Iza Połońska: Osiecka była skrojona na dzisiejsze czasy

12.12.2021
Iza Połońska: Osiecka była skrojona na dzisiejsze czasy

O wrażliwości na słowo i muzykę oraz o płycie „Sing! Osiecka” z Izą Połońską rozmawia Paweł Kawałek.

 

Paweł Kawałek: Rozmawiamy w związku z premierą pani najnowszej płyty „Sing! Osiecka”. Czym są dla Pani teksty Agnieszki Osieckiej?

 

Iza Połońska: Są moim abecadłem, najdłużej śpiewanymi przeze mnie piosenkami. Znam je odkąd pamiętam.

Jeszcze jako dziecko słyszałam je w telewizji lub w radiu, bo przecież w latach 80. i 90. Polskie Radio i Telewizja Polska prezentowały bardzo wysoki poziom artystyczny. Telewizja tamtych lat mnie w pewnym sensie wychowała. Wzrastałam, wsłuchując się w te piosenki. Potem, mając lat kilkanaście, śpiewałam Osiecką samej sobie, przyjaźniłam się z tymi tekstami, aż nadszedł moment gotowości do śpiewania ich przed publicznością. Kiedy razem z Leszkiem Kołodziejskim stworzyliśmy monograficzny koncert „Niech żyje bal! Połońska śpiewa Osiecką”, naturalne było pragnienie, żeby ów materiał nagrać. Stąd płyta.

 

Poruszające „Nie żałuję” w wykonaniu Edyty Geppert czy „Sing Sing” z repertuaru Maryli Rodowicz. Jak je Pani odbierała, będąc tak bardzo młoda?

 

Głęboka wrażliwość, zwłaszcza pani Edyty Geppert, przeszywała mnie na wskroś, kocham taką umiejętność wyrazu. To już dziś takie rzadkie w piosence, także tej aktorskiej. Nie potrafię nazwać emocji, które wtedy mi towarzyszyły, ale zapewniam pana, że wciąż we mnie pracują. Choć śpiewam, interpretując piosenki na wskroś po swojemu, według swojej mapy przeżyć i doświadczeń, to pani Edyta z pewnością ukształtowała we mnie jakiś obraz interpretacji doskonałej.

Na płycie sięgnęłam też do kilku piosenek z repertuaru Maryli Rodowicz. Myślę, że wspomniane przez pana „Sing Sing” poza tym, że jest piosenką o cwaniaczku, mówi także o sile własnej kreacji. Miks bardzo symptomatyczny dla minionego ustroju, czyli PRL-u. Pamiętam klip do tej piosenki Maryla Rodowicz we fraku i cylindrze, a Piotr Fronczewski leżący leniwie na łóżku. Bardzo mnie to bawiło. Myślę sobie, że moje interpretacja jest dość surowa i bardziej bezczelna. Co ciekawe, wbrew pozorom żyjemy obecnie w Polsce bardzo przypominającej czasy powstawania tej piosenki. Funkcjonujemy w dualizmie to, co serwują nam media, a to, czym jest rzeczywistość, czasem odstaje od siebie tak dalece, że mam wrażenie, że Agnieszka Osiecka przemawia do nas nowym głosem. Uważam, że dzięki temu ma szansę dotrzeć do kolejnych pokoleń. Powinniśmy sobie tego życzyć

 

Agnieszka Osiecka jest dla młodych przedstawicielką odległego pokolenia. Co sprawia, że chętnie sięgają po jej twórczość?

 

Odpowiedzią są dwa słowa uniwersalność i poezja. Zwłaszcza to drugie. Była mistrzynią przekazywania emocji w słowie. Z drugiej strony, robiła to w sposób bliski nam wszystkim, używając często słów języka potocznego. Zamieniała je jednak we frazy, które stawały się frazami poetyckimi. Pozwalała odbiorcy na moment uciec od rzeczywistości, jednocześnie będąc w niej mocno osadzona. Stworzyła własny, odrębny, subtelny język. Była absolutnym geniuszem w swojej dziedzinie. Sądzę, że to zawsze będzie siła, która przyciąga kolejne pokolenia.

Drogą Agnieszki kroczy dziś, w pewnym sensie, Magda Czapińska, którą to właśnie Agnieszka Osiecka namawiała do pisania piosenek. Magda napisała wiele tekstów, które nie wiadomo dlaczego w polskim przemyśle muzycznym przypisywane są albo Agnieszce Osieckiej, albo Wojciechowi Młynarskiemu. Choć, moim skromnym zdaniem, nie da się tych światów pomylić. Smakują inaczej. Każdy z autorów ma swoją indywidualną, wyjątkową szlachetność. Własne czucie języka. Szczęściem jest, że Magda pisze po dziś dzień. Może już nieco rzadziej, ale wciąż są to piosenki sięgające prawdziwe głęboko.

