzadko otrzymują nagrody w konkursach, które są oceniane wyłącznie w tych dwóch kategoriach, nawet jeżeli zgłaszam identyczne prace w obu dziedzinach. Będąc na miejscu jury, też nie wiedziałabym, jak ocenić swoje prace. Mimo że dzieło jest wykonane na płótnie i pomalowane farbą, nie jest ono namalowane. Z kolei gdyby było rzeźbą naścienną, nie byłoby wykonane na płótnie. Szukam więc konkursów, które przyjmują prace w kategorii mix media, czyli technice mieszanej, i tak byłoby najprościej skategoryzować moją sztukę.

 

Proszę opowiedzieć, jak powstają Pani artystyczne prace – z jakiego materiału, w jaki sposób, jak długo to trwa… I skąd się wziął u Pani pomysł na akurat taką formę prac plastycznych? Przyznam, że bardzo przyciągającą uwagę, to fakt.

 

Dziękuję za miłe słowa. Proces powstawania moich prac jest czynnością czasochłonną i niezwykle przemyślaną. Nie podejmuję się tematu, póki nie jestem pewna, czy poradzę sobie z jego realizacją. Rozdzielam czas tworzenia na klejenie i malowanie. Wykonuję formy przy użyciu papier mâché. Jest to materiał niełatwy, potrzebujący ciągłego nadzoru, więc tak naprawdę można powiedzieć, że pracuję cały czas. Przy formowaniu kształtów niezbędna jest cierpliwość i systematyczność. Najpierw tworzę tak zwany szkielet, później go przycinam i formuję. Żeby połączyć kilka części ciała, przykładowo rękę z tułowiem lub szyję z twarzą, nakładam cienkie warstwy papieru, żeby uniknąć zniekształceń. Prace o średnich formatach zajmują kilka miesięcy. Jest to spowodowane długim czasem schnięcia, ale także kształtowaniem ostatecznej formy. Papier mâché jest techniką opartą na tworzeniu kształtu za pomocą warstw papieru – jeżeli warstwa będzie zbyt gruba, wilgoć ją zniekształci. Z tego powodu rocznie powstaje niewielka liczba obrazów, około 7–14 sztuk w zależności od ich wielkości. Później gotową formę dopasowuję do płótna. Ostatni etap tworzenia polega na pomalowaniu całej kompozycji. Nakładam grubą warstwę farby olejnej w taki sposób, żeby na płótnie była widoczna faktura równych pociągnięć pędzla. Wczesna pora dnia i miękkie światło pomagają mi widzieć fakturę farby i malować płaską powierzchnię płótna najrówniej, jak jest to możliwe.

Obrazy, które widzimy dzisiaj, a które są wyznacznikiem mojego stylu, powstały w czasie, gdy uczęszczałam do liceum. Pewnego dnia wykonywaliśmy maski na zajęciach plastycznych. Tak bardzo spodobała mi się praca w papier mâché, że zaczęłam próbować tworzyć większe kształty. Wykonałam wówczas klatkę piersiową. Była to płaskorzeźba, potrzebowała zatem płaskiego tła. Całość nie mogła być ciężka, więc wybrałam płótno. W ten sposób, w 2007 roku, powstał pierwszy trójwymiarowy obraz. Moje prace charakteryzuje monochromatyczność, ponieważ uznałam, że kolory uczynią obraz przesadnym. W tym przypadku kolor zastąpił światłocień, dzięki któremu obraz wygląda trochę inaczej o różnych porach dnia i w zależności od kąta, pod którym pada światło. Najpierw tworzyłam proste formy, takie jak klatki piersiowe, później, gdy rozwinęłam swoje umiejętności warsztatowe, zaczęłam dodawać kolejne części ciała, tworzyć bardziej skomplikowane obrazy, dodawać nowe elementy, jak metalowa siatka, sznur czy puzzle. Wszystko metodą prób i błędów.

