Kotnowska i Bester: Umiemy siebie słuchać
Jak pogodzić dwa muzyczne żywioły i kilka muzycznych światów – od klasyki przez jazz i kompozycje muzyki współczesnej opowiadają Jadwiga Kotnowska i Jarosław Bester, którzy przygotowali wspólny projekt, podczas którego odkryjemy fascynujące połączenie fletu i akordeonu w oryginalnych utworach i autorskich aranżacjach. Efektów tej współpracy publiczność będzie mogła doświadczyć już 16 stycznia 2026 roku w Sali Wielkiej Zamku Królewskiego w Warszawie.
Czego tu nie ma! Bartok, Herdzin, Zorn! Czy to nie za dużo grzybów w barszczu? Czy słuchacz po takim koncercie nie będzie miał mętliku w głowie?
JK: Wręcz przeciwnie. Różnorodność programowa to jedna z atrakcji tego koncertu. Ten wybór utworów ma na celu zaproszenie słuchacza w podróż poprzez bogactwo stylistyki i ekspresji stosowne do specyfiki fletu i akordeonu. W tak oryginalnym zestawieniu instrumentalnym kluczową sprawą jest dramaturgia koncertu. Zestawienie tych kompozycji nie jest przypadkowe. Pokazuje, jak wszechstronne są możliwości brzmieniowe naszych instrumentów poprzez folklorystyczne inspiracje Bartoka, przez neoklasyczną wrażliwość Herdzina, po energetyczną ekspresję Piazzolli i innych kompozytorów. Zagramy również bardzo oryginalny utwór Jarka Bestera oraz jego aranżacje utworów Zorna.
JB: Dosyć dobrze gotuję, by móc odpowiedzieć na to pytanie precyzyjnie musiałbym zapytać o jaki barszcz chodzi, a co za tym idzie, o jakim rodzaju grzybów mówimy? :) Próbując jednak jakoś nakreślić mój punkt widzenia dotyczący różnorodności i szerokiego spojrzenia na literaturę, którą zaprezentujemy podczas naszego koncertu, muszę przybliżyć nieco moje osobiste doświadczenia z muzyką na przestrzeni lat. Na początku mojej działalności artystycznej i edukacyjnej z racji tego, iż jestem klasycznie wykształconym muzykiem wykonywałem głównie muzykę o rodowodzie klasycznym. Były to zazwyczaj transkrypcje na akordeon muzyki organowej J.S. Bacha, muzyki fortepianowej F. Mendelssohna-Bartholdy’ego, F. Schuberta, M. R. Korsakowa czy też F. Liszta, ale była również arcyciekawa oryginalna literatura dedykowana akordeonowi. Wspaniali twórcy tacy jak Wł. Zołotariow, O. Schmidt czy nasz polski Andrzej Krzanowski i wielu innych, stworzyli dzieła, które milowym krokiem wprowadziły akordeon do elity instrumentów klasycznych. W tym czasie równolegle rozwijał się nurt wykonawstwa muzyki jazzowej i ludowej. Wszystkie powyżej wspomniane czynniki wpłynęły ostatecznie na kształt wykonywanej literatury przez akordeonistów klasycznych, zawierającej się w przekroju sięgającym od baroku do współczesności. Czy w tej sytuacji połączenie Bartoka, Herdzina z Zornem wydaje się ekstrawaganckie? Chyba nie.
Czym się kierowaliście w wyborze utworów do programu?
JK: Wybór utworów wynikał z kilku głównych założeń. Poszukiwaliśmy jakości i wartości artystycznej. Interesowały nas utwory, które same w sobie są arcydziełami, niezależnie od instrumentarium wersji oryginalnej. Do tego eksploracja możliwości duetu, bo chcieliśmy pokazać, że flet i akordeon mogą spokojnie mierzyć się z repertuarem pierwotnie pisanym na inne składy. Do tego kontrast i komplementarność, czyli szukaliśmy utworów, które wydobywają skrajne cechy instrumentów: od liryzmu, przez wirtuozerię, po brzmieniową agresję stosowaną czasami do uzyskania czy podtrzymania kulminacji.
JB: Najważniejszym czynnikiem w doborze literatury według moich kryteriów było znalezienie takich kompozycji, które ukazują niezwykłe bogactwo brzmieniowe i techniczne fletu jak i akordeonu, a jednocześnie wszechstronność ich możliwości względem siebie. Co za tym idzie, ukazanie piękna literatury, która jak wiadomo powstawała w różnych okresach, a zostanie zaprezentowana w nietypowej formule instrumentacyjnej.
Jakie wyzwania przed każdym z Was stawiają poszczególne utwory i co tak naprawdę usłyszymy? Albo – czego nie usłyszymy, bo dostaniemy już gotowy, świetnie przygotowany program? Jakie miny, rafy musicie Państwo obejść, abyśmy mogli, jako słuchacze, zachwycić się utworami przez Was wybranymi?
