Co w duszy gra [płyta „Anima Aeterna” Jakuba Józefa Orlińskiego]

01.02.2022
Płyta „Anima Aeterna” Jakuba Józefa Orlińskiego

O karierze, jaką cieszyć się może polski kontratenor Jakub Józef Orliński, marzy niemal każdy śpiewak wkraczający na ścieżkę muzycznego profesjonalizmu. Solowe płyty dla prestiżowego wydawnictwa, zainteresowanie ze strony niebranżowych mediów, imponującajak na muzyka klasycznego, oczywiścieliczba obserwujących na Instagramie i koncerty na najważniejszych scenach świata: to dla Orlińskiego od kilku lat chleb powszedni.

Dla setek innych, młodych i ambitnych kontratenorów to sen, na którego spełnienie we własnym życiu nieśmiało żywią nadzieję. Gdyby zapytać, czym jest w dzisiejszym świecie muzyki klasycznej „sukces”, to Orliński reprezentuje jego pełną definicję.

 

Trudno zaprzeczyć urokowi Orlińskiego. Jeśli w ogólnym pojęciu społeczeństwa muzyka klasyczna kojarzy się z wymuszonym elitaryzmem, przestarzałym sztywniactwem, gipsowymi popiersiami kompozytorów, którzy dawno już nie żyją, i niepraktycznym dress code’em, Orliński jawi się jako odkupiciel tej zakurzonej gałęzi kultury. Śpiewak operowy, który tańczy breakdance? Tak, to możliwe! Wykształcony klasycznie muzyk, który ku uciesze followersów dmie na Instagramie w plastikowy flet prosty, jednocześnie zanosząc się od śmiechu? W końcu ktoś, kto ma dystans! Kontratenor o głosie anioła, do złudzenia przypominający najsłynniejszą rzeźbę Michelangelo, który w wywiadach mówi o wyzwoleniu fizyczności, a w produkcjach wideo łączy Händla z wątkami współczesnej miłości erotycznej? Nareszcie!

Jakub Józef Orliński - czarujący kontratenor

Muzyka klasyczna jest w porównaniu z innymi odgałęzieniami współczesnej kultury tak małym przemysłem, że ci spośród profesjonalnych muzyków, którzy swoim rozbrajającym urokiem przyciągnąć mogą do klasycznego repertuaru nowych słuchaczy, zdecydowanie zasługują na gromki aplauz. Choć Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. F. Chopina to, pod względem wartości historycznej, wydarzenie najwyższej rangi, nawet 2,6 miliona wyświetleń finałowego występu jego ostatniego zwycięzcy blednie przy 80 milionach streamówkażdego miesiącaJustina Biebera na Spotify. I chociaż zdawać by się mogło, że oczy całego świata zwrócone są 1 stycznia na koncert noworoczny w wiedeńskiej filharmonii, to uwaga szerszego rynku muzycznego skupiona jest na Selenie Gomez, która nowy rok zaczyna z prawie 300 milionami obserwatorów na Instagramie. W świetle tych faktów każdy nowy słuchacz włoskiej opery barokowej jest na wagę złota, a Orlińskiemu za przyciąganie tych słuchaczy należy się uznanie i wdzięczność. Jeden z komentarzy pod arią Vivaldiego w wykonaniu polskiego kontratenora mówi: „Byłem o krok od płaczu. Ten śpiew poruszył mnie do łez. Nie jestem fanem opery, ale wolę słuchać tego głosu niż wszystkich piosenek, które ostatnio pojawiły się w radiu”. Kto zdaje sobie sprawę z krytycznej sytuacji muzyki klasycznej na rynku, ten sam jest poruszony do łez, czytając takie słowa pod Vivaldim.

