Przywracając honor „Gierkowi” [o filmie Michała Węgrzyka]

09.03.2022
Przywracając honor „Gierkowi” [o filmie Michała Węgrzyka]

Film „Gierek” w reżyserii Michała Węgrzyka wydaje się wyraźnie niedoceniony. Nie szczędzi mu się słów krytyki, a przecież to naprawdę niezłe kino, uświadamiające – zwłaszcza młode pokolenie – w kwestii wiedzy na temat lat 1970–1980, gdy to I sekretarzem Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej był Edward Gierek.

Jednakże fabuła (notabene, powstała z inicjatywy producenta Heatcliffa Janusza Iwanowskiego) ma nie tylko walory edukacyjne. Jest też rzetelnie zrealizowana i choć pod koniec może się nieco dłużyć wszystkim, którzy akurat nie mają sentymentu do peerelowskiej Polski czy zainteresowań polityczno-ekonomicznych, to mimo wszystko wciąga. Bardzo dobra w brzmieniu jest także muzyka autorstwa Macieja Zielińskiego, aczkolwiek w niektórych momentach zdaje się niepotrzebna, jakby dodatkowo wzmacniała już i tak mocny przekaz poszczególnych scen. To przerysowanie nie zawsze jest fortunne, paradoksalnie może wręcz osłabić ogólny wydźwięk całości.

 

Należy podkreślić, że „Gierek” ma świetną obsadę; jest naprawdę dobrze zagrany, z przyjemnością patrzy się szczególnie na małżeństwo Gierków – idealnego do tej roli Michała Koterskiego i coraz ciekawszą z filmu na film Małgorzatę Kożuchowską. Sceny z ich udziałem są bardzo emocjonalne, zachowane zostały także różnice w obyciu męża i żony (Gierek np. bardzo dobrze mówił po francusku). Podobnie poruszają relacje pochodzącego z robotniczego środowiska Gierka ze strajkującymi robotnikami (i słynne pytanie: „Pomożecie?” oraz odpowiedź: „Pomożemy!”), a także porozumienie, które nawiązał z kardynałem Stefanem Wyszyńskim. Dialogi są przekonujące, motywacje bohaterów zrozumiałe i ludzkie. Gierek pragnie rozwoju kraju, wierzy w pokojową politykę i środowiskowe porozumienie ponad podziałami, w równowagę pomiędzy wartościami socjalistycznymi a otwarciem się na pożyteczne rozwiązania gospodarcze z Zachodu, szczególnie w zakresie nowych technologii. W jego odczuciu warto być ciekawym świata, aby móc z niego czerpać, a wszystko po to, by Polska rosła w siłę. W głębi duszy pragnie dla niej niezależności, czego, oczywiście, nie może oficjalnie przyznać. Jego marzenia na początku wydają się realne, Polska dynamicznie się rozwija, później jednak zawiązuje się wokół Edwarda Gierka spisek i finalnie kraj staje na krawędzi kryzysu gospodarczego.

Przeczytałam gdzieś, że „Gierek” to laurka dla I sekretarza KC PZPR. W moim odczuciu to tragiczny, przejmujący film o tym, jak blokuje się tych, którzy naprawdę chcą coś zmienić i dążyć ku lepszemu, wyjść naprzeciw narodowi. I jak bardzo – jako polityk – można być uwikłanym w dany system, niezależnie od przekonań czy chęci. Wprawdzie reżyser jest dość stronniczy, bo w bardzo negatywnym świetle przedstawia np. generała Wojciecha Jaruzelskiego, lecz biorąc pod uwagę cały polityczny kontekst analizowany w filmie, trudno się dziwić. I choć doskonale wiemy (młodsze pokolenie z przekazów dziadków czy z lekcji historii), że PRL to czasy totalnej inwigilacji, to przecież i tak oglądamy opowieść o gierkowskiej Polsce ze łzami w oczach. Świadomość, że prędzej czy później każdy był osaczany przez Służbę Bezpieczeństwa niczym zając przez sforę psów na polowaniu, zawsze mrozi krew w żyłach, zwłaszcza gdy zaczynamy zżywać się z oglądanymi na ekranie bohaterami.

 

Edwardowi Gierkowi zarzucano, że jest złodziejem, że sam opływa w luksusy, a Polskę skazuje na nędzę, zaciągając ogromne długi w krajach zachodnich; do tego, że jest sprzedajny w relacjach z ZSRR, że się podlizuje Leonidowi Breżniewowi… Z filmu Węgrzyna wynika, że w ostatniej z wymienionych kwestii nie miał wyjścia (na zasadzie, że „lepiej niedźwiedzia obłaskawić, niż rozjuszyć”), dług Polski w tamtym czasie był niewielki w porównaniu z innymi krajami inwestującymi w gospodarkę, a pozostałe zarzuty to zwykłe plotki. W ten sposób twórcy filmu chcą zwrócić Gierkowi godność, oczyścić go i docenić za to, co dla kraju mimo wszystko zrobił, koniec końców był prawdziwym wizjonerem. Udaje się im również w większej części odtajnić dotąd nie w pełni wyjaśniony okres polskiej historii. Dość powiedzieć, że w filmie wspomina się nawet o działaniach naukowych aprobowanych przez Gierka, które miały na celu stworzenie w Polsce bomby atomowej, pozwalającej krajowi stać się naprawdę silnym graczem na arenie międzynarodowej. Cóż, gdyby się udało, nie wiadomo, jakie by były tego konsekwencje, niemniej hipotezy mogą być co najmniej interesujące. Uważam, że – nie mając nadmiernie wygórowanych oczekiwań – warto obejrzeć „Gierka”, z pewnością okaże się ciekawszy niż chociażby „Wałęsa. Człowiek z nadziei” (2013) Andrzeja Wajdy, który w dosyć nużącym tempie opowiada o tym, co już wszyscy wiedzą i chyba głównie dlatego zawiódł pokładane w nim… nadzieje.

Wszystkie treści na PrestoPortal.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.

Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.

Więcej informacji: Edyta Ruta | edyta.ruta [at] prestoportal.pl | +48 579 66 76 78

Może Cię zainteresować...

Drogi użytkowniku, zaloguj się aby móc komentować nasze treści.