JK: Przeciwnie, z radością wyruszamy w ekscytującą podróż muzyczną po różnych stylach, pełną wirtuozowskich przebiegów, różnorodnych podziałów rytmicznych, ekstremalnych temp i poczucia humoru...każdy utwór to osobna opowieść i różnorodne wyzwania. Pragniemy przekonać słuchacza o wyjątkowości takiego zestawu instrumentów!
JB: Tak, słuchacze poznają bardzo bogaty stylistycznie repertuar, który zawiera tak literaturę klasyczną jak i autorskie kompozycje. Zaprezentujemy również utwory o rodowodzie jazzowym jak i ludowym. Wystarczy przyjść, by się przekonać.
Flet i akordeon. Instrumenty na dwóch biegunach. Flet – jeden z najstarszych, w brzmieniu subtelny, delikatny. Akordeon – dość młody, szczególnie na scenie muzyki tzw. poważnej, o brzmieniu potężnym. Jak pogodzić takie dwa żywioły? Na czym przede wszystkim polega współpraca muzyków, z których każdy przychodzi z innego artystycznego wszechświata?
JK: To kontrastowe połączenie instrumentów jest siłą napędową naszego duetu. Flet i akordeon wymagają nieustannego dialogu i komplementarności. Pogodzenie tych żywiołów polega przede wszystkim na odnalezieniu wspólnej płaszczyzny oddechu a co za tym idzie frazowania oraz na wspólnym poszukiwaniu barwy. Nasze instrumenty w tym unikatowym połączeniu stanowią synkretyzm brzmień dając nowe jakości. Wartością dodaną naszej muzycznej współpracy jest spotkanie świata klasyki z innymi językami muzycznymi. Najważniejszą rzeczą we współpracy jest wzajemna inspiracja artystyczna.
JB: Akordeon jak i flet powstały w różnych okresach, ale daleki byłbym od biegunowania ich. Szufladkowanie czegokolwiek i kogokolwiek w dzisiejszych czasach nie jest najbardziej poszukiwaną i cenioną cechą. Wystarczy trochę zaufania i otwartych uszu. Wszystko zależy od umiejętności. Co do odmienności światów artystycznych, wyjaśniłem to już na początku. Nie jesteśmy tak daleko od siebie jakby się wydawało.
No dobrze, zgoda, podobieństwa są! Np. oba wymagają sporej siły fizycznej. W przypadku akordeonu jest to dość oczywiste – widać, że instrument jest spory i aby grać na nim precyzyjnie, trzeba się oswoić także z jego gabarytami. W przypadku fletu siła już taka oczywista nie jest, a potrzeba jej przy zadęciu. I w ogóle – gra na flecie nie należy do prostych, szczególnie na flecie poprzecznym, bo instrumentu się praktycznie nie widzi.
JK: Tak to prawda, całkowita racja, siła fizyczna jest niezbędna w obu przypadkach, choć użyta w trochę inny sposób. Oboje potrzebujemy wręcz sportowej kondycji, pomimo że mój flet waży ok. 40 dkg a akordeon ok 14 kg :)
Jakie jeszcze są podobieństwa lub różnice, istotne przy wspólnym graniu? Czego się od siebie nauczyliście?
JK: Przyciągają mnie zawsze muzycy poruszający się swobodnie w innej stylistyce i Jarek jest tego przykładem. Inspiruje mnie swoim indywidualnym językiem kompozytorskim, swobodą poruszania się po muzyce świata i jazzu. Ostatecznie, ten program i nasz duet to nieustanne poszukiwanie wspólnego języka, co, mam nadzieję, słychać w naszej muzyce.
A pozamuzycznie? Jakie są Wasze doświadczenia we współpracy? Co Wam ten projekt daje jako ludziom, nie tylko od strony artystycznej?
JK: Nasze wspólne koncerty, prowadzą nas do wielu ciekawych krajów na świecie. W maju zawędrowaliśmy do Tanzanii. Tropikalny klimat, bardzo wysokie temperatury i napięty grafik dowiodły naszej kondycji i cierpliwości do naszych instrumentów.
JB: Największą umiejętnością jest to, by umieć siebie słuchać nawzajem.
Wieczór z duetem Kotnowska & Bester w Sali Wielkiej Zamku Królewskiego w Warszawie 16 stycznia zapowiada się jako spotkanie różnych muzycznych języków, temperamentów i wrażliwości, które łączy uważność, dialog i radość wspólnego grania. To propozycja dla tych, którzy lubią dać się poprowadzić w muzyczną podróż bez stylistycznych granic.
Bilety dostępne są pod linkiem: https://bit.ly/kotnowskabester
Wydarzenie realizowane jest dzięki współfinansowaniu ze środków Unii Europejskiej w ramach KPO dla Kultury - Krajowy Plan Odbudowy i Zwiększania Odporności (KPO).