To trzeba przeżyć osobiście [koncert pamięci Maestro Kazimierza Korda w Filharmonii Narodowej]

18.05.2022
To trzeba przeżyć osobiście [koncert pamięci Maestro Kazimierza Korda  w Filharmonii Narodowej]

Maestro Kazimierz Kord pozostanie w naszej pamięci jako człowiek wielkiej klasy, obeznany ze wszystkimi dziedzinami sztuki, równocześnie skromny i przyjacielski”. Tak wspominają dyrektora naczelnego i artystycznego w latach 1977–2001, a od 2022 r. dyrektora honorowego Filharmonii Narodowej wieloletni członkowie Orkiestry Filharmonii Narodowej Ewa Marczyk (koncertmistrz) i Marek Marczyk (altowiolista).

Nieprzeciętny dorobek artystyczny i wkład we współtworzenie kultury polskiej Kazimierza Korda został upamiętniony i uhonorowany w pierwszą rocznicę jego śmierci, 29 kwietnia 2022 r., uroczystym odsłonięciem popiersia artysty w Sali Balowej Filharmonii Narodowej. Rzeźba autorstwa Czesława Dźwigaja – powstała z inicjatywy Zofii i Antoniego Witów oraz Filharmonii Narodowej – nie tylko wiernie oddaje charakterystyczne rysy maestra Korda, lecz także przekazuje powagę, z jaką podchodził do swoich obowiązków. Spokojnie, acz pewnie trzymający batutę i pochylający refleksyjnie głowę dyrygent zdaje się nam mówić: zatrzymaj się, wsłuchaj się w muzykę, odczytaj jej przesłanie…

popiersie Kazimierza Korda w Filharmonii Narodowej

To muzyczne przesłanie każdy słuchacz następującego po rocznicowej uroczystości koncertu mógł odebrać w inny sposób. Pierwszy koncert skrzypcowy Karola Szymanowskiego zaczarował mnie magią barw i pociągnął w wyobraźni do eterycznego piękna wiosennych nocy. Wybór tego utworu, inspirowanego wierszem Tadeusza Micińskiego „Noc majowa”, idealnie wpasował się w czas rozkwitu otaczającej nas przyrody, na progu bodaj najpiękniejszego miesiąca w roku kalendarzowym – maja. Pozornie niezależna od partii orkiestry kantylenowa melodia skrzypiec nad wyraz homogenicznie współbrzmiała z poszczególnymi grupami instrumentów. Ujmująca prostotą, klarownością i słodyczą gra solisty Augustina Hadelicha, który zaprezentował utwór Szymanowskiego w sposób autentyczny, osobisty, niemal intymny, od początku do końca przykuwała uwagę publiczności. W kontraście do nieuchwytnej jak mgiełka atmosfery tego dzieła stanął wykonany przez Hadelicha na bis „Louisiana Blues Strut” autorstwa Coleridge’a-Taylora Perkinsona. Tą drobną, żartobliwą i tryskającą energią kompozycją solista rozkołysał nas i wprowadził w swingujący świat dwudźwięków, z których każdy został przez niego zagrany lekko, dowcipnie i perfekcyjnie pod względem intonacji. I chyba nie tylko mnie było trudno stwierdzić, która z odsłon osobowości Hadelicha bardziej mnie urzekła – ta liryczna, osobista i głęboka, czy ta swingująca z łobuzerskim przymrużeniem oka.

 Augustin Hadelich i orkiestra Filharmonii Narodowej

W moim odczuciu są w literaturze muzycznej takie utwory, o których napisano wiele, choć żadne analizy czy relacje nie oddają w pełni każdorazowej potęgi ich oddziaływania na publiczność. Do takich dzieł należy bez wątpienia V Symfonia Gustava Mahlera, którą w drugiej części koncertu wykonała Orkiestra Filharmonii Narodowej pod batutą dyrektora artystycznego Andrzeja Boreyki. Z tego względu – choć mogłabym zwrócić uwagę na wiele interesujących i poruszających szczegółów – pragnę podkreślić jedno: ten utwór trzeba przeżyć. Na żywo i osobiście. Ta symfonia dotknie i doświadczy każdego (choć każdego być może w nieco inny sposób), kto zechce otworzyć się na działanie jej przenikliwej potęgi. Wobec tego dzieła nie ośmielę się więc na analizę poszczególnych części, tematów czy fraz, lecz jedynie pozwolę sobie na wyraz mojej wdzięczności wobec Orkiestry Filharmonii Narodowej, dzięki której mogłam tę symfonię (już po raz kolejny w moim życiu) przeżyć osobiście. Poruszenie panujące wśród publiczności po wybrzmieniu ostatnich nut utworu zasugerowało mi, że nie tylko mnie to wykonanie (należące z pewnością do bardzo dobrych) poruszyło do żywego. Myślę, że w przypadku dzieł tak kompleksowych, wielowarstwowych i obdarzonych tak potężnym ładunkiem emocjonalnym kluczowy jest sposób, w jaki oddziaływają one na odbiorców. Mnie pozwoliło ono przeżyć tego wieczoru swoiste katharsis – wewnętrzne oczyszczenie i przebudzenie. Każdego zachęcam do podobnego otwarcia się na działanie muzyki – nigdy nie wiadomo, do jakiego piękna i dobra zainspiruje nas głębokie przeżycie koncertu i jakie przesłanie muzyki dotrze do naszych serc.

Wszystkie treści na PrestoPortal.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.

Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.

Więcej informacji: Edyta Ruta | edyta.ruta [at] prestoportal.pl | +48 579 66 76 78

Może Cię zainteresować...

Drogi użytkowniku, zaloguj się aby móc komentować nasze treści.