To nie jest Pani pierwszy „romans” z poezją zamkniętą w muzycznej formie. Wcześniej sięgnęła Pani po twórczość duetu mistrzów Wasowski-Przybora.

 

Mam ogromny szacunek do twórczości autorów Kabaretu Starszych Panów. Podchodziliśmy do tych piosenek z dużą estymą i pokorą. Zawsze gramy ten program na cienkiej strunie wrażliwości, która głęboko w nas drzemie. Wymaga on także ogromnej uważności w słuchaniu, dlatego za każdym razem ogarnia mnie wielka radość, kiedy widzę, jak po pierwszej, drugiej piosence publiczność wchodzi z nami w tę przestrzeń i pokazuje, że pragnie tam pobyć jakiś czas.

 

Ukochała Pani sobie piosenkę polską. Nie raz słyszałem opinie, że nasz język nie jest tak śpiewny i plastyczny jak angielski, w którym wszystko brzmi dobrze niezależnie od tego, jak byłoby lub nie było to ambitne. Co Pani o tym sądzi? Mamy przecież ciekawie piszących artystów. Pierwszy, kto przyszedł mi na myśl, to Kasia Nosowska i Kayah.

 

To okrutnie krzywdząca opinia dla języka polskiego. Nasz język jest wysublimowany i wielowymiarowy, bardzo opisowy. Poza tym dochodzi cała sfera sonorystyczna, wszystkie szmery i zgrzyty, które barwią naszą mowę. Wie pan, że Osiecka nazywała język polski swoją ojczyzną?

Często myślę, że umiejętność sprzedawania treści w języku polskim jest czymś unikatowym. Trzeba ją chronić, bo stanowi o naszej tożsamości. Kasia Nosowska i Kayah, które pan wymienił, są świetnym przykładem na to, że na polskim rynku muzycznym można tworzyć rzeczy ciekawe, egzystując w branży długo i wciąż z sukcesem. Wiele z ich tekstów nadal jest aktualnych. Sama często śpiewam na koncertach piosenkę Kayah Prócz Ciebie nic wraz z kompozytorem piosenki Witkiem Cisłą. Kolejne pokolenia mogą się z tymi słowami mierzyć. To coś znaczy. Wartość i ponadczasowość są stałymi elementami dobrze napisanego tekstu.

 

Wywodzi się Pani z teatru. To ma znaczenie?

 

Tak, oczywiście! Pewnie dlatego każde wyjście na scenę odbieram jako minispektakl, a nie tylko zaśpiewanie piosenki. Tylko że ten minispektakl dzieje się we mnie, w moim emocjach, które autentycznie wyśpiewuję i przeżywam razem z publicznością. Dla mnie to kluczowe. Chcę się dzielić prawdą emocjonalną. Uważam, że tam tkwi moc oddziaływania sztuki.

Dziś zawód piosenkarza bardzo zmienia swoje oblicze. Czasem mam wrażenie, że główne media chciałyby zrobić wszystko w jednym stylu, ale publiczność i tak pokazuje, że ma różne potrzeby. Miejsce jest dla nas wszystkich. Naprawdę tak myślę. Chciałabym, aby moje dzieci nadal żyły w świecie, w którym mogą wybrać, po jaką twórczość chcą sięgać. Siłą świata sztuki jest różnorodność.

 

A gdyby miała Pani wskazać kogoś, kto z młodych artystów dziś do Pani przemawia?

 

Wybrałabym Marcina Januszkiewicza. To artysta prezentujący wszystko, co kocham w piosence pełną paletę emocjonalną. Piosenka, która mnie dotyka, to piosenka, dzięki której czuję się pełniej. Słuchając, pragnę dostać impuls, który stymulowałby moją wyobraźnię. Marcinowi Januszkiewiczowi to się fantastycznie udaje. Ponadto jest technicznie świetnym wokalistą. To ktoś, kto zasługuje na uwagę szerokiej publiczności i cieszy mnie, że mówi i słyszy się o nim coraz więcej. Kolejne jego płyty mnie zachwycają.

