Atman i Urszula Broll

Trwa wystawa niecodziennej postaci rodzimej sceny artystycznej. Nie każdy jednak wie, że Urszula Broll (1930–2020) była nie tylko zjawiskową i niesłusznie zapomnianą malarką, lecz także „matką” polskiego buddyzmu.

Retrospektywa malarstwa Urszuli Broll pod hasłem „Atman znaczy Oddech” w Muzeum Rzeźby w Królikarni to pewnego rodzaju opowieść o trwającym wiele dekad życiu oraz twórczości fascynującej kobiety. Początki jej działalności artystycznej przypadły na lata powojenne, Broll współkształtowała ówczesną awangardę artystyczną (tzw. katowicki underground), nigdy też nie tworzyła na zamówienie władz komunistycznych. Na jej twórczość silny wpływ wywarła sztuka Władysława Strzemińskiego, artysty, którego sportretował w swoim ostatnim filmie fabularnym Andrzej Wajda („Powidoki”, 2016). To właśnie „Teoria widzenia” Strzemińskiego stała się podstawą programową katowickiej grupy ST-53, z którą od lat 50. była związana artystka. Na przestrzeni lat Urszula Broll odkrywała mistykę Indii, taoizm, filozofię zen i tantrę, zgłębiała wschodnie praktyki medytacyjne, tłumaczyła teksty Carla Gustava Junga, upowszechniała wiedzę buddyjską. Tytułowy atman (z sanskrytu: „duch”, „oddech”) pojawił się w jej pracach w 1967 r. i pozostaje w ścisłym związku z działalnością katowickiej Grupy Oneiron oraz laboratorium eksperymentów duchowych i artystycznych w legendarnej pracowni przy ul. Piastowskiej 1, prowadzonej wraz z mężem Urszuli Broll Andrzejem Urbanowiczem, undergroundowym malarzem i performerem, od lat 60. (misja ośrodka była później kontynuowana po roku 1989). Bodaj najważniejszym dziełem grupy jest „Leksykon” („Encyklopedia symboli”), złożony z 30 czarnych kartonów, z których każdy jest poświęcony innej literze polskiego alfabetu – przy jego tworzeniu istotną funkcję pełniły właśnie hasła, takie jak „atman”, kolejność ustalana była losowo, dopuszczalnymi barwami były: biel, srebro i złoto. Wspomniana pracownia artystyczna to w tej chwili historyczna przestrzeń zlokalizowana w samym centrum Katowic. To tutaj kształtowało się życie artystyczne Śląska i całego kraju, obecnie trwają działania mające na celu jej ocalenie.

Urbanowiczowie byli założycielami pierwszej wspólnoty buddyjskiej w Polsce – Związku Buddystów Zen „Sangha”. Od lat 80. Broll mieszkała w karkonoskiej Przesiece, gdzie działała wspólnota buddyjska. Jak czytamy w opisie wystawy „Urszula Broll. Atman znaczy Oddech” – było to dla niej swoiste „miejsce odnalezione”, w którym malowała mandale, czarno-białe rysunki tuszem, pejzaże gór oddające różne stany emocjonalne oraz obrazy medytacyjne. To tam odnajdywała równowagę duchową, sztuka zaczęła odgrywać dla niej rolę „jogi”, nawet kosztem usytuowania się na obrzeżach najważniejszych w tamtym czasie nurtów sztuki. Urszula Broll zmarła 17 lutego 2020 r., równo miesiąc przed swoimi 90. urodzinami, jej prochy spoczęły w związanym z buddyzmem tybetańskim ośrodku w Grabniku.

