Przyszłość człowieka w czasach robotów

04.09.2021

Utwory Stanisława Lema poznałam w podstawówce – były to „Bajki robotów” i „Cyberiada”. Potem (do końca liceum) przeczytałam jego wszystkie dostępne w bibliotece szkolnej i osiedlowej utwory. Co z nich zrozumiałam? Nie tak dużo, ponieważ reprezentowany przez pisarza – niepraktykującego lekarza i niespełnionego inżyniera – nurt hard science fiction (czyli science fiction nastawione na opisy przyszłych technologii), pełen odniesień do świata fizyki i chemii, był poza moim zasięgiem. Zapamiętałam za to dziwny, bajkowy świat, który zamieszkiwały roboty.

Gdzie dokładnie to było i kiedy? Dawno, dawno temu, w odległej przyszłości… (parafrazując „Gwiezdne wojny”). W przyszłości, która przypomina średniowieczną Europę z zamkami, miastami państwami i absolutnymi władcami oraz typowymi zagrożeniami: wojną, zdradą, zarazą, tyranią i despotyzmem. Główni bohaterowie to para konstruktorów (odpowiednik naszych naukowców): Trurl i Klapaucjusz – przyjaciół, ale też rywali na polu nauki. Potrafią oni skonstruować niemal wszystko – np. maszynę, która może zrobić wszystko, ale tylko na literę N. W tym również nicość… (świat jednak ocalał, choć już nigdy nie był taki sam). Lub maszynę do spełniania życzeń (ta akurat okazała się oszustwem Trurla, który chciał zażartować z Klapaucjusza, jednocześnie udowadniając mu, że jest od niego lepszym konstruktorem). Świat ten zamieszkiwany jest niemal w całości przez roboty, które zachowują się jak ludzie: kochają, kłócą, walczą, obrażają, a nawet popadają w paranoję. Jednak przeżywają to na własny, właściwy dla robotów sposób. Pewien roboci tyran – król Murdas wyzyskiwał i gnębił swoich poddanych, a jednocześnie tak bardzo bał się spisku z ich strony, że nakazał rozbudować swoje ciało na cały pałac. A potem poza jego mury, rozlewając się na coraz to nowe fragmenty miasta – w ten sposób mógł wszystkich podsłuchiwać i kontrolować. Problem w tym, że roboty też sypiają, a królowi-tyranowi zaczęły śnić się koszmary, oczywiście o spisku. Ponieważ zajmował olbrzymią powierzchnię, proces budzenia i zasypiania całego ciała nie odbywał się jednocześnie. Najgorzej było w buntowniczym śródmieściu – tam król śnił najwięcej koszmarów i najtrudniej mu było się obudzić. Aż w końcu nie był już w stanie przerwać snu, jego obwody zaczęły gorzej funkcjonować, co poniektóre przepaliły się i doszło do pożaru. I tak spłonął król-tyran razem z miastem, które obsesyjnie chciał kontrolować. Według Lema palił się długo… („Bajka o królu Murdasie”).

 

A miłość? Czy roboty mogą kochać? Ależ tak – a nawet umierać z miłości! „Wyprawa czwarta, czyli o tym, jak Trurl kobietron zastosował, królewicza Pantarktyka od mąk miłosnych chcąc zbawić, i jak potem do użycia dzieciomiotu doszło”. Tego się nie da opisać – to trzeba przeczytać, pamiętając, że opowiadanie pochodzi z lat 60. XX w...

 

Roboty u Lema są więc jak ludzie: kochają, zazdroszczą, walczą, boją się, marzą, itp. A ludzie? Czy znajdziemy ich w tym bajkowo-robotycznym świecie? O tak. Są to śmiertelnie niebezpieczne istoty nazywane bladawcami. Niby kruche, jednak siejące zniszczenie tam, gdzie się pojawią… Zawierają w sobie dużo zabójczej dla robotów wody. Mimo że są miękkie i podatne na zranienie, to z uwagi na podstępny, mściwy i bezlitosny charakter są uważane przez niektórych za najniebezpieczniejsze ze wszystkich stworzeń. Widać, że o ile robotom Lem przypisał ludzkie cechy – i te dobre, i te złe, to w ludziach widział jedynie bezlitosne drapieżniki, które niszczą innych i siebie samych.

 

„…a on, panie, (ma) w środku wielość rurek śliskich, którymi wody cyrkulują; są w nim żółte, są perłowe, ale najwięcej czerwonych – te niosą straszną truciznę, kwasorodem lub tlenem zwaną, który to gaz wszystko, czego tknie, zaraz w rdzę obraca lub w płomień. Dlatego on sam mieni się perłowo, żółto i różowo. Wszelako, Wasza Królewska Mość, błagamy pokornie, byś od zamysłu sprowadzenia żywego Homosa odstąpić raczył, istota to bowiem potężna i złośliwa jak żadna inna… Tak jest, panie. Istoty owe, z pozoru słabe i kruche, że dość upadku z sześćdziesięciu stóp, aby się każda w kałużę czerwoną rozbryznęła, przedstawiają, przez przyrodzoną chytrość, niebezpieczeństwo gorsze od wszystkich razem wirów i raf Pierścienia Astrycznego!” (opowiadanie pt. „Jak Erg Samowzbudnik bladawca pokonał”).

 

I jeszcze na koniec: dlaczego „Bajki robotów” i „Cyberiada”, a nie np. „Przygody pilota Pirxa” albo kultowe „Solaris” lub „Eden”? Paradoksalnie w tych dwóch utworach Lem pokazuje nam wizję przyszłości, ale w konwencji baśni. Zło jest w niej więc mniej realne, a dobro… Nie, wcale nie zawsze zwycięża. Nie jest to więc optymistyczna wizja, ale baśniowa forma nieco łagodzi pesymistyczny przekaz. Utopia, rozumiana jako kraina całkowicie szczęśliwych istot, nie istnieje, a wszelkie próby jej wprowadzenia muszą się skończyć fiaskiem, co wielokrotnie wybrzmiewa w utworach Lema.
 

Stanisław Lem (1921–2006), pisarz gatunku hard science fiction, filozof, futurolog oraz krytyk. Rok 2021 ogłoszono Rokiem Stanisława Lema.

Wszystkie treści na PrestoPortal.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.

Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.

Więcej informacji: Edyta Ruta | edyta.ruta [at] prestoportal.pl | +48 579 66 76 78

Może Cię zainteresować...

Dodaj komentarz