Jacek Tyski: Interesuje mnie ruch, który coś mówi

-
22.02.2026

Już 28 lutego w Operze Krakowskiej premiera "Requiem" w. A. Mozarta w nietypowej, bo baletowej adaptacji. Kulisy pracy nad dziełem zdradza reżyser i choreograf, Jacek Tyski.

 

Dlaczego podjął się Pan stworzenia choreografii do Requiem Mozarta, a nie Verdiego czy Faurégo?

 

Jacek Tyski: Kiedyś już tańczyłem Requiem Mozarta. Pierwszy raz zetknąłem się z wersją taneczną, kiedy pracowałem w zespole Johna Neumeiera w Hamburgu. Nie pamiętam ani kroku, ale wiem, że był to pełen emocji, bardzo ciężki spektakl. Kiedy pojawiła się propozycja wykonania Requiem, nie miałem wątpliwości, że chciałbym zrobić je tanecznie po swojemu.

 

Czy nie obawia się Pan opinii, że choreografia do mszy żałobnej to profanacja dzieła sakralnego?

 

(cisza) Odpowiem Pani taką historią: po konferencji prasowej w Operze Śląskiej podszedł do mnie ksiądz, złapał za rękę i zapytał: „Panie Jacku, jak to możliwe, że do mszy robi pan taniec? Czy to nie jest profanacja?”. Zabrakło mi słów, bo ciężko dyskutować o czymś, czego ktoś jeszcze nie widział i przekonywać go, że jest inaczej, niż sobie wyobraża. Zaprosiłem więc tego księdza na premierę. Po spektaklu wrócił do mnie, jeszcze mocniej uścisnął mi dłoń, przytulił i podziękował. Powiedział, że niesłusznie się obawiał. Był wzruszony i obiecał, że następnego dnia przyśle siostry zakonne.

 

W teorii muzyki funkcjonuje taki uproszczony podział muzyki ze względu na jej funkcje. Wyróżnia się muzykę taneczną i muzykę autonomiczną, czy inaczej absolutną. Bez zastanowienia mszę żałobną przyporządkujemy do muzyki autonomicznej. A tu: Requiem baletowe! Do każdej muzyki da się stworzyć choreografię?

 

Tak. To tak jak każdą melodię można zagrać niemal na każdym instrumencie. „Instrumentem” tancerza jest jego ciało. Przez ten „instrument” przekazujemy emocje, to, co się dzieje w muzyce. W Requiem, które wyreżyserowałem, jest akurat konkretny ruch dopisany do konkretnego instrumentu albo do konkretnego słowa. Te słowa się powtarzają, więc ten ruch też się powtarza. To naturalne: muzyk wyraża się swoim instrumentem, śpiewak głosem, a tancerz ciałem.

 

Jakiego rodzaju baletu ma spodziewać się publiczność? Klasycznego? Nowoczesnego?

 

Publiczność Opery Krakowskiej chyba już troszkę mnie poznała, bo realizowałem tu Igraszki miłosne Carmen czy Uwerturę żołnierza. Bazuję na technice tańca klasycznego, ale że w tańcu klasycznym tancerze często są usztywnieni, a mi zależy na naturalności, to dla  swobody wypowiedzi i gestów przemycam elementy tańca współczesnego. Podobnie kostiumy do Requiem Marty Koncewoj – nawiasem mówiąc z wielkim gustem, i ciekawą formą – też są raczej neoklasyczne, wpadające we współczesność.

 

Jak wyglądał proces tworzenia choreografii do dzieła oratoryjnego? Jak bardzo ruch współgra z warstwą wokalną?

