Realistyczno-wyobrażeniowy świat Talata Darvinoğlu w Miejskiej Galerii Sztuki w Łodzi

„Niedośnione sny czy proces wytoczony realnemu światu” to wystawa, która afirmuje niezwykłość, spotkanie nierealności z codziennością. Można ją oglądać w dniach 5.07 – 23.08.2020 w MGS w Łodzi.  Prace zgromadzone na ekspozycji kreują osobliwe i nieoczekiwane połączenia form nam bliskich, w stylu jedynie naśladującym rzeczywistość. Tym samym autor (który woli pozostać dla odbiorców tajemniczy, nieodkryty) igra z reputacją fotografii, jako tej w najwyższym stopniu pragmatycznej i uznawanej za najbardziej przystępną spośród sztuk mimetycznych.

W ten sposób rysuje się postać Talata Darvinoğlu, którego pseudonim artystyczny, zaczerpnięty z dzieła pisarza Orhana Pamuka, początkowo wymyślony dla żartu, z czasem okazał się dobrą „kurtyną” oddzielającą scenę artystyczną od życia prywatnego twórcy. Zbudowanie jednej iluzji wizerunkowej pociągnęło za sobą kolejne, m.in. dotyczące pochodzenia Darvinoğlu. Znajdziemy materiały, w których przeczytamy o tureckich korzeniach autora czy wręcz jego wielonarodowości, choć najbardziej wiarygodna wydaje się informacja kierująca nas do górnośląskich Mysłowic. Jedno jest pewne: także i w tej kwestii nie wiemy, czy nie jesteśmy zwodzeni przez autora.

Taktyki te akcentują styl twórcy, stanowiący mieszaninę intelektualnego dowcipu, efektów niespodzianki, deformacji zjawisk, co sytuuje jego sztukę w obszarze nadrealizmu. Ukrywając się za aparatem, Talat stwarza maleńki fragment nieruchomej przestrzeni – innego, zaskakującego świata posiadającego przywilej nieprzemijalności.

W pracach Darvinoğlu widoczne są wpływy surrealizmu, zaakcentowana zostaje niejednoznaczność między otoczeniem a jego wizerunkiem. Powątpiewamy, czy fotografia ze względu na swoją naturę daje prawdziwe świadectwo rzeczywistości. Poetyka surrealizmu pozwala twórcy na ukazywanie świata pełnego sprzeczności, ale i spójności – ciągłego konfliktu między nimi – z nieustającym wyczuciem umiaru i skonkretyzowaną gamą środków wyrazu. Fascynujący staje się absurd, wyższość podświadomości nad racjonalizmem i rozsądkiem.

Wizerunki i krajobrazy Darvinoğlu wytrącają widza z pejzażowych czy portretowych przyzwyczajeń. Najważniejsze dzieje się bezpośrednio na planie. Za pomocą modela, precyzyjnie opracowanej inscenizacji z rekwizytami, aparatu i programów umożliwiających wrażeniową edycję zdjęć, dokonuje pozornie niemożliwego montażu ludzkiego ciała. Swoje postacie oddaje w ręce absurdu i iluzji. Taki montaż realistyczno-wyobrażeniowy, który z góry zakłada fragmentaryzację realności i konstruowanie przedmiotu, punktem wyjścia czyni jednak obserwację codzienności.

Za przykład może posłużyć prezentowana na ekspozycji praca „kobiety taskające prostokątne lustro w listopadowe popołudnie – zamknięta w kadrze historia dwóch ważnych dla pewnego mężczyzny kobiet, on sam nie jest obecny na zdjęciu w sposób dosłowny. Aby spojrzeć głębiej na relację postaci i spróbować odczytać łączące ich emocje, musimy zwrócić uwagę na każdy szczegół tej fotografii: na efekt pogniecionej i zabrudzonej odbitki fotograficznej, nieurodzajne pole, głowy bohaterek zastąpione obumarłymi koronami drzew czy wspólny wysiłek niesienia dużego lustra, które nie posiada już odbicia. Czyżby była to historia trudnej, niemożliwej do pogodzenia relacji spajającej wszystkie osoby? Czy idąc dalej – opowieść o stracie, ostatniej symbolicznej drodze trojga bohaterów? Autor nie daje nam jednoznacznych odpowiedzi zarówno w odniesieniu do tego, jak i innych kadrów. Darvinoğlu chce, abyśmy poddali się atmosferze tych scen. Podczas oglądania konkretnych ujęć mamy wzmagać nasze uzależnienie od sprzeczności procesu widzenia: dystansować się i intensyfikować dociekliwość, spoglądać bezstronnie, ale i z troską.

Autor tworzy świat, w którym niepokojące kadry powstają w wyniku spotkania rozpoznawalnych przedmiotów ukazanych w całkiem nowej aurze. Rozwija własny styl, przelewając na fotografię tajemniczy i poetycki świat obrazów, które powstają w jego wyobraźni. Aby wykonać dobre zdjęcie, chce je najpierw zobaczyć. Za każdym kadrem, którego efekt końcowy autor widzi już w pierwszej chwili, kryje się dopracowany koncept, zasada i chęć skonstruowania całkowicie nowego, kompletnego obrazu. Pomysły potrafią przyjść znienacka, zaskoczyć szybkością zbudowania w wyobraźni widma pełnej inscenizacji, która – spisana − czeka na swoją kolej w szeregu niewypowiedzianych myśli do zrealizowania. Darvinoğlu sięga w głąb siebie, aby tworzyć prace jednocześnie oderwane od rzeczywistości i zarazem na tyle z nią związane, aby można było potraktować je choćby jako sen czy, innym razem, bardziej bezwstydnie – gwałt na przyzwyczajeniach rozumu.