W czterech salach warszawskiej Królikarni od 23 czerwca do 27 września mamy możliwość prześledzenia różnych etapów twórczości i działalności artystki; przygotowano nawet buddyjskie miejsce pamięci, całość zaś wieńczy jasne pomieszczenie, w którym można kontemplować imponujących rozmiarów album poświęcony malarstwu Broll oraz… w ciszy pomedytować na macie. Oglądając prace malarki, można doświadczyć głębokiego spokoju i poczucia pogodzenia się z nieuchronnością ludzkiego losu, jest w nich też minimalistyczne piękno i głębia niewymuszonej refleksji. Uwagę zwraca doskonale spuentowana forma, bez względu na wykorzystywaną w danym dziele technikę. Partnerem wystawy pod opieką kuratorki Katarzyny Kucharskiej jest wspierająca aktywność kobiet w obszarze kultury i sztuki Fundacja Katarzyny Kozyry. Ekspozycji towarzyszą wydarzenia edukacyjne i muzyczne, swobodnie nawiązujące do twórczości Urszuli Broll. Stanowi to okazję do zgłębienia wiedzy na temat malarki, a także wysłuchania wspomnień na jej temat – na wystawie mamy możliwość zapoznania się z reportażem Polskiego Radia, zawierającym fragmenty obszernej rozmowy z artystką, natomiast my postanowiliśmy o kilka słów poprosić bezpośrednio jej rodzinę oraz przyjaciół…

Poza pracami stricte zarobkowymi nie tworzyła w jakimś konkretnym celu, mając jakiś sprecyzowany zamysł. Myślę, że było raczej tak, że sztuka wypływała z niej naturalnie, podobnie przychodzą do nas myśli i uczucia – pojawiają się niejako same. To po prostu do niej przychodziło. Myślę, że jej malarstwo było w istocie wyrazem jej wewnętrznych, duchowych poszukiwań. Jako człowiek i artystka czuła się niedoceniana. Miała świadomość tego, jaką klasę przedstawia jej sztuka, lecz mimo to była skromną osobą. Poszukiwanie rozgłosu było jej zupełnie obce. Bardzo poruszało ją wszechobecne na świecie cierpienie, a także konflikt dobra i zła. To ostatnie do tego stopnia, że czasem żartowałem sobie, że w duszy jest manicheistką. Nie tylko jej sztuka, lecz także ona sama, jako człowiek, dotykała i poruszała serca wielu ludzi.

- mówi Roger Urbanowicz, syn

Urszulę Broll zapamiętałam jako osobę niezwykle skromną i pracowitą. Nie szczędziła sił, aby realizować to, na czym jej naprawdę zależało, czy to była twórczość artystyczna, czy medytacja buddyjska, czy codzienna troska o bliskich lub nawet o różne istoty potrzebujące pomocy. Była stale zajęta i ciężko pracowała, także fizycznie. Nigdy się na nic nie skarżyła i niewiele potrzebowała dla siebie. A była osobą wybitnie utalentowaną. Była świadoma swojego talentu i tego, że nie zawsze był doceniany. Inaczej malowała, aby przekuć w materię swoje wizje, a inaczej dla masowego odbiorcy. Wierzyła, że można urzeczywistnić świat istotnych wartości, świat dobra, piękna, prawdy i spełnienia. A gdy różne zdarzenia rzucały jej kłody pod nogi, mimo wszystko działała w kierunku tego urzeczywistnienia.

- wspomina prof. dr hab. Anna Jedynak

Jeśli chcielibyście podzielić się swoimi wspomnieniami bądź po prostu refleksjami na temat malarstwa i działalności Urszuli Broll, napiszcie do nas na adres: redakcja[at]prostoomuzyce.pl.

Pracownia przy ul. Piastowskiej 1 w Katowicach potrzebuje pomocy! Wesprzyj zbiórkę:
https://zrzutka.pl/kuwjxs?utm_medium=social&utm_source=facebook&utm_campaign=sharing_button

A tu niespodzianka – muzyczna medytacja live dedykowana Urszuli Broll zaimprowizowana przez Maję [Mayę] Baczyńską z redakcji Presto. Muzyka Film Sztuka:
https://youtu.be/H2NRwGiRR_o

Polecamy wydarzenie towarzyszące wystawie:
https://fb.me/e/6rrxCxTxJ 

[MB]

Wszystkie treści na PrestoPortal.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.
Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.
Więcej informacji: Edyta Ruta | edyta.ruta [at] prestoportal.pl | +48 579 66 76 78

Więcej artukułów z kategorii: 

Dodaj komentarz

To prevent automated spam submissions leave this field empty.

Oceń zawartość: 

Brak głosów