Najpierw podszedłem do dzieła w sposób całościowy. Musiałem poznać strukturę napisania tego utworu, odnaleźć niespodzianki w tej muzyce, dowiedzieć się, gdzie jest kulminacja, a gdzie wyciszenie. Przesłuchałem Requiem setki, jeśli nie tysiące razy. Każdą nutę znam na pamięć. Mozart był geniuszem! Oczywiście ci, którzy kończyli Requiem, Franz Xaver Süssmayr, Joseph Eybler, również byli geniuszami, w efekcie czego utwór konstrukcyjnie jest wspaniały i bardzo zaskakujący. Tak zaskakujący, że struktury, które zawsze gdzieś widziałem w utworach muzycznych i mogłem zbudować na nich kręgosłup choreograficzny, reżyserski, tutaj nie istnieją. Moja koncepcja opracowania tego utworu legła w gruzach. Musiałem podejść do tego inaczej. Zwróciłem uwagę na to, że w każdej z części budowana jest inna atmosfera. Zacząłem więc od nazwania klimatu każdej z części na podstawie atmosfery, jaka w niej panuje, jakie budziła we mnie emocje i na tym zbudowałam całą konstrukcję.

 

Czy możemy w warstwie tanecznej dopatrzeć się jakiejś narracji?

 

Nie, to nie jest balet narracyjny, ale są symbole. Jest Wieża Babel, pielgrzymka. W każdej z części chcę dotykać pewnego problemu naszego życia codziennego, emocji, z którymi często sobie nie radzimy: agresja, miłość, poszukiwanie, niepewność. W Requiem mamy symbolikę nastroju. Celowo nie ma żadnego symbolu religijnego, bo w różne rzeczy wierzymy, z różnymi rzeczami się identyfikujemy. Symbolika emocji jest uniwersalna, pozostaje dokładnie taka sama dla nas wszystkich bez względu na wiarę.

 

Czy w takim razie będzie miejsce dla emocji tancerzy, ich interpretacji tematu? Jaki wpływ ma zespół na ostateczny kształt choreografii?

 

Dla mnie wartość ma tancerz, który ma osobowość na scenie, więc każdy gest, który zobaczymy w spektaklu, musi mieć znaczenie. Interesuje mnie ruch coś mówiący. Nie interesuje mnie ruch dla ruchu, dla gimnastyki. Ruch musi być wykonany z intencją. Jeśli biegniemy, to z intencją, jeśli siedzimy, to z intencją, jeśli chodzimy, to z intencją i ta intencja trwa przez praktycznie całe Requiem. Każdy tancerz ma zadanie wykreowania atmosfery i w tym jest swoboda podejścia do tematu. Oczywiście ten temat w każdym utworze, tak jak wcześniej wspomniałem, jest dokładnie podany i nawet kiedy tancerze w danym momencie nie tańczą, to pozostają na scenie, są częścią inscenizacji i nadal mają przestrzeń do wyrażenia siebie. Czuwam nad tym, bo razem z chórem i solistami śpiewakami muszą tworzyć spójny obraz. Przez całą godzinę mamy praktycznie około stu osób na scenie.

 

Artyści chóru również są zaangażowani w ruch sceniczny. Nie bał się Pan, że się zmęczą i będzie im trudno śpiewać?


Mam nadzieję, że aż takie ciężkie nie jest. Zdarza się, że w innych spektaklach tańczą dużo więcej. Dla nich samo śpiewanie Requiem w wersji scenicznej jest wyjątkowo wymagające, bo wszyscy całość muszą znać na pamięć, a to nie są proste rzeczy.

 

Requiem w Pana choreografii miało premierę we Wrocławiu w 2017 roku. Później była także realizacja Opery Śląskiej. Czym wykonanie krakowskie różni się od poprzednich?

Wszystko będzie nowe: stroje, scenografia. Myślę, że to będzie wersja docelowa, której już nie będę zmieniał. Wreszcie udało mi się wydobyć solistów śpiewaków z orkiestronu. Chór wcześniej już był aktywny, teraz będzie, mam nadzieję, aktywny jeszcze bardziej. Tym razem mogłem zrealizować wszystkie swoje początkowe założenia i bardzo się z tego cieszę. Sam jestem podekscytowany tym, jak to będzie wyglądać.