Darvinoğlu proponuje przede wszystkim własną definicję portretu, pozbawiając postać oczywistego znamienia osobowości – twarzy, która nie będzie „wizytówką człowieka” ani nie stanie się podpowiedzią charakterologiczną. Twórca przysłania głowy swoich bohaterów materiałami, maskami, zastępuje je przedmiotami symbolicznymi, przez co opowiadanie o uczuciach jednostki staje się jeszcze trudniejsze. Złożone zadanie wydobycia z wnętrza postaci jej pragnienia – „virgo violata” (2017), czy lęku – „klaustrofobia” (2007), wymaga od artysty bardziej dociekliwego zbadania kształtu emocji towarzyszących bohaterom zdjęć. Wśród kadrów odnajdziemy również postacie najsilniej ewokujące tajemnicę – całkowicie pozbawione głów, zmuszone do opowiadania o sobie jedynie gestem oraz za pomocą nagromadzonych w kadrze i występujących we wzajemnym, przestrzennym związku przedmiotów. Nie jest to jednak wybór artysty wynikający tylko z oszczędności w zdradzaniu charakteru postaci, lecz samo doprecyzowanie, podkreślenie tematu zdjęć, który ma subtelnie odciągnąć uwagę widza od zbyt doskonałej urody czy angażującej mimiki modela. Mając to na uwadze, autor nie może sobie pozwolić na podsuwanie tak jednoznacznych sugestii do odczytywania postaci.

Wrażliwy odbiorca z pewnością dostrzeże pewien stały słownik form, zespół reguł, którymi kieruje się artysta. Wśród nich: minimalizm, wąska, stonowana gama barwna oraz precyzyjnie dobrane, popularne – jednak głęboko symboliczne − rekwizyty. Wszystkie przedmioty obecne na fotografiach artysty zachowują podobieństwo do rzeczywistych, choć realność ujęć zostaje zakwestionowana. Przykładowo „virgo violata” i „luctus” są pracami o zbliżonej kompozycji, mają wspólną, tajemniczą bohaterkę oraz atrybuty związane z dwoma światami: sztuki i sportu. W kadrach dostrzec można duży ładunek zagadkowości, melancholii i niepokoju, który oswaja z trudnymi tematami zagadnień życia i śmierci. W „dziewictwie naruszonym” (virgo violata) nasza uwaga skupiona jest na autorce stojącego na sztaludze obrazu. Na trop obcowania z kobietą może wskazywać jedynie postura i ubiór, gdyż i tym razem nie poznamy twarzy portretowanej. Kompozycja malarska opowiada o przeszłości bohaterki zdjęcia, o czasie, gdy uczyła swojego (wtedy jeszcze małego) syna jazdy na rowerze i snuła pierwsze plany dotyczące jego przyszłości. Pogodną aurę pierwszego zdjęcia zdecydowanie zmienia ujęcie drugie o tytule „żałoba” (luctus). Czarny ubiór kobiety i zgliszcza wszystkiego, co obecne było na poprzednim zdjęciu, przypominają w swoim wyrazie pożegnanie z matką i wskazują na zakończenie pewnego etapu. Kadry oglądane w formie dyptyku stanowią próbę zaznaczenia tego, co ważne, zanim uświadomimy sobie, że na dostrzeżenie pewnych wartości jest już za późno. Nawet gdy przyjmiemy, że aparat zmienia fotografującego w obserwatora rzeczywistości innych ludzi, nie da się oprzeć złudzeniu, że zdjęcia Darvinoğlu przypominają „pejzaże wewnętrzne”, w których pobrzmiewają echa realnych zdarzeń, wspomnień z życia artysty i osób mu bliskich.

Prace Talata Darvinoğlu prezentowane w Miejskiej Galerii Sztuki w Łodzi są prowokacją intelektualną, igraniem z tym, co rozum nauczył nas uznawać za niepodważalne, normalne, są „myśleniem na głos”. Zaskoczeni, podejmując wyzwanie rzucone przez twórcę, ćwiczymy naszą wyobraźnię. Te czynniki w połączeniu ze świadomością ciągłej gry wizerunkowej autora sprawiają, że kończąc tę analizę nie możemy być pewni, czy w dalszym ciągu nie jesteśmy zwodzeni – wciągani w niejednoznaczny świat artysty.

{info.pras.}

 

Wszystkie treści na PrestoPortal.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.
Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.
Więcej informacji: Edyta Ruta | edyta.ruta [at] prestoportal.pl | +48 579 66 76 78

Więcej artukułów z kategorii: 

Dodaj komentarz

To prevent automated spam submissions leave this field empty.

Oceń zawartość: 

Brak głosów