Gaya Lastovjak, Zły doradca

 

Proszę opowiedzieć też o sobie. Wiem, że przyjechała Pani jako nastolatka z rodzicami do Polski. Jak wyglądała Pani artystyczna edukacja, a potem początki zajmowania się sztuką już na poważnie?

 

Urodziłam się na Litwie. Przyjechałam z rodzicami do Polski w wieku 14 lat. Zaczęłam uczęszczać do gimnazjum bez znajomości języka polskiego. Na początku miałam – z tego powodu – bardzo kiepskie oceny. Żeby je polepszyć, uczyłam się podręczników na pamięć i sama zgłaszałam się do odpowiedzi. Ostatecznie ukończyłam gimnazjum z czerwonym paskiem. Do swojej artystycznej edukacji zaliczam wszystkie lekcje związane ze sztuką. W gimnazjum były to zajęcia z plastyki. Później przyjęto mnie do liceum plastycznego w Gdyni, w Orłowie. Tam miałam możliwość poznać, czym jest sztuka i jakie bogactwo – i wielość języków – ze sobą niesie. Poza podstawowymi przedmiotami uczęszczałam na zajęcia z rysunku, malarstwa, martwej natury, reklamy wizualnej, rzeźby, grafiki użytkowej i wiele innych. Mogę śmiało powiedzieć, że była to najlepsza szkoła w moim życiu. Wspaniali nauczyciele i niezwykła atmosfera dla początkującego artysty. Jednak musiałam się przeprowadzić do Warszawy, gdzie wówczas mieszkała moja siostra. Przez krótki okres byłam uczennicą prywatnego liceum plastycznego, ponieważ przeprowadziłam się przed końcem roku szkolnego. Z początkiem nowego roku zostałam zapisana do liceum ogólnokształcącego o profilu historii sztuki. Po jego ukończeniu zaczęłam studia na Uniwersytecie Warszawskim, żeby ostatecznie zostać magistrem historii sztuki. Sztuką zajmowałam się równolegle przez cały okres liceum i studiów. Uczęszczałam na różne zajęcia dodatkowe, między innymi na lekcje analogowej fotografii, rysunku, malarstwa, batiku i rzeźby w metalu. Cały wolny czas poświęcałam na kształtowanie i rozwijanie swojego artystycznego języka. Wszystkie dotychczasowe lekcje i doświadczenia ukształtowały mnie tym, kim jestem obecnie. Dzięki licznym zajęciom artystycznym odnalazłam swój własny język, a historia sztuki pomogła mi w kształtowaniu przekazu i określaniu sensu moich prac.

Sztuką na poważnie zajęłam się podczas pandemii. Poza tworzeniem zaczęłam intensywnie zgłębiać zasady panujące w aktualnym świecie sztuki. Bardzo dużo czytałam, dzięki temu polepszyłam również swój poziom języka angielskiego. Wcześniej sądziłam, że wystarczy tworzyć, a ktoś mnie w końcu zauważy. Ale niestety nie na tym świat sztuki polega i teraz już to wiem. Artysta powinien nie tylko być dobry w tym, co robi, powinien oczywiście ciągle się rozwijać, ale musi przede wszystkim odpowiednio promować swoją sztukę. Wymaga to bardzo dużego wysiłku, okraszonego całą gamą emocji. Trzeba być przygotowanym na porażki, których osobiście doświadczyłam wyjątkowo dużo. Jednak nie poddawałam się. Porażki wzmocniły mój charakter i ukształtowały mnie jako artystkę. Mam jasno określone cele i będę się starać je osiągnąć.

Gaya Lastovjak, Zmowa

 

Zatrzymajmy się przy teraźniejszości. Co uważa Pani za swoje największe osiągnięcie artystyczne w ciągu ostatnich – powiedzmy – dwóch lat?