 

Pod jednym z wywiadów z Orlińskim widzimy inny komentarz. Jego autor odnosi się do wypowiedzi śpiewaka o nowej, świeżej energii, którą jego pokolenie wnosi do świata opery, i pisze: „To jakość tego, co wnosisz, liczy się najbardziej”. Autor komentarza zdaje się chcieć ostrzec młodego kontratenora, by ten nie pokładał w swoim medialnym sukcesie zbyt wielkiej ufności, ale pamiętał, że jakość tego, co prezentuje jako wokalista, jest nie mniej ważna niż czar jego osobowości. Można by pomyśleć, że autor komentarza niepotrzebnie wypomina wirtuozowi oczywistą, podstawową prawdę, że nad warsztatem trzeba pracować. Przecież Jakub Józef Orliński wykonuje repertuar o najwyższych wymaganiach technicznych, a w wywiadach często podkreśla, jak istotne dla niego jest codzienne ćwiczenie! Czy ktoś naprawdę mógłby posądzić śpiewaka o takiej karierze, tylu nagrodach i takim prestiżu o brak dbałości o jakość? Z drugiej strony jednak nie jest nieuzasadnione przyjrzeć się krytycznie sztuce wokalnej Orlińskiego: wszak uszy mamy po to, by słuchać, a intelekt, by analizować.

Anima Aeterna – skarby muzyki sakralnej

Na najnowszej płycie polskiego kontratenora (Anima Aeterna, 2021) słyszymy jego głos w zróżnicowanym repertuarze sakralnym z XVIII w. Zawarty na albumie repertuar jest frapujący. Od energicznego motetu Jana Dismasa Zelenki o włoskim stylu i arii z oratorium Johanna Josepha Fuksa (dotąd znanego bardziej ze swoich dzieł pedagogicznych), przez arie i motet trzech praktycznie nieznanych kompozytorówPortugalczyka Francisca Antonina de Almeidy oraz Włochów Bartolomea Nucciego i Gennara Mannypo piękną w swojej prostocie antyfonę George’a Friedricha Haendla. Ekscytujący repertuar na Anima Aeterna jest zasługą francuskiego muzykologa Yannisa François – „poszukiwacza skarbów”, który manuskryptów Nucciego musiał szukać aż w dalekiej Kalifornii. To jemu zawdzięczamy możliwość podziwiania na płycie różnorodności muzyki sakralnej z granicy między barokiem a erą stylu galant: usłyszymy duet kontratenora z sopranem, majestatyczny chór, a także porywające sola trąbki czy violi di bordone. W skrócie, przedoświeceniowa europejska muzyka sakralna w całej swej okazałości: jasna, skierowana ku Niebu, bogata, cudowna.

 

Występ Orlińskiego na Anima Aeterna jest bez wątpienia pełen wrażliwości: kontratenor odczytuje zróżnicowane afekty poszczególnych utworów i przekazuje je, z dbałością artykułując każdą głoskę tekstu. Choć sama barwa głosu Orlińskiego jest piękna, słychać w wyśpiewywanych przez niego dźwiękach powietrzew skrajnych przypadkach tego problemu głos śpiewaka brzmi jak fletowy rejestr organowy. W pełnym radosnych skoków interwałowych i tryli otwarciu „Laetatus sum” Zelenki głos Orlińskiego chybocze się nieprecyzyjnie. W arii „Giusto Dio” Orliński udowadnia swoją muzykalność i oferuje słuchaczowi kilka momentów piękna, wspaniale manipulując czasem. Jednocześnie jednak jego frazowanie pozostawia niedosyt legata, a długie melizmaty, zamiast być okazją do płynnego przechodzenia między rejestrami głosu, zdają się zmuszać Orlińskiego do wysiłku. Finał antyfony Haendlaa zarazem finał całego albumujest rozczarowujący: niskie w rejestrze Orlińskiego dźwięki nikną z braku gruntu, na jakim mogłyby się oprzeć.

Religia czy emocje?

