Powracając do chwil niechcianych [„Powrót do tamtych dni” Konrada Aksinowicza]

16.01.2022
Powrót do tamtych dni Konrada Aksinowicza

Doświadczenia, które zdobywamy w dzieciństwie, kształtują nas, a wspomnienia budują pamięć i ugruntowują wartości na całe życie. To zwykle w tym okresie decyduje się, czym będziemy się kierować w przyszłości, co będziemy afirmować, przed czym uciekać. Jednak 14-letni Tomek, bohater „Powrotu do tamtych dni”, zostaje tego dzieciństwa pozbawiony. Nagle to on, a nie jego rodzice, musi stać się dorosły i odpowiedzialny.

 

Powrót do tamtych dni” (znany też pod festiwalowym tytułem „Powrót do Legolandu”) w reżyserii Konrada Aksinowicza to jeden z filmów pokazywanych w ramach 46. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni – festiwalu, który przyzwyczaił nas do tego, że wskazuje aktualne tendencje polskiego kina i pozwala zobaczyć wiele wartościowych produkcji, nim trafią do kin. Obraz jest dedykowany pamięci Aleksandra Aksinowicza, ojca reżysera. To historia, która z początku zaczyna się niepozornie, a kończy tragicznie, do bólu autentyczna, momentami przejmująca. Oto powraca z USA do domu w Polsce ojciec Tomka (Teodor Koziar) i mąż Heleny (Weronika Książkiewicz) Alek (Maciej Stuhr). Z zawodu radiowiec, choć w Stanach dorabiał, sprzątając hotele. Jego żona, lalkarka, jest równie zaskoczona jego powrotem, jak syn. Początkowo rodzina cieszy się sobą, Alek roztacza przed bliskimi wizję świetlanej przyszłości, wiele obiecuje. Jednak z czasem okazuje się, że mężczyzna walczy z silnym uzależnieniem od alkoholu, które zaczyna stopniowo niszczyć życie rodzinne. Helena wstydzi się przed sąsiadami i krewnymi domowej sytuacji, nie chce wyznać prawdy, jednocześnie żal jej męża, którego nałóg nazywa chorobą. Kierując się sercem, namawia syna do ratowania ukochanego taty. Jednakże na ratunek jest już za późno…

Obserwujemy ten rodzinny dramat ze łzami w oczach; nagle humorystyczne szkolne sytuacje ustępują miejsca przerażającym scenom rozgrywającym się w domu Tomka, który zaczyna opuszczać się w nauce, a kolegom i dziewczynie, która wpadła mu w oko, kłamie na temat swojego ojca, byleby ich tylko nie zrazić do swojej rodziny. A przecież w żaden sposób nie jest niczemu winny i to nas prawdziwie porusza. Czujemy wręcz irytację, kiedy Helena wciąż odkłada w czasie decyzję o odejściu od męża, podczas gdy to Tomek musi zdobywać pieniądze na utrzymanie siebie i matki, jako że nie ma już kogo więcej poprosić o pomoc…

 

W gruncie rzeczy sporo już takich opowieści oglądaliśmy na ekranie. Nie znajdziemy więc w filmie Aksinowicza nic zaskakującego, obraz Alka-nałogowca nie jest też zbyt pogłębiony. Choć bez wątpienia dla reżysera tworzącego obraz autobiograficzny takie twórcze obnażenie się musiało być ważne – w napisach końcowych czytamy informacje na temat ośrodków leczenia uzależnień, stanowiące zachętę do tego, aby nie bagatelizować powszechnego w Polsce problemu alkoholowego, zwłaszcza że dziś znamy znacznie więcej metod leczenia, wspierania DDA itd.…W pewnym sensie Konrad Aksinowicz rozlicza się więc tu z rodzinną przeszłością oraz wypełnia misję ratowania tych, którzy mogą przeżywać podobny koszmar, jak on przeżył w przedwcześnie utraconym dzieciństwie.

 

I to, za co naprawdę warto docenić ten film, to właśnie obranie perspektywy dorastającego dziecka, spojrzenie jego oczami na ojca alkoholika i bezwolną, chociaż dobrą i łagodną z natury, matkę. To mogło być możliwe wyłącznie w fabule opowiadanej przez kogoś, kto sam takiego dramatu doświadczył. Aksinowicz udanie przekazał swoje doświadczenia aktorom, dzięki czemu z wielką uważnością zagrali opowieść o Tomku, Helenie i Alku. Notabene, całość została pięknie sfilmowania przez Jakuba Jakielaszka, ponadto bardzo wpisuje się w klimat muzyka autorstwa Marcina Maseckiego (zwłaszcza że pozostaje to spójne z akcją, bo Tomek gra w filmie na fortepianie); twórcy z sukcesem oddali też nastrój przełomu lat 80. i 90.

 

I choć podczas seansu możemy oprócz współczucia czuć w sobie bunt, to przecież trudno nam znaleźć właściwe dla całej trójki bohaterów rozwiązanie. Dlatego nie potępiamy ich za tragiczny finał, który kończy koszmar, w którym żyją. A już na pewno nie Tomka, który jako dziecko nie musiał się zdobywać na taką wyrozumiałość, jak jego matka, nawet jeśli potrafił po tym wszystkim prawdziwie kochać ojca… Bo to w końcu ojciec.

Wszystkie treści na PrestoPortal.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.

Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.

Więcej informacji: Edyta Ruta | edyta.ruta [at] prestoportal.pl | +48 579 66 76 78

Może Cię zainteresować...

Drogi użytkowniku, zaloguj się aby móc komentować nasze treści.