KFF: stacjonarnie i online, wspaniale

15.06.2022
Syndrom Hamleta, reż Elwira Niewiera i Piotr Rosolowski

Krakowski Festiwal Filmowy to bezsprzecznie jedno z najważniejszych branżowych wydarzeń każdego sezonu. W tym roku jednak kalendarz filmowców, krytyków i miłośników kina ułożył się dość zaskakująco.

Przede wszystkim tuż przed KFF odbył się festiwal Millennium Docs Against Gravity i jego wersja online trwała jeszcze na początku festiwalu krakowskiego (filmem, który pojawił się i tu, i tu, była np. „Simona” w reżyserii Natalii Korynckiej-Gruz z rodziny Kossaków, o której opowiada dokument). Po drugie finał Festiwalu Muzyki Filmowej, notabene również w Krakowie, praktycznie nałożył się z galą otwarcia KFF – na szczęście Centrum Kongresowe ICE znajduje się stosunkowo blisko kina Kijów, co nie zmienia faktu, że obu imprez w pełnym wymiarze nie dałoby się pogodzić. Choć skądinąd pokusa wyjazdu do Małopolski na prawie dwa tygodnie w celu zaliczenia dwóch festiwali tej rangi za jednym zamachem jest, rzecz jasna, niebagatelna. O ile zostanie to uwzględnione przez Krakowskie Biuro Festiwalowe, tak aby oba wydarzenia ze sobą nie konkurowały…

 

Wróćmy jednak do Krakowskiego Festiwalu Filmowego. Nie zabrakło prężnie działającego sektora Industry ani corocznych ostatnimi laty pitchingów i warsztatów w ramach programu Doc Lab. Co ważne, sporo miejsca poświęcono też kinu ukraińskiemu, którego projekcje odbywały się, co symboliczne, w kinie Kijów właśnie – w związku z dramatycznymi wydarzeniami rozgrywającymi się za naszą wschodnią granicą był to swoisty wyraz solidarności z naszymi sąsiadami. Zresztą i w konkursie polskim nagrodę Złotego Lajkonika otrzymał dokument „Syndrom Hamleta” w reżyserii Elwiry Niewiery i Piotra Rosołowskiego (Srebrny Lajkonik trafił do twórców dokumentu „Boylesque” w reżyserii Bogny Kowalczyk oraz do autorów krótkometrażowego filmu „Koniki na biegunach” w reżyserii Marcina Lesisza, nagrodzona została również najlepsza animacja Marty Pajek „Figury niemożliwe i inne historie I” oraz fabuła Michała Toczki „Martwe małżeństwo”). Po pokazie „Syndromu Hamleta”, który podczas tegorocznej edycji festiwalu był filmem otwarcia, pojawiło się sporo pytań. Jest to bowiem film, który ukazuje proces pracy twórczej nad spektaklem teatralnym kwestionującym stereotypy i nienaruszalność symboli narodowych. Bohaterowie tego oryginalnego dokumentu to młodzi ludzie, którzy powrócili z walk w Donbasie okaleczeni psychicznie lub po prostu próbują odnaleźć się w naznaczonej konfliktem rzeczywistości. Sztuka pełni więc dla nich w pewnym sensie funkcję terapeutyczną… Jest to unikatowy zapis na chwilę przed wojną, która zdaje się rozwiała już wszelkie wątpliwości co do postawy Ukraińców-patriotów – dziś lepiej rozumiemy, dlaczego dla niektórych flaga to świętość.

 

Z kolei w Międzynarodowym Konkursie Filmów Dokumentalnych zwyciężył słowacki dokument „Katedra” w reżyserii Denisa Dobrovody. Srebrny Róg dla najlepszego filmu dokumentalnego o tematyce społecznej zdobył obraz Laury Sistero pt. „Poślizg kontrolowany”. Srebrny Róg dla reżysera filmu o wysokich walorach artystycznych trafił do Shaunaka Sena za dokument „Wszystko, co żyje”.

Poślizg Kontrolowany, reż. Laura Sistero

Międzynarodowy konkurs DocFilmMusic wygrał bardzo interesujący formalnie film „Jak Kapr. Opera dokumentalna” (reż. Lucie Králová). W najstarszym konkursie krakowskiego festiwalu – w Międzynarodowym Konkursie Filmów Krótkometrażowych – zwyciężył natomiast amerykański dokument „Jak minął rok?” w reżyserii Jaya Rosenblatta. Srebrne Smoki dla najlepszych filmów krótkometrażowych reprezentujących wszystkie filmowe gatunki konkursu przyznano produkcjom: „Maldita. Pieśń miłości do Sarajewa” (dokument), „Kocham, tato” (animacja) oraz „Victoria” (krótkometrażowy film fabularny).