 

Muszę przyznać, że w ciągu dwóch ostatnich lat wydarzyło się bardzo wiele, a dotychczasowa praca zaczęła przynosić oczekiwane efekty. Pierwszym sukcesem, na początku 2022 roku, było zaakceptowanie moich prac do udziału w XIV Biennale Sztuki we Florencji, które odbyło się rok później, tj. w 2023 roku. Zostałam także zaproszona przez galerię Van Gogh, znajdującą się w Madrycie, do wzięcia udziału w Międzynarodowych Targach Sztuki Współczesnej w Monako. W tym samym roku jeden z moich obrazów znalazł się na okładce nowojorskiego czasopisma o sztuce i poezji „The Woven Tale Press”. W lipcu wzięłam udział w 59. Biennale Sztuki w Wenecji w Musa Pavilion. Moje prace zostały zakwalifikowane do wystawy The Other Art Fair galerii Saatchi. Najważniejsze wydarzenia w 2023 roku to udział w wystawie w Muzeum Venanzo Crocetti w Rzymie, VIII edycji Rome Art Week (RAW) w Palazzo della Cancelleria Vaticana czy Artexpo Basel 2.0 w Szwajcarii. Przez ostatnie dwa lata wzięłam udział w 26 wystawach krajowych i międzynarodowych, ale najbardziej ekscytowałam się dwoma wydarzeniami: XIV Biennale Sztuki we Florencji oraz XX Warszawskimi Targami Sztuki.

Na wystawienie swoich prac we Florencji czekałam trzy lata. Gdy zaakceptowano moje obrazy do poprzedniej, XIII edycji Biennale, nie zdołałam znaleźć sponsora do pokrycia kosztów wystawienniczych i wysyłkowych. Na początku 2022 roku zgłosiłam swoją kandydaturę ponownie z notatką, że chciałabym sama pokryć wszystkie koszty. Żeby odłożyć na wymarzoną wystawę, pracowałam w dwóch pracach. Organizatorzy rozłożyli czesne na trzy raty i udało się. Kiedy w październiku poprzedniego roku polecieliśmy z mężem do Florencji, nie mogłam uwierzyć, że udało mi się znaleźć wśród tak wspaniałych artystów, a przede wszystkim spełnić marzenie z młodości.

XX Warszawskie Targi Sztuki były dla mnie również ważnym wydarzeniem. W poprzednim roku zależało mi na pokazaniu jednego z moich największych obrazów pt. Gra. Pomyślałam, że duże formaty najlepiej będą prezentować się na targach sztuki. Napisałam bezpośrednio do organizatorek wydarzenia – Pani Katarzyny Marciniak i Pani Kamy Zboralskiej – z propozycją wystawienia obrazu, a żeby urozmaicić pokaz, zaoferowałam wykonanie happeningu. Bardzo się ucieszyłam, gdy organizatorki zainteresował mój pomysł i zostałam zakwalifikowana. Temu wydarzeniu towarzyszyły bardzo silne emocje. Z jednej strony wielka radość i uczucie uznania. Ogromnym wyróżnieniem było to, że miałam osobne stoisko, a większość powierzchni wystawienniczej była przeznaczona dla galerii i domów aukcyjnych. Dodatkowo znajdowało się ono na końcu bocznego korytarza, dzięki czemu obraz był widoczny z samego końca hali. W takim samym miejscu, ale po drugiej stronie, wyeksponowano obraz Wojciecha Fangora. Odczuwałam także silny stres ze względu na publiczne wykonywanie odlewów twarzy zwiedzającym, czyli happening. Nie był to pierwszy mój pokaz, ale świadomość, że WTS odwiedza bardzo duża liczba osób, rodziła uczucie zwątpienia, czy sobie poradzę, czy wszystko zrobię tak, jak powinnam, czy nie popełnię błędu i komuś nie wleci gips do nosa. Czy będę mieć chętnych do udziału w happeningu. Natłok myśli. Żeby przezwyciężyć narastające emocje, postanowiłam przemienić uczucie strachu i zwątpienia w energię wyzwania. Mąż bardzo mnie wspierał. Gdy zaczęłam wykonywać odlewy, strach minął, a jedyną pozostałością napięcia były trzęsące się nogi. Ostatecznie dwa dni przebiegły bardzo pomyślnie, mój happening spotkał się z dużym zainteresowaniem i byłam dumna z tego, że udało mi się przezwyciężyć swoje lęki i zyskałam większą pewność siebie.