Iza Połońska, Mietek Szczśniak

Załóżmy, że Agnieszka Osiecka żyłaby dziś…

 

Ależ ona była skrojona na dzisiejsze czasy! Wyprzedziła swoją epokę i według mnie była zdecydowanie bliżej tego, co się dzieje obecnie. Kiedyś fantastycznie powiedziała o tym Agata Passent, córka poetki, że Agnieszka byłaby dziś zapewne jedną z liderek social mediów. Bardzo dobrze rozumiała reklamę i cały PR, który powinien się wokół niej rozgrywać. Coca-Cola to jest to! przecież to hasło Agnieszki Osieckiej. Warto pamiętać, że odniosła niebywały sukces. Kobieta tak niezależna, tak różna od stereotypu panującego w tamtych czasach. Była wówczas pionierką, jeśli chodzi o kobiecość w pojęciu ogólnym. Myślę, że Osiecka pisałaby i celnie pointowała zastaną i dziś rzeczywistość. Lubiła przymrużenie oka, miała dystans. Nie tak dawno odkryłam rozmowę Agnieszki z panem Sewerynem Krajewskim, z cyklu „Rozmów o zmierzchu i świcie, które prowadziła pani Magda Umer. Rozmowa dotyczyła muzyki chodnikowej. Zdałam sobie wtedy sprawę, z jaką klasą o tym rozmawiali, dając w pewnym sensie przyzwolenie na prostszy przekaz tekstu i muzyki. Nie ma co się zżymać, bo to także musi funkcjonować w polskiej muzyce, skoro istnieją i odbiorcy muzyki chodnikowej (obecnie: disco polo dop. red), i ci poszukujący wysokich treści. Myślę, że nie ma sensu tego postponować, tylko zaakceptować fakt, że te dwie rzeczywistości ze sobą współistnieją i będą istnieć. Zawsze istniały. Osiecka wspomniała też w tamtej rozmowie, że „Nie spoczniemy” jest piosenką, której najbardziej się wstydzi, ale miała świadomość, że jest to piosenka, która przyniosła jej ogromną popularność. Z drugiej strony, kiedy wykonuję ją dzisiaj w czasie koncertów w projekcie „Krajewski symfonicznie”, gdzie Wojtek Myrczek improwizuje na jazzowo, wtedy okazuje się, że jest to prawdziwa perełka. Liryczność tekstu i sposób pisania frazy przez pana Seweryna, dość nieskomplikowany, a przy tym tak trafny, daje pole do popisu kolejnym pokoleniom i ich wyobraźni. Wszystko chyba zależy od prostego faktu czym ta wyobraźnia została nakarmiona

 

To prawda. Na szczęście mamy równie uważnego i wrażliwego Mietka Szcześniaka. Co Panią w nim urzekło i przekonało, by stał się Pani partnerem w piosence „Byle nie o miłości”?

 

W partnerach scenicznych szukam zawsze pewnej spójności. Mietka kocham od dawna, miłością jeszcze dziecięcą. Ma niesamowity dar potrafi otworzyć serca swoim śpiewaniem. Wychodząc do ludzi, rezonuje z rzeczywistością, w której się znajduje, a przy tym potrafi uczynić słowo śpiewane słowem żywym. To bardzo rzadka umiejętność. Zresztą o warsztacie Mietka mogłabym mówić godzinami, bo on zawsze wie, co i jak chce przekazać. Nie śpiewa czegoś, ot, tak sobie. Nigdy nie zapomnę pierwszego razu, kiedy spotkaliśmy się w sali prób, a potem stanęliśmy na jednej scenie w Filharmonii Lubelskiej. Kiedy wspólnie zaśpiewaliśmy pierwsze dźwięki, byliśmy w zupełnie innej przestrzeni. Mietek zabiera człowieka w daleką podróż i zmienia rzeczywistość.

Miałem przyjemność rozmawiać z Mietkiem jakiś czas temu i odnoszę wrażenie, że to bardzo plastyczny człowiek. Pamiętam jego pierwsze muzyczne kroki, kiedy śpiewał typowy pop, potem liryczny duet z Edytą Górniak „Dumka na dwa serca”, później gospel. Podejrzewam, że z wyjątkiem ciężkich brzmień mógłby odnaleźć się w każdym gatunku muzycznym. Choć ostatnimi czasy było o Mietku jakby trochę ciszej.

