Debiutancka płyta Moniki Sroczyńskiej „PianoComposer”

-
10.01.2022
Debiutancka płyta Moniki Sroczyńskiej „PianoComposer”, okładka

Monika Sroczyńska (ur. 21 lipca 1997 roku) – pianistka, kompozytorka, teoretyczka muzyki. Premiera jej debiutanckiego albumu „PianoComposer”, zawierającego jej muzyczne credo będzie miała miejsce 21 stycznia 2022 roku o godz. 19:00 w klubie muzycznym Nowy Świat Muzyki przy ul. Nowy Świat 63 w Warszawie.

Kompozycje nagrane na płycie powstały w latach 2017-2020 i cechują się różną ekspresją: od pogodnego Momentu muzycznego C przez sentymentalne Reminiscencje, aż po nasycone dramatyzmem Dyslokacje, kontemplacyjne Espressivo TransSibile, czy wielowątkowe Kontrasty. Monika Sroczyńska przekazuje w swoich utworach skrajne emocje, stosuje zróżnicowaną fakturę, wykorzystując mnogość brzmień, jakie może zaoferować fortepian. Pomimo różnorodności wyrażanych treści emocjonalnych, utwory nagrane na płycie „PianoComposer” zachowują stylistyczną spójność. W swoim debiutanckim albumie Monika Sroczyńska przybiera trzy role: kompozytorki, pianistki-solistki i kameralistki. A wielozadaniowość i wielowątkowość procesu twórczego skłania współczesnego odbiorcę do rozszerzenia spojrzenia nie tylko na muzykę, ale również na człowieka-artystkę.

 

Płyta „PianoComposer” jest z pewnością wyjątkowa i pozytywnie odbiega od kanonu premierowych nagrań. Z kolei sama muzyka zawarta na CD nie jest jednoznaczna stylistycznie i przez to nie daje się zaszufladkować. Utwory nagrane na płycie przyciągają uwagę charakterystyczną, wewnętrzną energetyką, osiągniętą poprzez duże zagęszczenie zdarzeń muzycznych, dominującą rolę rytmu oraz synkopację. W połączeniu z wyrazistą – jakby wyselekcjonowaną – barwą harmoniczną tworzą indywidualny styl, który niełatwo jednoznacznie określić. Improwizacyjność? Współczesny styl brillante? Melancholijna wirtuozeria? Trudno zdefiniować, z pewnością warto wysłuchać.

Moją ulubioną formą wyrazu jest miniatura instrumentalna. Wszystkie utwory fortepianowe powstają w wyniku improwizacji, następnie jej rozwinięcia, uporządkowania struktury utworu oraz zapisania jej w pamięci poprzez wielokrotne wykonywanie. Zapis utworu powstaje w końcowej fazie, gdy jego kształt brzmieniowy jest już ściśle określony. Moim celem jest zarówno wirtuozowski popis, jak i wprawienie słuchacza w określony poprzez harmonikę nastrój, a nawet głęboką kontemplację. Jest to w pewnym sensie powrót do pierwotnej idei muzyki salonowej – jej współczesny wymiar.

W ostatnim stuleciu wiele mówi się o upadkach i przełomach, począwszy od upadku systemu dur-moll do upadku idei piękna, kończąc na upadku dawnych konwencji, czy tradycyjnej notacji. Zjawiska te bywają określane jako rezultaty historycznej konieczności. Zawsze była to jednak dla mnie tylko informacja, której nie traktowałam zbyt poważnie. Otaczający mnie świat zdawał się nie potwierdzać takiego stanu rzeczy. Piękno i potrzeba jego poszukiwania pomimo swoistej nieuchwytności tego pojęcia zawsze były czymś naturalnym, nieodzownym elementem życia artysty. Czy idea piękna może kiedykolwiek upaść, jeśli nie ma nawet konkretnej definicji? Czy system dur-moll nie jest tylko jednym z wariantów szerzej rozumianej tonalności, czy harmonii? Wszelkie ograniczenia istnieją tylko w naszych umysłach. Na piśmie, nie w realiach. Dostrzegłam, że nawet tzw. burzenie dotychczasowego porządku musiało być zgodne z jakimś nowym porządkiem. Czy można wprowadzić jakiekolwiek novum zastępując ograniczenia kolejnymi ograniczeniami? Paradoks tez wysnuwanych przez kompozytorów, teoretyków i znawców muzyki tkwi w tym, że każdą taką tezę da się podważyć inną tezą wypowiedzianą często w tym samym czasie przez równie kompetentną osobę. Przykładów można by mnożyć. Witold Lutosławski mówił: »W końcu musi dojść do tego, że muzyka będzie nie tylko pokazem nowości, pokazem, jak można ją tworzyć, ale przede wszystkim ważnym przesłaniem autora«.

Często w naszej muzyce najważniejsze staje się to, co czujemy, kiedy niewiele jeszcze wiemy o całej reszcie istniejącej muzyki. To właśnie jest autentyczność. Nie chodzi tu rzecz jasna o to, aby ostentacyjnie lekceważyć nowe zjawiska, czy podważać wartość wszystkiego, co niezgodne z naszym gustem, ale o to, aby nie oddalić się od własnych ideałów i nie stracić wiary w wartość tworzonej przez siebie muzyki. Martin Heidegger pisał: »Obecność twórcy w dziele jest jedyną prawdą«. Moją prawdą jest wolność i piękno.

Pomimo znajomości literatury muzycznej, nie inspirowałam się niczym konkretnym, a przychodzące natchnienie było zawsze czymś w pewnym sensie nieuchwytnym i niezrozumiałym. Pomijając treści programowe i odniesienia do życia osobistego, nie miałam na myśli niczego innego poza tym, co przedstawia sama muzyka w odbiorze audytywnym. Choć jest ona w stanie przedstawić wiele, nie stoi za nią żadna tajemnicza ideologia”.

 

Monika Sroczyńska

Wszystkie treści na PrestoPortal.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.

Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.

Więcej informacji: Edyta Ruta | edyta.ruta [at] prestoportal.pl | +48 579 66 76 78

Może Cię zainteresować...

Drogi użytkowniku, zaloguj się aby móc komentować nasze treści.