Mistrz z Vinci kończy 570 lat [czego nie wiecie o Leonardzie da Vinci]

14.04.2022
Leonardo da Vinci, autoportret

Co jest powodem tylu mrocznych miejsc i niedomówień w życiorysie Leonarda da Vinci? Tak wiele legend narosło wokół jego życia, że trudno przebić się do faktów.

Istotnym elementem jego biografii jest to, że był bękartem, co zamknęło mu drogę do uniwersyteckiego wykształcenia i szanowanych zawodów. Jako nieślubny syn notariusza Ser Piero da Vinci i szesnastoletniej Catariny di Meo Lippi, służącej z oberży, nie mógł mieszkać z ojcem, który w roku narodzin swojego pierworodnego syna ożenił się z bogatą mieszczką Albierą Amadori. Dziadek Antonio zabrał chłopca do Vinci, do swojego gospodarstwa przy Via Roma.

Dorota Pietrzyk, Vinci

Leonardo nie urodził się w Vinci, lecz w maleńkiej wsi Anciano, kilka kilometrów od miasteczka. Była to sobota, 15 kwietnia 1452 r. o godzinie trzeciej nad ranem. Jednak dom w Anchiano, kamienny, ukryty w starym oliwnym gaju, tłumnie odwiedzany przez wielbicieli mistrza, prawdopodobnie nie jest prawdziwym domem jego narodzin.

 

Ojciec Leonarda żenił się cztery razy. Miał jeszcze dwanaścioro dzieci, z których ostatnie urodziło się, gdy Leonardo miał ponad 40 lat. W swoich zapiskach nie wspominał o młodości ani o rodzinie. Nie utrzymywał z rodzeństwem bliskich kontaktów, a po śmierci ojca bezskutecznie toczył z braćmi spory majątkowe.

 

Niewiele wiadomo też o dzieciństwie Leonarda. W domu dziadka chłopiec uczył się czytać i pisać po włosku oraz podstaw matematyki. Przechadzał się między wzgórzami Toskanii, odkrywając tajemnice przyrody, stawiając sobie wiele pytań, na które później będzie próbował odpowiedzieć. To wtedy zapewne narodziła się w nim wielka potrzeba odgadnięcia struktury świata. Jego wielki głód poznania, zrodzony w atmosferze poezji i estetyki, ukształtował go jako uniwersalnego artystę.

Dorota Pietrzyk, Gaj oliwny w Anchiano

Paradoksalnie, na przekór jego wielkiemu zainteresowaniu nauką, wykształcenie Leonarda było niekompletne i powierzchowne, dalekie od tego, jakie w tamtej epoce otrzymywali włoscy chłopcy ze średniozamożnych rodzin. Leonardo w sposób szczególny odczuwał braki w edukacji, gdy próbował realizować swoje wielkie wizje. Znał podstawy łaciny, ale nie na tyle, by odkryć głębię myśli antycznej. Posiadał pewną wiedzę z zakresu matematyki, ale zbyt małą, by mogła wesprzeć jego intuicję naukową. W wieku 40 lat spróbował uzupełnić swoje wykształcenie – lecz nigdy nie został uczonym… Nieślubne pochodzenie zabraniało mu wstępu na uniwersytety, natomiast florencki cech prawników nie dopuszczał bękartów do zawodu. Leonardo nie więc mógł kontynuować rodzinnej tradycji. Takie obostrzenia dotykały tylko klasy średnie. Nieślubne dzieci papieży, władców i arystokracji otrzymywały doskonałe wykształcenie, majątki i wysokie urzędy.

 

Leonardo da Vinci łaciny nauczył się jako dorosły człowiek, ale nigdy w tym języku nie czytał zbyt dobrze, co utrudniało mu dostęp do większości ówczesnych pism naukowych. Matematykę i geometrię tak naprawdę zgłębiał dopiero w Mediolanie, pod okiem wybitnych uczonych i architektów, z którymi się zaprzyjaźnił. Napisał o sobie, że jest uomo senza lettre, czyli człowiekiem bez wykształcenia. Być może dotyczyło to tylko słabej znajomości łaciny. Okazał się bowiem niezwykle dociekliwym obserwatorem i empirykiem. Poza tym uważał, że jest w stanie opisać po włosku wszystkie koncepcje swojego umysłu.

Leonardo da Vinci, autoportret

Nie wiemy jak wyglądał Leonardo da Vinci. Jego domniemany autoportret pochodzi z czasów, gdy mistrz był już dojrzałym mężczyzną. Ludzie, którzy go znali twierdzili, że „był pięknym człowiekiem, proporcjonalnym, pełnym wdzięku i o dobrym wyglądzie”. Wspominano również o długich lokach i różowym stroju.

 

Czy Leonardo był homoseksualistą? Trudno to udowodnić, lecz nie jest to wykluczone. Nigdy się nie ożenił, nie miał dzieci, żadne źródła nie wspominają o jego związkach z kobietami. Bardzo dbał o urodę i stroje, o czym świadczą zachowane rachunki i opisy jego kolorowych ubiorów. Był hojny wobec uczniów, zwłaszcza wobec niesfornego, adoptowanego łobuza Salaiego.

 

Bardzo dbał o swoje zdrowie. Jako że do około 14. roku życia Leonardo wiódł życie typowego wiejskiego chłopca z Toskanii, od najmłodszych lat pomagał przy uprawie roli: orał, siał, kopał rowy, sadził oraz zbierał plony z pól, sadów, winnic i gajów oliwnych. Te czynności na pewno bardzo wpłynęły na jego niebywałą zręczność i siłę. Był znany we Florencji z dużej sprawności fizycznej. Doskonale jeździł konno. Bardzo lubił konie i często je rysował, porównując z innymi zwierzętami, badał ich proporcje, umaszczenia, mechanikę mięśni. Naoczni świadkowie opisywali niezwykłą siłę Leonarda. Potrafił zatrzymać konia w galopie, chwytając za uzdę oraz zginał gołymi rękami podkowy i kołatki u drzwi! Był także bardzo zręczny i wytrzymały, nie miał problemu z lękiem wysokości.