 

Również tak sądzę. Jest doskonałym wokalistą, ale też fantastycznym muzykiem! To ze sobą zawsze idzie w parze. Mietek idzie własną drogą. Proszę zwrócić uwagę na genialność płyty Nierówni z tekstami ks. Twardowskiego. Stworzył arcydzieło. Niełatwy polski tekst włożył w bossa novę. Do słowa powstałego w zimnej Polsce wpuścił promienie słońca i sprawił, że widać wyraźnie, że to słońce mieszka w tekście od samego początku. Tak fantastycznie skojarzył te dwie płaszczyzny i tak świetnie zaśpiewał, że trudno jest nie wczuć się w klimat. W domu często słuchamy tej płyty z moimi dziećmi. Najbardziej lubi ją mój synek. Nie potrafię mówić o Mietku bez zachłyśnięcia się nim. Jest wielką osobowością, o której chciałabym, by było zawsze głośno.

 

Wspomniała Pani, że spełniła kilka swoich muzycznych marzeń z dzieciństwa. Co dalej? Czy wie Pani, jaki będzie kolejny krok? Czyje teksty weźmie Pani na warsztat? A może będzie to materiał autorski?

 

Nieustannie realizuję swoje marzenia! Gramy przecież także duży koncert symfoniczny z piosenkami Wojciecha Młynarskiego. Razem ze mną występują w nim Zbyszek Zamachowski i Jan Emil Młynarski. Kolejnym krokiem na mojej drodze jest z pewnością nagranie krążka, który pozwoliłby zachować w pamięci nasze działania z orkiestrami symfonicznymi.

Ciągle czeka na swoją premierę duży projekt symfoniczny z piosenkami Magdy Czapińskiej, który został wstrzymany przez pandemię Wsiąść do pociągu”…

Płytą „Sing! Osiecka” zamykam jakiś etap mojego życia, a jednocześnie otwieram nowe drzwi. Dziś dzielę się nią z publicznością i pragnę ruszyć dalej.

Kolejny etap to album z materiałem skrojonym specjalnie dla mnie, być może z moimi tekstami i z muzyką, które od jakiegoś czasu piszę, mierząc się ze sobą. Jest to coś, co zaprząta moją głowę każdego dnia, więc myślę, że nadejdzie moment, kiedy będę gotowa. Co będzie potem? Nie wiem. Jestem otwarta na współpracę. Otrzymuję ciekawe propozycje, pomysły na nietypowe składy instrumentalne, nieoczywiste połączenia. Takie fuzje, łączenie z pozoru niepasujących do siebie brzmień, bardzo mnie interesuje. Pragnę też pośpiewać w dużych projektach, z różnymi artystami. Ostatnio to się wydarzyło i odkrywam w sobie dzięki temu nowe przestrzenie, inną uważność i gotowość do śpiewania, a to rozwija. Koncertowanie jest moim domem.

 

Słuchając płyty, słyszę między innymi połączenie brzmień symfonicznych z akordeonem dalekim od klasycznego i wiolonczelą…

 

Bez wątpienia jesteśmy liryczni. I ja, i Leszek Kołodziejski, autor aranży. Nie jest to jednak płyta w żadnym razie symfoniczna, ponieważ gra z nami band i, poza wszystkim, nagrywanie albumu studyjnego jest zupełnie innym doświadczeniem niż koncert. Nie sposób nawet porównywać obu tych światów. Płyta „Sing! Osiecka” jest dość różnorodna stylistycznie. Znajdziemy w niej nawet elementy rockowe. Przy jej tworzeniu wspierał nas produkcyjnie i nagraniowo Andrzej Adamiak, to jego ostatnia produkcja. A poza tym każdy z moich muzyków współtworzy ten krążek.

 

Nowa płyta to możliwość nowego duetu. Kto mógłby to być?

 

Jeśli wolno mi marzyć szeroko i zuchwale, a tak marzyć sobie przyzwalam, to pragnęłabym zaśpiewać kiedyś z Marizą! Ona też lubi śpiewać z orkiestrami symfonicznymi, na całym świecie, a zachowuje przy tym swoją indywidualność kulturową. Sięga w głąb i przemawia do nas uniwersalnym językiem prawdą emocjonalną. To mój kompas, za którym chcę podążać.

Iza Połońska: Dominik miał dar przytulania świata

O swoim mężu Dominiku Połońskim*, jego fenomenie, sile i harcie ducha opowiada Izabela Połońska** – wokalistka, kameralistka śpiewająca w różnych stylach od klasyki po piosenkę aktorską i jazz. Rozmawia Vanessa Rogowska.
fot. Piotr Staśkiewicz / www.izapolonska.pl

Wszystkie treści na PrestoPortal.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.

Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.

Więcej informacji: Edyta Ruta | edyta.ruta [at] prestoportal.pl | +48 579 66 76 78

Może Cię zainteresować...

Drogi użytkowniku, zaloguj się aby móc komentować nasze treści.