Ostatnie dwa lata były również pomyślne pod względem konkursów. Zdobyłam 19 międzynarodowych nagród artystycznych i 3 nominacje. Oczywiście wysyłałam więcej zgłoszeń, niż otrzymałam nagród, ale uważam to za bardzo dobry wynik. W 2022 roku dwukrotnie zdobyłam pierwsze miejsce w dwóch amerykańskich konkursach: Art Show International „Artist Grant – Spring” oraz w American Art Awards. W 2023 roku najwyższym wyróżnieniem była nagroda „Artysta miesiąca” galerii Camelback oraz znalezienie się wśród ośmiu nagrodzonych artystów w XIV edycji konkursu Itsliquid International (Włochy). Moje prace znalazły się w publikacjach w Turcji, Francji, Portugalii, Polsce, USA, Włoszech i Wielkiej Brytanii. Wielkim sukcesem w ciągu dwóch ostatnich lat był także zakup przez amerykańskiego kolekcjonera sztuki obrazu pt. Gra w wersji o wymiarach 360×160×6 cm (był to wówczas największy format, który wykonałam) oraz sprzedaż obrazu Zanikanie, będącego wtedy najdroższym dostępnym obrazem. Kupiec pochodził z Dubaju. Ostatnie dwa lata były dla mnie bardzo łaskawe i jestem wdzięczna za każdy sukces. Chciałabym jednak zaznaczyć, że dwa lata powodzeń poprzedziło wiele lat nieudanych prób, walki, porażek i ciężkiej, nieraz syzyfowej pracy. Nie potrafię określić jednego, najważniejszego osiągnięcia. Opowiedziałam może nie o wszystkich, ale o najistotniejszych.

Gaya Lastovjak, Presja

 

Podsumowując: dużo Pani wystawia. Ze sprzedażą Pani też jest dobrze. Już Pani powiedziała, że samo to się nie dzieje. Jak to jest z tą biznesową stroną sztuki?

 

Jest to bardzo dobre pytanie, ponieważ sama do końca nie potrafię rozgryźć, jak działa biznesowa strona sztuki. Wiem, że wartość dzieł wzrasta wraz z osiągnięciami artysty i na tym się koncentruję. Reklamuję swoje prace dzięki międzynarodowym publikacjom, wystawom i konkursom, ale także mediom społecznościowym. Jednak nie wiem, jak dotrzeć do odpowiednich ludzi, dzięki którym moja sztuka przejdzie na wyższy poziom. Wielką zagadką są dla mnie także mechanizmy rządzące aukcjami sztuki. Wydawałoby się, że licytowane kwoty powinny iść w parze z osiągnięciami artysty, ale tak nie jest. Wciąż się uczę nowych rzeczy dotyczących działania rynku sztuki i mam nadzieję, że wiele z nich przestanie z czasem być dla mnie tajemnicą. Moje prace cieszą się zainteresowaniem za granicą, sprzedaję swoje obrazy bezpośrednio lub za pośrednictwem platform artystycznych, jak Saatchiart, Singulart lub Kooness (przy ostatniej niezbędna jest reprezentacja galerii). Staram się popularyzować swoją sztukę najlepiej, jak potrafię, inwestuję w nią cały swój czas i zarobione środki. Najbardziej cieszy moment, gdy inwestycja się zwraca.

 

Proszę wyobrazić sobie taką sytuację: poznaje Pani artystkę (lub artystę), której (lub którego) prace szczególnie Panią ujęły, zainteresowały. Ale ten ktoś jest dopiero na początku swojej artystycznej drogi. A na dodatek trzeba przecież żyć i coś na chleb kłaść, jak mawiał mój niegdysiejszy kolega ze studiów. Co poradziłaby Pani takiej artystce (lub takiemu artyście)?