Dorota Pietrzyk, Nawa-serce

Leonardo zdziwiłby się na pewno, gdyby się dowiedział, że dzisiaj postrzegany jest przede wszystkim jako malarz. Popkultura narzuciła mu jedyną, niezaprzeczalna rolę – autora „Mony Lisy”. On malowania nie uważał za swoje najważniejsze zadanie. Często nie kończył swoich obrazów lub porzucał je już na etapie szkicu. Sam uważał się za inżyniera, budowniczego mostów, fortyfikacji oraz machin. Pozostało wiele jego szkiców z dziedzin tak różnych, jak: hydraulika, metalurgia, budownictwo, mechanika. Był także doskonałym muzykiem, grającym na lirze da braccio oraz śpiewającym przy wtórze lutni.

 

Leonardo – wiecznie niezadowolony ze swoich wyników, w czasie intensywnej nauki, poszukiwał czegoś innego, czegoś więcej… Coraz bardziej interesowały go nowe dyscypliny wiedzy i techniki: budowa zegarów, urbanistyka, sztuka militarna, kartografia, astronomia, a przede wszystkim anatomia. Wykonywał rysunki ludzkiego ciała z wielką dokładnością i oddaniem. Jeden z biografów nazwał go nawet „jedynym w swoim rodzaju wybrykiem genetyki”, twierdząc, że do badań nad anatomią człowieka zachęciła go własna niezwykła cielesność. Genialnie posługiwał się rysunkiem, do którego miał wyjątkowy talent. Dużo miejsca w badaniach anatomicznych Leonarda zajmuje tzw. anatomia czynnościowa, związana z poruszaniem się ciała. Gdy przyjrzeli się temu współcześni chirurdzy-ortopedzi, ze zdumieniem zauważyli, że rysunki i opisy na kartach anatomicznych w notesach to niezwykły atlas anatomii, a do tego prawdziwa skarbnica nowoczesnego myślenia naukowego. W swoich rysunkach Leonardo nie tylko nowatorsko odwzorowuje struktury anatomiczne, lecz także w wielu notatkach, kreślonych na marginesach kart, zastanawia się, jak one z sobą współpracują i jakie są implikacje czynnościowe takich zależności. To zdumiewająco czytelne analizy biomechaniczne wraz z opisami.

 

Po roku 1507 zaczął regularnie przeprowadzać sekcje zwłok. Doświadczenie to, opierające się na bezpośredniej obserwacji, a nie na teoretycznej wiedzy medycznej, miało fundamentalne znaczenie dla badań prowadzonych przez Leonarda. W latach 1510–1511 artysta podjął współpracę z Marcantonio della Torre, młodym anatomem i medykiem z Pawii. W latach 1514–1515 natomiast prowadził badania w Rzymie, gdzie nawet posądzono go o czarną magię. Pod koniec życia Leonardo, wzorując się na „Kosmografii” Ptolemeusza, próbował zredagować pierwszy atlas anatomiczny, składający się z rozmaitego rodzaju tablic. Miała to być synteza doświadczeń zdobytych w trakcie sekcji zwłok.

 

Mimo tak wielkiego zaangażowania, pomysłów i rozrysowania planów, Leonardo nie stworzył żadnego pomnika, budynku, mostu ani rzeźby. Dopiero dzisiejsi specjaliści, badając jego pisma, dowodzą, że projekty – nie do zrealizowania w tamtych czasach ze względu na koszt i dostępność materiałów – są możliwe do wykonania współcześnie i wiele z nich mogłoby działać. Widzimy w nim geniusza, w sferze myśli wykraczającego poza swoją epokę!

Dorota Pietrzyk, Vinci

Pojmujemy Leonarda jako uosobienie idei renesansowych, człowieka uniwersalnego, poszukującego spełnienia w wielu obszarach. Żadna ówczesna dziedzina nauki nie była mu obca. Miał wiele naukowej i technicznej intuicji. W myśleniu nie ograniczały go kwestie wykonania, gdyż tak samo jak w malarstwie były dla niego drugoplanowe. Był wizjonerem. Czytając jego notatki, odnosimy wrażenie, że postrzegał Ziemię jako wielki współzależny organizm. I jak każdy geniusz był jedynie człowiekiem. Ostatnie, rok przed śmiercią zapisane jego ręką zdanie na końcu strony poświęconej rozważaniom nad geometrią brzmi „bo zupa stygnie”.

 

Są to prawdopodobnie ostatnie słowa z zapisków Leonarda, prowadzonych w notesach przez ponad 30 lat. O ile wiadomo, da Vinci już nigdy nie powrócił do swoich notatek. Ta chwilowa przerwa w pracy, potrzebna na zjedzenie ciepłego posiłku, stała się zapowiedzią przerwy ostatecznej. Niedowład lewej ręki, starość i choroba sprawiły, że w niespełna rok od sporządzenia tej notatki, 2 maja 1519 r. artysta zmarł...To proste zdanie, wieńczące dzieło życia, nadało mu zwykły, ludzki wymiar.

Wszystkie treści na PrestoPortal.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.

Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.

Więcej informacji: Edyta Ruta | edyta.ruta [at] prestoportal.pl | +48 579 66 76 78

Może Cię zainteresować...

Drogi użytkowniku, zaloguj się aby móc komentować nasze treści.