Dla mnie w muzyce sakralnej nie chodzi o religię”, mówi Orliński w filmie promującym nagranie. We wstępie do płyty pisze: „W tym albumie chodzi nie tyle o religijną stronę utworów, ile o zawarte w nich emocje”. Orliński sekularyzuje więc motety i oratoria. Traktuje ich tematykę, mentalność, w której mają swoje źródło, kulturę, w której powstały i teologiczną wartość jako element, którego bez większych konsekwencji można się pozbyć. Podejście to jest zaskakujące, biorąc pod uwagę fakt, że wykonawstwo, jakie Orliński uprawia, ma być „historycznie poinformowane”. Co więcej, Orliński zdaje się zaprzeczać sam sobie we wstępie do albumu, pisząc najpierw, że chce wyrazić „myśli i historie” leżące u źródeł repertuaru (jak można wyrazić historię leżącą u źródeł oratorium o Dawidzie i Goliacie, jednocześnie twierdząc, że w muzyce sakralnej nie chodzi o ich religijną stronę?), a potem, że muzyka XVIII w. dotyka „ludzkich dusz” nawet i dzisiaj (używa więc duchowego, sakralnego języka).

 

Czytając wstęp Orlińskiego, nie wiem, czy to, co uprawia w nim artysta, to muzykologia, czy może filozofia muzyki, czy może notka z pamiętnika. Zdaję sobie sprawę, że wybitny kontratenor niekoniecznie musi posiadać umiejętności pisarskie, ale zdziwiona jestem, że zespół zajmujący się produkcją płyty i wizerunkiem śpiewaka nie zadbał o to, by jego tekst zaspokajał intelektualnie odbiorców. Moje wątpliwości budzi też teza Orlińskiego, według której „dusza” (tytułowa anima) jest synonimem naturykoncept niezwykle interesujący, ale pozostawiony bez dogłębnego wyjaśnienia. Co zainspirowało Orlińskiego do postawienia tej tezy? Kto wcześniej łączył duszę z siłami natury? Jaki związek ma wątek roślinny z utworami Zelenki, Fuksa, Haendla, de Almeidy, Nucciego i Manny? Dlaczego z okładki patrzy na mnie mężczyzna, z którego ciała wyrasta kolczasta roślina? Dlaczego kolce przebijają przegrodę nosową mężczyzny? Chciałabym, aby osoby stojące za marketingiem Orlińskiego pamiętały, że część słuchaczy polskiego kontratenora zadaje właśnie takie pytania; jest głodna materiałów graficznych i tekstowych o najwyższej jakości intelektualnej oraz oczekuje uczciwego traktowania ze strony producentów muzyki.

Warto słuchać krytycznie

Lata 20. XXI w. to czas wielkich wyzwań dla przemysłu muzyki klasycznej. Charyzmatyczna osobowość Orlińskiego rozpala płomień nadziei na lepsze jutro: większą liczbę odbiorców i bardziej opłacalny model biznesowy. Słuchaczom pozostaje słuchać krytycznie: czerpać przyjemność z piękna, lecz jednocześnie analizować, zadawać pytania i ufać swoim wnioskom.

 

Czy warto wysłuchać płyty „Anima Aeterna”? Oczywiście, że tak. Repertuar jest wspaniały, gra Il Pomo d’Oro na najwyższym poziomie, jakość nagrania jest nieskazitelna. Należy jednak pamiętać, że ostateczne wrażenia zależeć będą od oczekiwań słuchacza i pytań, które zadaje.

 

Martyna Włodarczyk

Jakub Józef Orliński: Robię swoje

Kilka miesięcy temu wydał album „Anima Aeterna”, a nowy rok rozpoczął prestiżową nagrodą ICMA i produkcją w londyńskiej Royal Opera House. Pomimo napiętego grafiku Jakub Józef Orliński znalazł czas na rozmowę z Presto. Gdzie spotyka się klasyka z popkulturą? Na czym polega edukowanie intuicji? Czy wolność wykonawcy nie ma granic? Rozmawia Martyna Włodarczyk.

Wszystkie treści na PrestoPortal.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.

Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.

Więcej informacji: Edyta Ruta | edyta.ruta [at] prestoportal.pl | +48 579 66 76 78

Może Cię zainteresować...

Drogi użytkowniku, zaloguj się aby móc komentować nasze treści.