 

Poza nagrodzonymi filmami warto zwrócić uwagę na mozaikę konwencji, gatunków i tematów, jaką prezentowało pięć zestawów krótkometrażowych filmów polskich. Jednym z najbardziej wstrząsających obrazów okazał się film „Followers. Odpalaj lajwa”. Być może na skutek niedawnych tragedii w USA, tak podobnych do sytuacji pokazanej w filmie, krótki metraż Jakuba Radeja wzbudza duże emocje i po raz kolejny skłania do refleksji na temat destrukcyjnej roli, jaką w dzisiejszym świecie mogą odgrywać media społecznościowe i internet, gdy w chorych umysłach rodzi się plan zbrodni. Kolejny film, który szczególnie mógł zapaść w pamięć, to będący połączeniem animacji poklatkowej i dokumentu autotematyczny obraz o przewrotnym tytule „To nie będzie film festiwalowy”. Julia Orlik w żartobliwy, a jednocześnie wzruszający sposób opowiada o trudach studenckiego życia, wyrażając przy tym wdzięczność swojej rodzinie, która wspiera ją na każdym kroku filmowej przygody. Już te dwa tytuły pokazują, w jak różny sposób można mówić o świecie i na jak odmienne aspekty życia twórcy filmowi zwracają uwagę. Co więcej – krótka forma zmusza autorów do zwięzłej, zdecydowanej i skrupulatnie prowadzonej narracji, co z powodzeniem mogą osiągnąć tylko wybitni filmowcy.

 

Ponadto w ramach festiwalu odbyła się również retrospektywa twórczości laureata Smoka Smoków, którego w tym roku wręczono fińskiemu dziennikarzowi, producentowi i dokumentaliście Jarmo Jääskeläinenowi, a w którego filmografii znajdziemy m.in. film z 1977 r. o sprawie Stanisława Pyjasa.
Obok tego pojawiły się na festiwalu m.in. takie tematy, jak: „Palikot rekomenduje”, „Fascynujące postacie i życiorysy”, „Azjatyckie kino”, „Kinofilia”, „Pandemiczne”, „Podróże”, „Rękodzieło | sztuka | rzemiosło”, „Top 10 Tygodnika Powszechnego”, „Top 20 Onetu”, „Wciąż pamiętam o Gruzji”, „Bohaterowie z niepełnosprawnością”, „LGBT+”, „Opowieści o żydowskim świecie”, „Praca”, „Człowiek i natura”, „Kobiety bohaterki”, „Rodzinne relacje”, „Życie sportowca” czy „Taniec”. W poszczególnych konkursach dało się odczuć, że pandemia odcisnęła swoje piętno na filmowych inspiracjach – np. wątek śmierci zdecydowanie zdominował jeden z bloków konkursu krótkometrażowego. Interesująca okazała się także analiza, które filmy znalazły się zarówno w polskim, jak i międzynarodowym konkursie DocFilmMusic. Przykładem tego może być znakomity dokument pełnometrażowy „Zbigniew Seifert. Przerwana podróż” w reżyserii Roberta Kaczmarka o krakowskim skrzypku jazzowym. Seifert był muzykiem światowej sławy, z prawdziwą pasją i niekończącym się zapałem, mimo wielu przeciwności losu. Umiłował wolność twórczą do tego stopnia, że nie zdecydował się nigdy na granie w niemieckiej orkiestrze jako pierwszy skrzypek, mimo otrzymania godnej propozycji. Przedwczesna śmierć artysty pozostawiła niedokończone wątki i wiele inspiracji, które w kręgach koneserów kształtują środowisko muzyczne do dzisiaj, czego przykładem w młodym pokoleniu może być współczesny młody wirtuoz Mateusz Smoczyński z Atom String Quartet. Jednak to, co w filmie Kaczmarka najpiękniejsze, to wcale nie niekwestionowana próba przywrócenia pamięci o wybitnej osobowości muzycznej komunistycznej Polski (a właściwie polskiej emigracji tamtych lat), ale opowieść o miłości do muzyki i człowieka do człowieka. Bo Seifert miał miłość marzeń – zmarł w szpitalu w ramionach swojej ukochanej żony Agnieszki, która w filmie wypowiada się o nim tak, jakby odszedł ledwie kilka minut temu, z wyraźną wdzięcznością za czas, który był im, mimo wszystko, dany… Cóż z tego, że – jak słusznie sugeruje tytuł – ich wspólna podróż została tragicznie przerwana.

