Muzyczna symbioza [Krystian Zimerman i Simon Ratlle grają Beethovena]

15.07.2021

Koncerty fortepianowe Ludwig van Beethoven napisał w latach 1793 – 1809. Są to  kolejno koncert C-dur op. 15, B-dur op. 19, c-moll op. 37, G-dur op. 58 i „cesarski” Koncert Es-dur. Są to dzieła dające wielkie możliwości wykonawcze soliście i wspaniale zorkiestrowane. Co ciekawe, po skomponowaniu piątego koncertu Beethoven porzuc ich dalsze pisanie. Być może był to wyraz postępującej już głuchoty mistrza, ale także odpowiedź na zmieniające się trendy ówczesnego Wiednia. Jednak nie porzuca on samego fortepianu. Praktycznie przez całe swoje życie będzie tworzył przy tym instrumencie pisząc chociażby sonaty.

Problematyczna staje się sama choroba. Beethoven początkowo sam wykonywał swoje wczesne koncerty jako solista, dyrygując od klawiatury. Pozwalała na to konstrukcja melodyczna tychże utworów. I tutaj pojawia się pierwsza rzecz łącząca Zimermana i Beethovena. Najnowsze nagranie koncertów z London Symphony Orchestra nie jest pierwszym w karierze pianisty. Wcześniejsze nagranie pod batutą samego Leonarda Bernsteina przerwała śmierć tego wybitnego dyrygenta i kompozytora. W latach 90 – tych ubiegłego stulecia Zimerman dograł dwa koncerty samemu dyrygując właśnie od klawiatury fortepianu. W prezentowanym albumie za pulpitem dyrygenckim stanął sir Simon Rattle, wieloletni dyrektor LSO.

 

Gdy na scenie spotykają się takie osobowości jak Krystian Zimerman, Sir Simon Rattle i LSO nie może być mowy o sztampowym wykonaniu jakiegokolwiek utworu, a co dopiero koncertów Beethovena. Nawet gdy słuchamy Beethovena nagranego po raz kolejny, zawsze odkryjemy w nim coś nowego. Beethovena nie da się grać zawsze tak samo. Są to utwory wymagające wrażliwości artystycznej ponadludzkiej, głębokiej, pełnej świeżego wyrazu. Wykonanie Krystiana Zimermana właśnie takie wrażenia artystyczne nam zapewnia. Maestro gra jak natchniony.

Nagrania dokonano w grudniu 2020 roku. W czasie gdy świat zatrzymała pandemia, a nie jeden muzyk zastanawiał się co będzie dalej z jego karierą. Przy zachowaniu wszelkich środków bezpieczeństwa pokuszono się o wykonanie na żywo z jednoczesną rejestracją wszystkich pięciu koncertów. Z uwagi na wytyczne odnośnie dystansu społecznego, orkiestra została rozmieszczona w poprzek Jerwood Hall kościoła LSO St Luke’s. Dało to niesamowity efekt brzmieniowy jak i wizualny. Głęboka sceneria poświątynna, oraz nieskazitelna czerń Stanway’a przy którym zasiada Zimerman nadają temu wykonaniu rangi uroczystości. Pianista wraz z orkiestrą celebrują tę uroczystość od pierwszej nuty, w niezwykłej symbiozie.

 

Krystian Zimerman znany jest ze swojej perfekcyjności, dlatego i tutaj jest w rewelacyjnej formie wykonawczej, do czego od dawna nas przyzwyczaił. Nie zasiada do nagrania, czy też publicznego wykonania jakiegokolwiek utworu nie mając przekonania, że jest przygotowany najlepiej jak tylko się da; nie mając pewności, że jest w stanie grać najlepiej jak tylko potrafi. Jego piano jest tak subtelne jak wiosenny deszcz, zaś rubata i forte przemieniają ten deszcz w istną burzę, której wtóruje orkiestra.

 

Także Simon Ratlle przez lata współpracy z LSO wytworzył pewną niewidzialną więź emocjonalną, którą tutaj słychać bardzo wyraźnie. Mamy wrażenie, że na scenie znajdują się trzy równoważne organizmy. Solista, dyrygent i orkiestra są dla siebie wsparciem i równorzędnymi partnerami. Zresztą sam maestro wypowiada się o tej symbiozie tak: „Kiedy zaczynaliśmy razem pracować, mieliśmy poczucie pełnej, naturalnej komunikacji. Zerkam na niego, ale tak naprawdę nie muszę: czujemy nawzajem, kiedy każdy z nas weźmie kolejny oddech. Jak między braćmi. Działa to organicznie”. 

 

Rzeczywiście jest to popis mistrzowskiego muzykowania, dający wiele radości i poczucia artystycznego spełnienia. Nie na darmo stwierdzono po grudniowych transmisjach nagrań na DG Stage, że Zimerman gra artystokratycznie i aksamitnie. Tutaj widać jego specjalizację w wykonawstwie Chopina. Okazuje się, że Beethovena można grać podobnie, nadając mu zupełnie nowy wyraz. Jest w jego grze wiele szlachetności, arystokracji właśnie. Podaje nam Beethovena w najczystszej postaci. Klarowna fraza a jednocześnie perfekcyjność wykonania każdej nuty daje olbrzymią radość słuchania tychże nagrań. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że może tak właśnie brzmiały owe koncerty pod palcami samego Ludwiga.

Istotną częścią wydawnictwa jest obraz. Na listopad zaplanowano wydanie edycji wideo na płytach DVD i BD z masteringiem ATMOS. Już dziś można obejrzeć powtórkę transmisji na DG Stage i dać ponieść się emocjom towarzyszącym nagraniu live. Wspaniale obserwuje się Krystiana Zimermana, który nie dość, że nuci sobie pod nosem to jeszcze w niektórych momentach unosi się i gestykuluje jakby sam miał za chwilę przejąć batutę. Widać tutaj jak wiele emocji towarzyszy temu wykonaniu. Jestem przekonany, że dla każdego miłośnika Beethovena byłby to dobry prezent. Nim jednak otrzymamy wersje wideo warto już dziś sięgnąć po nagrania umieszczone na potrójnym CD i poddać się prawie trzygodzinnej uczcie muzycznej w najlepszym z możliwych wykonań, bo rzeczywiście na naszych oczach stworzono dzieło historyczne.

 

Ks. Adrian Nowak

Wszystkie treści na PrestoPortal.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.

Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.

Więcej informacji: Edyta Ruta | edyta.ruta [at] prestoportal.pl | +48 579 66 76 78

Dodaj komentarz