 

Na jaki efekt Pan liczy?

Każdy z nas przyjdzie na Requiem z innym bagażem emocjonalnym i inaczej je odbierze. Wyzwanie mamy wspaniałe i mam nadzieję, że wszyscy wyjdziemy z ogromną satysfakcją i trochę z taką pustką, że już się skończyło. A widza chciałbym pozostawić z głęboką refleksją, jego własną interpretacją, którą zachowa na długo.

 

Jacek Tyski – choreograf

Ukończył Państwową Szkołę Baletową im. Romana Turczynowicza w Warszawie  (1994) oraz Hamburską Szkołę Baletową Johna Neumeiera (1994–1995). Jako tancerz był związany z zespołem Johna Neumeiera w Hamburgu (1995–2000), madryckim Campaña Nacional de Danza (200–2004), baletem Teatru Wielkiego – Opery Narodowej w Warszawie (2004–2007), Ballet de Gran Canaria w Las Palmas (2007), Polskim Baletem Narodowym (2010–2016). Pełnił obowiązki kierownika baletu w Operze Wrocławskiej (2017–2018), a obecnie jest kierownikiem Zespołu Baletu Opery Krakowskiej.

Jako tancerz pracował z tak wybitnymi choreografami jak: Mats Ek, Nach Duato, John Neumeier, Jiri Kylian, Jiacopo Godoni, Emil Wesołowski, Krzysztof Pastor, Ed Wubbe, William Forsythe, Pirre Lacotte. Od kilku lat z powodzeniem realizuje własne prace choreograficzne, m.in. podczas warsztatów choreograficznych „Kreacje”, a także na zamówienie teatrów i festiwali. Stworzył choreografie do spektakli: „For a While” (Cypr, 2006), „Donna” (Las Palmas, Wyspy Kanaryjskie, 2007), „Święto Wiosny” (w ramach projektu edukacyjnego Fulltura, Warszawa, 2008), W poszukiwaniu kolorów (Polski Balet Narodowy, Warszawa, 2008), Sny (Kielecki Teatr Tańca, 2009), III Symfonia Lutosławskiego (w ramach projektu edukacyjnego Rytm, Warszawa, 2010), Popołudnie Fauna (TW-ON, 2010), Spacer (w ramach warsztatów choreograficznych Kreacje, Warszawa, 2012), „Alicja w Krainie Czarów” (w ramach projektu edukacyjnego TW-ON, 2012), „Dwie Historie, jeden Taniec(Opera Krakowska, 2016), „El Amore Brujo”, „Requiem d-moll” (Opera Wrocławska, 2017), „Na pięciolinii” (Polski Balet Narodowy, 2017), „Romeo i Julia” (Opera Wrocławska, 2018), „Rodelinda” (Opera Królewska, 2019), „Coppelia” (Opera Nova, 2019), „Dziadek do orzechów” (Opera Kameralna, 2020), „Requiem d-moll” (Opera Śląska, 2021).

Otrzymał I nagrodę w kategorii juniorów VII Konkursu Tańca w Gdańsku (1993), Stypendium Krajowego Funduszu na rzecz Dzieci (1993) i II Nagrodę Międzynarodowego Konkursu dla Młodych Tancerzy „Prix de Losanne” (Szwajcaria, 1994). Wyróżniony został także Nagrodą im. Jana Kiepury w kategorii najlepszy choreograf (2016), nagrodą za twórczość choreograficzną ZAiKS (2018) oraz nagrodą na 100-lecie stowarzyszenia ZAiKS (2018).

 

materiały prasowe Opery Krakowskiej

Wszystkie treści na PrestoPortal.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.

Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.

Więcej informacji:

Teresa Wysocka , teresa.wysocka [at] prestoportal.pl +48 579 667 678

Może Cię zainteresować...

Drogi użytkowniku, zaloguj się aby móc komentować nasze treści.