Cesaria Evora, reż. Ana Sofia Fonseca

Zupełnie inną propozycją programową w muzycznym konkursie pod wodzą Włodka Pawlika (pozostali członkowie jury to Roman Gutek i Robert Kirchhoff), artysty, który otworzył swoim nastrojowym improwizowanym występem festiwalową galę, był bardzo kobiecy w duchu dokument o słynnej diwie z Wysp Zielonego Przylądka, Cesárii Évorze. Film w reżyserii Any Sofii Fonseki otrzymał nawet wyróżnienie. Oto opowieść o pieśniarce z ludu, o której dopiero w późniejszym etapie życia dowiedział się świat i dla której śpiew był intuicyjny i naturalny, lecz i wywołujący sporo tremy w chwili gdy dochodziło do występów na scenie (stąd tendencje do nadużywania alkoholu przed koncernami). Evora rozsławiła lokalną „mornę” (gatunek muzyki i styl tańca), a zarobionymi na spektakularnych tournée środkami dzieliła się z absolutnie wszystkimi – co, jak nietrudno się domyślić, tylko wydłużało listę petentów i w pewnym momencie zaczęło leciwą już artystkę przytłaczać. Zdecydowanie wart polecenia okazał się też amerykański dokument „Droga skrzypka na duży ekran” w reżyserii Daniela Raima.

 

Muzyczne tematy pojawiły się i w pozostałych blokach programowych festiwalu, głównie w „Dźwiękach muzyki”, ale nie tylko. W ramach Panoramy Polskiego Dokumentu można było zobaczyć np. godzinny dokument „Dusza zaklęta w fortepianie” o rodzinie z tradycjami, i to szczególnie ważnej dla rozwoju budownictwa instrumentów w Polsce – Fibigerowie jeszcze przed wojną prowadzili swoją Fabrykę Fortepianów i Pianin Arnold Fibiger w Kaliszu, obecnie znaną jako Calisia. Mimo trudnych wojennych losów i nieprzyjemności za komuny (fabryka przeszła na własność państwa, choć Gustaw Fibiger wciąż w niej pracował), udało się stworzyć unikatową jakość instrumentów i wyszkolić szereg adeptów. W filmie widzimy próbę odrestaurowania zabytkowego fortepianu, na którym w finale gra Leszek Możdżer (który zdaje się jest chyba jedynym pianistą, którego znają polscy filmowcy, bo pojawia się chyba we wszystkich polskich dokumentach muzycznych po kolei… Wspaniały i przyciągający tłumy). Ponadto w filmie wypowiada się Jan A.P. Kaczmarek (którego również kochają polscy filmowcy i co w zasadzie też nie dziwi…). Dzięki temu twórcom dokumentu udaje się to, co najważniejsze – uświadomienie nas, współczesnych, jak niesamowite pokolenie odeszło i ile mu zawdzięczamy. Więcej na temat Fibigerów można przeczytać w książce PWM-u pod tym samym tytułem, film niewątpliwie zaostrza na nią apetyt.

 

Lecz KFF to nie tylko muzyka. Poza wcześniej wspomnianymi tematami przewodnimi, mogliśmy także uczestniczyć w pokazach filmów studentów FAMU, obserwować, komu nagrody wręcza jury FICC, FIPRESCI czy studenckie, oddać się refleksji podczas wystaw fotograficznych, takich jak: „Moja Ozerna” Kariny Będkowskiej czy „Unframed|Obecność” Rafała Placka. Jak zawsze strzałem w dziesiątkę okazały się również spotkania networkingowe, w tym bankiet otwarcia w nowo powstałym Muzeum Fotografii. A nowy cykl KFF Talks to wyjątkowo intrygująca propozycja programowa: filozoficzne dyskusje o szczęściu, wolności i pamięci w auli Akademii Sztuk Pięknych, a wśród rozmówców uwielbiany prof. Bogdan de Barbaro…

 

I absolutnie wszystko byłoby godne pochwały, poza… cateringiem i zasobami kawiarni w Małopolskim Ogrodzie Sztuki (MOS). Dzień po dniu brak widelców, jak pod namiotami. Pozostaje mieć dużą dozę poczucia humoru i koniecznie – zwłaszcza teraz, w kończącej się bądź co bądź pandemii – czyste ręce. Jednak wobec wszystkich atutów festiwalu i ponad 190 filmów do obejrzenia, to, oczywiście, drobiazg.

 

Maja Baczyńska

 

Podziękowanie za pomoc w tworzeniu relacji z festiwalu dla Anny Józefiak i Agaty Stawskiej.

Wszystkie treści na PrestoPortal.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.

Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.

Więcej informacji: Edyta Ruta | edyta.ruta [at] prestoportal.pl | +48 579 66 76 78

Może Cię zainteresować...

Drogi użytkowniku, zaloguj się aby móc komentować nasze treści.