Kiedy ideał spotyka świat. Opera Wrocławska: „Don Quichotte” Jules’a Masseneta w reżyserii Marka Weissa.
20 lutego 2026 roku Opera Wrocławska odbyła się premiera Don Quichotte Jules’a Masseneta – opery w pięciu aktach, która wciąga nie samą przygodą, ale przede wszystkim emocją - opowieścią o miłości bezbrzeżnej, ryzykownej, czasem naiwnej, a jednak prawdziwej. To świat hiszpańskich miraży przefiltrowanych przez francuską wrażliwość – „opera o miłości, i to miłości rozpaczliwej”, którą w ten sposób interpretuje reżyser Marek Weiss.
W tej historii Don Kichot nie jest wyłącznie bohaterem z legendy – jest człowiekiem, który wbrew wszystkiemu chce wierzyć w sens. Wędruje, by zdobyć dla Dulcynei skradziony naszyjnik, wraca z trofeum i z sercem „na dłoni”, prosząc o coś więcej niż wdzięczność. A gdzieś nad tym wszystkim unosi się gorzka myśl, że ziemskie szczęście rzadko bywa zapisane w gwiazdach.
Ten spektakl ma też wymiar szczególny: impuls do sięgnięcia po tytuł wypłynął bezpośrednio ze spotkania z głosem i osobowością – „to była propozycja, która tak naprawdę wypłynęła od solisty Rafała Siwka” – mówi Marek Weiss, podkreślając, że to partia, o której „marzy każdy wielki bas”. Wrocławska realizacja powstaje z rozmowy wielu języków teatru: muzykę prowadzi Patrick Fournillier, a sceniczną energię i ruch kształtuje Izadora Weiss; obraz dopełnia scenografia Jagny Janickiej oraz multimedialna przestrzeń Karoliny Jacewicz, a światło – Bogumiła Palewicza.
W warstwie wizualnej spektakl gra detalem, formą i współczesnym skojarzeniem. Kostiumy tworzy duet Paprocki&Brzozowski – „uznawani za liderów wśród polskich projektantów, łączą ponadczasową szkołę dobrego krawiectwa z nowoczesnym spojrzeniem na modę” – i trudno o lepszą definicję świata Dulcynei: zmysłowego, ostrego, chwilami bezwzględnego, ale zawsze stylowego.
Reżyseria, natomiast, to nie muzealna pocztówka. „Teatr to nie muzeum ani kino z rekonstrukcją” – zaznacza Weiss, budując opowieść tak, byśmy nie patrzyli na Don Kichota jak na figurę z podręcznika, tylko jak na kogoś, kogo można spotkać tu i teraz. Nawet wiatraki – ikona tej historii – dostają nowy ciężar: „prosiłem, by to nie były ładne wiatraczki z obrazka, lecz takie, które budzą niepokój” – bo lęk bywa dziś bardziej obecny niż romantyczna fantazja.
Premiera 20 lutego otworzyła serię spektakli, na które Opera Wrocławska zaprasza również 26, 27 i 28 lutego oraz 1 marca. To przedstawienie, które prowadzi widza nie tylko przez historię, ale i przez refleksję — o wierności sobie, o czułości, o świecie, który bywa głośny i bezlitosny dla tych „niepasujących”. Nie trzeba być niepoprawnym romantykiem ani znawcą opery, by dać się tej opowieści poruszyć: wystarczy pozwolić, by muzyka poprowadziła na chwilę wolniej niż codzienność — i zobaczyć we współczesnym świecie coś, co zwykle umyka w biegu.
Obsada:
Don Kichot – Rafał Siwek / Łukasz Konieczny*
Dulcynea – Justyna Rapacz / Aleksandra Opała
Sancho Pança – Grzegorz Szostak / Jacek Jaskuła
Juan – Łukasz Rosiak
Pedro – Agnieszka Adamczak / Eliza Kruszczyńska
Garcias – Alina Prochowska / Dorota Dutkowska
Rodriguez – Paweł Żak / Aleksander Zuchowicz
Tańcząca Nimfa – Anna Szopa-Kimso
solo wiolonczelowe – Tomasz Strahl / Maciej Miłaszewicz
solo gitarowe – Karol Woźniak
Orkiestra, Chór i Balet Opery Wrocławskiej