 

Radziłabym przede wszystkim mieć odpowiedni wzorzec do naśladowania i zaplecze finansowe. Ponad rok temu, kiedy sprzedał się mój najdroższy obraz, przepełniona marzeniami o wielkich sukcesach postanowiłam rzucić pracę i całkowicie poświęcić się sztuce. Sądziłam, że nadszedł czas mojej pomyślności, zaczną pisać kolekcjonerzy z całego świata i kupią wszystkie moje obrazy, a kolejni będą rezerwować jeszcze niestworzone dzieła. Jednak nikt więcej się nie odezwał. Nie sprzedałam żadnej pracy przez kilka miesięcy. Doprowadziło mnie to do narastającej frustracji, ponieważ nadmiar ambicji bywa przytłaczający. Gdy się uspokoiłam – spokorniałam. Bycie artystą łączy się z brakiem regularności w zarobkach. Gdy człowiek nie zarabia, zaczyna czuć się nieszczęśliwy, później zaczyna się obawiać o przyszłość. Obecnie pracuję na pół etatu i wiem, że była to bardzo dobra decyzja. Skupiam się na sukcesach, a nie porażkach, nie porównuję się do innych. Początkującym artystom radziłabym podchodzić do świata sztuki z dystansem, pokorą i wdzięcznością, ale powinni przede wszystkim odpowiedzieć sobie na pytanie – czy są gotowi bardzo ciężko pracować bez finansowej gwarancji? Ponieważ może się zdarzyć sytuacja, w której trzeba będzie więcej wydawać na swoją sztukę, niż na niej zarabiać. Udział w konkursach jest płatny, udział w niektórych wystawach również (nie wspominając o targach sztuki), promocja w mediach społecznościowych. Transport obrazów to największy wydatek. Piszę to, żeby uświadomić młodym artystom, że trzeba być przygotowanym. Każdy zajmujący się sztuką powinien znaleźć swój własny język artystyczny. Wzorować się na najlepszych, nie kopiować cudzego stylu, nadać swojej sztuce sens. Jeżeli początkujący artysta zdecyduje się na popularyzację swojej sztuki na skalę międzynarodową, proponowałabym uważnie obserwować innych twórców, którzy zyskują uznanie. Przeglądać, gdzie pokazują swoje prace, w jakich konkursach biorą udział, i spróbować czegoś podobnego. Kiedyś spisywałam nazwy galerii, w których wystawiali wybrani przeze mnie artyści. Później szukałam tych galerii w Internecie, czytałam, czy poszukują nowych artystów do współpracy, pisałam do nich, wysyłałam portfolio. W swoim życiu napisałam niezliczoną ilość e-maili. Niewiele galerii odpisało, może trzy-cztery na sto, ale dzięki temu poszerzyłam swój zakres wiedzy. Brak odpowiedzi nie musi oznaczać, że nie jesteśmy wystarczająco dobrzy. Nasza sztuka może po prostu nie pasować do danej galerii lub nie być w kręgu zainteresowań odbiorcy. Trzeba wierzyć w swój talent, nie poddawać się, mieć marzenia i dążyć do ich spełnienia.

Gaya Lastovjak

 

I na koniec jeszcze pytanie o najbliższe plany. A może i te trochę bardziej odległe, może Gaya Lastovjak coś zamierza nowego, coś szykuje?

