Presto Junior: wilcze tajemnice [film familijny „Wiki i jej Sekret”]

18.02.2022
Film familijny „Wiki i jej Sekret”

„Wiki i jej Sekret” w reżyserii Denisa Imberta to nowy francuski film familijny jako swoją oś narracyjną wykorzystujący przyjaźń dziecka i zwierzęcia. W tym wypadku opowieść dotyczy małej dziewczynki i… wilka.

To krok dalej w stosunku do serii o Belli i Sebastianie żyjących w Alpach, stworzonej przez tych samych twórców. Co ciekawe, z napisów końcowych filmu wynika, że taka dziecięco-wilcza przyjaźń naprawdę zaistniała, aczkolwiek na podstawie samej fabuły trudno dać temu wiarę. Dziwi to, że dzikie zwierzę jako szczenię znalazło się u przypadkowego gospodarza w górach, skoro nie zostali wcześniej odstrzeleni jego wilczy krewni. Jak donosi literatura tematyczna, wilki są przecież bardzo rodzinne; zdarzają się samotnicy, odrzucani przez obce watahy, lecz z reguły w grupie łatwiej przetrwać. Jeszcze bardziej zadziwia, że ów gospodarz w filmie z jednej strony trzyma szczeniaka w pustym wiadrze, a z drugiej w takim miejscu, w którym bez trudu znajduje go główna bohaterka opowieści, Wiktoria. I że jeszcze daje go jej w prezencie jako „dar lasu”, a przecież wilki postrzegane są przez miejscowych hodowców jako zagrożenie. Bo w to, że człowiek ten, mimo życia w pewnej bliskości natury, nie ma świadomości, że dzikie zwierzę jest najszczęśliwsze na wolności, jeszcze skłonna byłabym uwierzyć (zdaję sobie sprawę, że czasami na wsiach i psy są traktowane bardziej użytkowo niż z uczuciem). Takich kiksów, nieścisłości czy też po prostu „faktów naciągniętych na potrzeby filmu” jest więcej. Koniec końców wyłapałam na podstawie fabuły dwie merytoryczne informacje: o tym, że wilk ma większe łapy i zęby niż pies i że wilki, chcąc wrócić do swojej watahy, potrafią przejść setki kilometrów. I tak się dzieje zarówno z wilczymi krewniakami poszukującymi naszego wilka, jak i z nim samym, gdy odkryty przez miejscowych leśników i hodowców trafia w końcu do rezerwatu, z daleka od Wiki, którą traktuje jako swoją rodzinę, jako że dziewczynka wychowywała go od maleńkości. Co ciekawe, wilk później bez trudu zostaje zaakceptowany zarówno przez miejscowych ludzi, jak i przez żyjącą w pobliskim lesie watahę (wiem, poszukiwała go, ale ostatecznie w międzyczasie zdążył przesiąknąć ludzkimi zapachami, których zwykle dzikie zwierzęta się boją). Pytania więc się mnożą. W filmie widzimy, że z jednej strony wilk Wiki jest oswojony i zachowuje się jak pies, a z drugiej instynktownie chce żerować wraz z watahą na łonie natury. Skomplikowane rozdarcie jednak w wypadku naszego wilczego pupila nie stanowi tu istotnego problemu.

Film familijny „Wiki i jej Sekret”

Rozdarta jest za to, oczywiście, Wiktoria. Dziewczynka niedawno straciła matkę, na skutek traumy przestała się odzywać, zasypia tylko przy piosenkach mamy, a w nocy i tak dręczą ją koszmary. Stratę przeżywa też bardzo jej ojciec, co widzimy podczas jednej z niezwykle wzruszających scen, gdy to mężczyzna zabiera dziewczynkę w góry na ulubiony szczyt jej mamy. I oto tego samego dnia przygarnięty wilk odmienia ich życie (znów – aż dziw, że nikt nie wpadł tu na pomysł, aby podarować im po prostu psa, ale cóż, widać tak miało być i przysłowiowy wszechświat „wiedział lepiej”). Wiki zaczyna się komunikować jak dawniej, cieszyć życiem, zaprzyjaźnia się ze zwierzęciem, które nosi imię Sekret. Jak się okazuje, słusznie – Wiktoria z początku ukrywa go przed ojcem (w tym miejscu muszę przyznać, że z trudnością obejrzałam sceny, gdy dziewczynka zamyka wilczka na cały dzień w pudełku w szafie, jak również gdy później – już po rozmowie z ojcem – ciągną go za krótką smycz, podduszając, na mały „spacer”…). Wydaje się, że to nie przypadek, że wilk stanął na drodze właśnie Wiki, już nawet jej imię – Wiktoria – kojarzy się z brzmieniem słowa wilk… Notabene, w poprzednich filmach reżysera to imię również powraca, lecz tej zagadki tutaj nie rozwiążę.

Mimo pewnych luk scenariuszowych, niespełniających oczekiwań walorów edukacyjnych i chwilami mało ambitnych dialogów, film ten ma też nadspodziewanie wiele zalet. Przede wszystkim, jak to bywa w wypadku takich obrazów, jest nakręcony w cudownej scenerii. Podobnie jak i w filmie „Wilk, lew i ja” (2021), który niedawno gościł na ekranach polskich kin, widzimy śliczną dziewczynkę żyjącą w drewnianym, wygodnym domku wśród bajkowych pejzaży. Jeśli nie dziecko, to każdy dorosły się tu rozmarzy… Wielkim atutem jest też muzyka Armanda Amara (m.in. „Human”), który doskonale sprawdza się we wszelkich typu produkcjach. Koniec końców mądre jest też przesłanie całej opowieści – dziewczynka w finale filmu będzie musiała pogodzić się z tym, że wilk musi wrócić na łono natury, choć na szczęście ostatecznie stanie się to dopiero w momencie gdy i ona, i on będą na to gotowi. Jednak w ten sposób Wiktoria nauczy się godzić ze stratą, przejdzie przy okazji „na nowo” podwójnie trudny proces żałoby, powoli ucząc się akceptacji zmienionej rzeczywistości, co może się okazać oczyszczające w kontekście przedwczesnej śmierci jej matki, dorastania i budowania swojego świata od nowa. I szkoda tylko, że nie zadbano o to, aby solidną wiedzę o środowisku wynieśli z tego filmu i dorośli, spokojnie można by ją przemycić i wówczas „wilk byłby syty i owca cała”, a opowieść prawdziwie familijna, dla dużych i małych, bo przecież nie jest opowiedziana w konwencji baśni, ale oparta na faktach. Lecz co najważniejsze, film pokazuje, że wilki nie muszą być dla hodowców groźne, o ile będą oni umieli z nimi żyć, a nas, widzów, z kolei uczy rozumienia tego problemu z różnych perspektyw – tak ludzkiej, gdy to człowiek usiłuje przetrwać poza miastem, jak i wilczej, kiedy to coraz więcej przestrzeni na planecie zajmuje człowiek. Gdy patrzy się na przepięknego wilczka, a potem dumnego wilka, nie sposób go nie pokochać. Byleby nie zapomnieć, że w przyrodzie nie będzie się zachowywał jak pies.

Wszystkie treści na PrestoPortal.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.

Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.

Więcej informacji: Edyta Ruta | edyta.ruta [at] prestoportal.pl | +48 579 66 76 78

Może Cię zainteresować...

Drogi użytkowniku, zaloguj się aby móc komentować nasze treści.