Romantyczny duch epoki [„Giselle” z Opery Lwowskiej na 28. Bydgoskim Festiwalu Operowym]

30.10.2022
Romantyczny duch epoki [„Giselle” z Opery Lwowskiej na 28. Bydgoskim Festiwalu Operowym]

Spektakl „Giselle” Adolphe’a Adama w wykonaniu artystów z Opery Lwowskiej (czy jak brzmi pełna nazwa tej instytucji: Lwowskiego Narodowego Akademickiego Teatru Opery i Baletu im. Salomei Kruszelnickiej) to fascynująca podróż do świata, w którym na losy ludzi wpływają potężne moce nadprzyrodzonych istot. I choć w trakcie przedstawienia nie pada ani jedno słowo, opowieść jest pełna treści i intensywnych emocji.

Prapremiera baletu „Giselle”, zamówionego przez Jeana Corallego, baletmistrza Opery Paryskiej, odbyła się 28 czerwca 1841 roku w Académie Royale de Musique w Paryżu. Libretto, oparte na ludowej legendzie spisanej przez Heinricha Heinego, powstało w ciągu zaledwie trzech dni. Jego autorami są Theophile Gautier i Jules-Henri Vernoy de Saint-Georges. Muzykę zaś w ciągu tygodnia skomponował Adolphe Adam. Zadziwiające jest, jak niewiele czasu zajęło autorom stworzenie tak doskonałego dzieła, które oddaje ducha epoki i zachwyca wiele wieków później.

 

Ten zachwyt wynika zapewne z faktu, że historia wieśniaczki zakochanej w wiarołomnym księciu Albercie może poruszać w sercach widzów dobrze znane struny. Nieszczęśliwa miłość, tak często przedstawiana w literaturze i sztuce romantyzmu, nie jest przecież uczuciem zarezerwowanym wyłącznie dla romantycznych kochanków. Zna je niemal każdy – czy to w epoce Adolphe’a Adama, czy dzisiaj.

 

Romantyczny duch epoki

 

Siłą spektaklu w wykonaniu lwowskich artystów jest przede wszystkim utrzymanie formy i treści baletu w kręgu romantycznych tradycji. Wątek miłosny naznaczony tragedią jest spójny i wyrazisty. Scenografia podkreśla piękno wiejskiej przyrody, a jednocześnie grozę zamku górującego nad wsią i zwiastującego nieszczęście. Zaś obecność fantastycznych postaci, willid, mających przynieść zgubę mężczyznom, wpisuje się w romantyczne przekonanie o istnieniu nadprzyrodzonych istot i sił, które wpływają na losy człowieka. Wszystkie elementy sceniczne są wierne romantycznej wizji świata i pozwalają całkowicie zanurzyć się w tamtym czasie i w tamtej opowieści.

 

Plastyczność spektaklu

 

Piękno tkwi w każdej scenie baletu zaprezentowanego przez ukraiński zespół. Scenografia przywołuje na myśl motywy znane z obrazów z przełomu XVIII i XIX wieku. Ta malarskość objawia się szczególnie w momentach, w których postaci przybyłe z dworu królewskiego zastygają w teatralnych pozach, stając się jakby częścią wielkiego płótna. Ich kostiumy w kolorach granatu, czerwieni i zieleni oraz czerni i bieli wyraźnie odznaczają się na pastelowym tle, tworząc zachwycające kontrasty i zestawienia.

 

Doskonałość scenicznego ruchu

 

Choreografia wykonywana jest w niemal perfekcyjny sposób. Radosny taniec wieśniaczek podczas winobrania czy majestatyczny układ wykonywany przez willidy cechuje dynamika i harmonia. Baletnice wirują na scenie, łączą się w szeregi, niemal unosząc się nad sceną. Z niezwykłą lekkością wykonują figury, doskonale zgrywając ruch z muzyką.

 

Wśród tancerek największy zachwyt wzbudziła Daryna Kirik, wykonująca partię Giselle. W pierwszym akcie, tańcząc z innymi pannami czy z ukochanym Albertem, jest pełna wdzięku i pasji, a w scenie śmierci zachwyca ekspresją i głębią emocji. Pojawiając się w drugim akcie jako duch Giselle, podkreśla swoją powagę i żal. A tańcząc partie solowe, wygląda jak porcelanowa lalka zamknięta w pozytywce – delikatna i doskonała.

 

Wspaniale zaprezentowali się tancerze. Wykonujący partię Alberta Oleksandr Omelchenko czy grający rolę Hilariona Andrej Mykhalikha stworzyli wyraziste role zarówno w duetach z Daryną Kirik, jak i w partiach solowych. Nieco mniej udany wydaje się jedynie występ Królowej Willid (Inna Kluchnyk), której płynność ruchów na początku II aktu była chwilami niedokładna. W scenach zbiorowych czasem widać było również brak synchronizacji niektórych baletnic. Nie ujmuje to jednak przedstawieniu uroku i piękna.

 

Pełen emocji dialog bez słów

 

Zadziwiające jest to, że choć na scenie podczas spektaklu nie padło ani jedno słowo, widzowie doskonale rozumieli, co bohaterowie czują, o czym „rozmawiają” i jakie przeżywają dylematy. Wielka w tym zasługa tancerzy wykonujących główne partie – ich umiejętności taneczne idą w parze z umiejętnościami aktorskimi. Reagując na nastrój budowany przez muzykę, poprzez wyraziste ruchy, gesty i mimikę potrafili przekazać to, co w danej chwili przeżywała ich postać.

 

Melodyjne kompozycje Adolphe’a Adama, często oparte na rytmie walca, dekoracje, ruch sceniczny i wdzięk oraz umiejętności taneczne artystów sprawiały, że w trakcie spektaklu trudno było oderwać wzrok od sceny, a myśli przez cały czas skupione były na dramatycznych losach bohaterów. Przedstawienie tak pochłaniało uwagę widza, że chwilami można było zapomnieć o własnym oddechu, który wracał dopiero po kolejnej solowej partii czy w antrakcie.

 

Gest braterstwa i solidarności z Ukrainą

 

Organizatorzy Bydgoskiego Festiwalu Operowego wykonali piękny gest wobec goszczącego tego dnia zespołu z Lwowa, decydując się na wykonanie na początku spektaklu hymnów Polski i Ukrainy. Spektakl zaś zakończył się symbolicznym akcentem. Podczas długiej owacji na stojąco, którą publiczność nagrodziła zespół z Lwowa, Daryna Kirik wniosła na scenę flagę Ukrainy, co spotkało się z emocjonalnym przyjęciem publiczności.

 

Jako widzom łatwo było nam w trakcie przedstawienia zapomnieć o tym, co dzieje się za naszą wschodnią granicą. Mam nadzieję, że artyści, którzy dostarczyli nam tego wieczoru tylu emocji i wzruszeń, również sami choć przez chwilę mogli odejść myślami od tego, co dzieje się w ich kraju.

 

A na kolejny występ lwowskiego zespołu czekam niecierpliwie. Oby artyści zawitali do Bydgoszczy dużo szybciej niż za 20 lat – tyle bowiem minęło od ostatniego ich występu na Bydgoskim Festiwalu Operowym, podczas którego zaprezentowali operę Myroslawa Skoryka „Mojżesz”.

Wszystkie treści na PrestoPortal.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.

Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.

Więcej informacji: Edyta Ruta | edyta.ruta [at] prestoportal.pl | +48 579 66 76 78

Może Cię zainteresować...

Drogi użytkowniku, zaloguj się aby móc komentować nasze treści.