 

Mam bardzo wiele interesujących pomysłów na realizacje artystyczne. Staram się, żeby na każdej wystawie pokazać coś ciekawego, przyciągnąć uwagę widza, skłonić go do kontemplacji i refleksji nad sobą i otaczającym go światem. Obecnie chciałabym się skupić na urozmaiceniu swoich obrazów, zaproponować widzom coś nowego, ale utrzymanego w moim stylu. Jakiś czas temu ukończyłam niewielki obustronny obraz do projektu 100 Druhów, w którym został użyty aparat fotograficzny. Można powiedzieć, że tym samym otarłam się o dziedzinę ready made. W tym roku planuję wziąć udział w targach sztuki w Miami, na które zaprosiła mnie parę tygodni temu galeria It Mondo. Chciałabym także wziąć udział w przyszłym roku w targach sztuki w Paryżu. Jesienią odbędzie się moja indywidualna wystawa w zamku w Działdowie, na którą serdecznie zapraszam. Pragnę zacząć popularyzować, na szerszą skalę, swoją sztukę w Polsce. Odnośnie do planów odleglejszych będą nimi próby materializacji marzeń, których mam bardzo wiele. Są to wielkie realizacje artystyczne w najlepszych galeriach świata typu Moma czy Tate Modern. Także udział w aukcjach Sotheby’s. Mimo że przez ostatnie lata dowiedziałam się bardzo wiele o tym, jak działa świat sztuki, to to, jak trafić na wystawę do tak renomowanych galerii i domów aukcyjnych, jest ponad możliwości artysty pracującego samodzielnie. Jest to proces bardzo skomplikowany. Ale kto wie, może świat mnie zaskoczy :)

 

Bardzo dziękuję za poświęcony mi czas.

 

Jeszcze raz dziękuję serdecznie za możliwość udzielenia wywiadu i przybliżenia czytelnikom Presto tego, jak świat sztuki jawi się nam, artystom.

 

 

Nora biograficzna:
Gaya Lastovjak (https://www.gayalastovjak.com/) tworzy trójwymiarowe obrazy techniką własną za pomocą papier mâché, płótna i farby olejnej.
Jej prace były eksponowane na wielu wystawach krajowych i zagranicznych, m.in. we Włoszech, w Austrii, Hiszpanii, USA, Portugalii i Monako. Najważniejsze wystawy, w których brała udział, to 59. Biennale Sztuki w Wenecji, XIV Biennale Sztuki we Florencji, Międzynarodowe Targi Sztuki Współczesnej w Monako, Artexpo Basel 2.0 w Szwajcarii, wystawy w muzeum Venanza Crocetti w Rzymie i galerii Van Gogh w Madrycie, VIII edycja RAW (Rome Art Week) w Palazzo della Cancelleria Vaticana, Warszawskie Targi Sztuki, The Other Art Fair organizowane przez galerię Saatchi i wiele innych.
Reprodukcje jej obrazów ukazały się w takich publikacjach, jak „Photographize Arts Culture Magazine” (USA), „Suboart Magazine” (Portugalia), w brytyjskim „Marvelous Art Magazine” czy nowojorskim „The Woven Tale Press”, gdzie jedna z prac artystki pojawiła się na okładce magazynu.
Gaya Lastovjak jest wielokrotnie nagradzaną artystką. W 2022 roku dwukrotnie otrzymała pierwsze miejsce, najpierw w konkursie Art Show International „Artist Grant – Spring”, a później w konkursie American Art Awards. W 2023 roku najwyższym wyróżnieniem była nagroda „Artysta miesiąca” galerii Camelback oraz znalezienie się wśród ośmiu nagrodzonych artystów w XIV edycji włoskiego konkursu Itsliquid International. Od 2021 roku otrzymała 29 międzynarodowych nagród, wyróżnień i nominacji. Artystka w swoich pracach najczęściej porusza temat dualistycznej natury człowieka, ale także aktualne tematy i zjawiska na świecie. Dodatkowo zajmuje się rzeźbą / instalacją z papieru, sztuką performance czy happeningiem.
Najdroższy dotychczas obraz artystki został sprzedany za 65 000 zł za pośrednictwem internetowej galerii Singulart.

Wszystkie treści na PrestoPortal.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.

Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.

Więcej informacji:

Teresa Wysocka , teresa.wysocka [at] prestoportal.pl +48 579 667 678

Może Cię zainteresować...

Drogi użytkowniku, zaloguj się aby móc komentować nasze treści.