Wystawa: na stacji wolności

20.07.2021

Niemal dla wszystkich, którzy w wakacje z różnych względów utknęli w stolicy, nie lada gratką może być wystawa „Jarocin. Stacja Wolność!” w Muzeum Rocka w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. Jej twórcom i organizatorom (spółka Cały Ten Rock) rzeczywiście udało się wskrzesić ducha legendarnego festiwalu, w czym pomogły archiwalne nagrania muzyczne szeroko prezentowane w ramach ekspozycji.

 

W trakcie zwiedzania można uzupełnić swoją wiedzę – z pewnością nie każdy wie, że starszym bratem jarocińskiego festiwalu były Wielkopolskie Rytmy Młodych, pomysł Jacka Chudzika, który wędrował od maleńkiego klubu OLIMP, przez Dom Kultury, aż do wybudowanego już w 1967 r. kultowego w latach późniejszych JOK-u, czyli Jarocińskiego Ośrodka Kultury. W ten sposób przegląd lokalnych zespołów amatorskich rozwinął się w zjazd profesjonalistów z całej Polski i nie tylko, jednocześnie tworząc prawdziwy gatunkowy tygiel i zestawiając np. grupę Stress z Tadeuszem Nalepą czy Hanną Banaszak. W ramach imprezy odbywały się koncerty oraz wydarzenia towarzyszące, jak np. wystawa plakatu muzycznego. Z kolei pewnego rodzaju następcą festiwalu w Jarocinie był przez jakiś czas Przystanek Woodstock – jednak trudno mu by było dorównać fenomenowi oryginału.

 

W 1985 r. o Jarocinie pisano w prasie: „Atmosferę Jarocina wyczuwało się już na poznańskim Dworcu Głównym. Młodzieżowy tłum opanował niemal cały odjeżdżający w południe pociąg. (…) Ci, którzy znaleźli miejsce na dwie stopy, już mogli się uważać za szczęśliwców. Mieszkańcy 23-tysięcznego Jarocina jak co roku ciekawie oglądają kilkanaście tysięcy dziewcząt i chłopców. Życzliwi przed domy wystawiają wiadra z wodą, aby idące ulicami grupy mogły ugasić pragnienie.” Jednakże młodzi w tamtym czasie niejednokrotnie spotykali się też z krytyką – obserwatorów odstraszały różnobarwne i różnokształtne fryzury, dziwaczne, niemal prowokacyjne stroje, swobodny styl bycia… Z jednej strony w końcu „trudno o lepszy symbol zmiany polskich realiów po upadku muru berlińskiego niż transmisja festiwalu przez publiczną telewizję” (akurat prowadzona przez postać dziś kontrowersyjną, bo przez Jurka Owsiaka, ale oczywiście w szczytnym celu, bo ze zbiórką na rzecz WOŚP), z drugiej początki bywały trudne. Szef RUSW prowadził statystykę: „W ciągu ostatnich czterech dni odnotowano 14 przestępstw…”. Przypadkowy taksówkarz skomentował któregoś razu wydarzenie jeszcze bardziej dosadnie: „Ja bym ich wszystkich, panie, na dwa miesiące do kamieniołomu wysłał”. A pewien ksiądz podsumował krótko: „Zamiast do kościoła, chodzą na koncerty…”. Społeczność festiwalowa, przesiąknięta różnymi trendami i subkulturami, wydawała się mocno antyklerykalna, jednocześnie szukała ucieczki od szarzyzny PRL-u, mimo że momentami zadziwiał fakt, że komunistyczne władze w ogóle tego typu festiwal tolerują. W rzeczywistości „czupurność festiwalu zderzała się z poetyką formalnych pism”, o czym świadczą zachowane archiwa: „W odpowiedzi na pismo z dnia 5 lipca 1983 roku w sprawie wypożyczenia 40 kpl. namiotów wraz z pościelą – pisał np. zastępca naczelnika miasta i gminy Jarocin. – Uprzejmie informuję, że zostało ono załatwione odmownie ze względu na konieczność zabezpieczenia potrzeb własnych”. Podania pisali także sami uczestnicy, jeżeli z jakiegoś powodu musieli oddać wcześniej wykupiony karnet (!). Takich nieco humorystycznych akcentów znajdziemy na wystawie dużo więcej. Osobno wyeksponowano festiwalowe artefakty (próbki festiwalowego błota niczym garść Ziemi Świętej!), zamieszczono szczegółowe informacje o pospolitych, szerzej dostępnych wówczas produktach żywnościowych, takich jak kajzerka czy kefir – siłą rzeczy ówczesny „drink” festiwalowiczów… Poczucie humoru mieli przecież i uczestnicy festiwalu, pokolenie tamtych lat, które potrafiło przejść ulicami Jarocina, skandując: „My chcemy jeść” tylko po to, aby zwrócić na siebie uwagę mediów (skutecznie). Wielu z nich podkreśla, że Jarocin odmienił ich młodość i zostawił wiele wiecznie żywych wspomnień. Dał im poczucie wolności, nieskrępowania, autentyzmu, którego dzisiaj chyba jednak próżno szukać na dużych, komercyjnych eventach… „Każdy z nas ma coś do powiedzenia i do zagrania, a rock jest tą specyficzną sztuką, w której nie ma miejsca na fałsz, kłamstwo czy pozoranctwo” – powiedział Walter Chełstowski, ojciec festiwalu. Tak otwarta przestrzeń sprzyja także eksperymentom muzycznym, unikatowym na tle rynku europejskiego, jak na przykład muzyka grupy SILCH sytuująca się na pograniczu rockowej wersji „Warszawskiej Jesieni” i Muzycznego Teatru Clochard. Ostatecznie Jarocin gościł ogromną liczbę zespołów i fakt, że nagrania muzyczne oraz zdjęcia wielu z nich można obejrzeć na wystawie, jest imponujący. Wśród nich nie brak też artystów i współcześnie cenionych, jak np.: Śmierć kliniczna, SS–20, Izrael, Armia, Dezerter, TILT, Moskwa, Siekiera, Kat, Nocne Szczury, Manaam, Kult, T.Love, Republika, TSA, Dżem, VooVoo czy Janerka. Dzięki temu Jarocin jawi się nie tylko jako mekka ówczesnej kontrkultury, lecz także ojczyzna wszystkiego, co dziś w kulturze jest istotne.

 

Wystawę zatem polecamy, zwłaszcza miłośnikom mocniejszej muzyki (w ramach ekspozycji przewidziano specjalne kabiny odsłuchowe oraz atrapę autentycznej festiwalowej sceny) oraz tym, których interesują przemiany społeczne zachodzące w Polsce na przestrzeni ostatnich kilku dekad. I tylko jedna uwaga – lepiej zostawić samochód w domu. Ja musiałam obejść Pałac Kultury i Nauki dookoła, aby po wystawie znaleźć budkę parkingową, w której mogłam zapłacić inaczej niż monetami za godzinę parkowania, a w trakcie tego przymusowego „spaceru” zdążyłam o pięć minut przekroczyć kolejną naliczaną godzinę… Tak więc nigdy więcej autem, lepiej pójść na wystawę (potrwa do 12 września), dobrze się bawić, a potem jeszcze pozwolić sobie na chillout w barze Studio lub w Kulturalnej!

 

(MB)

Wszystkie treści na PrestoPortal.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.

Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.

Więcej informacji: Edyta Ruta | edyta.ruta [at] prestoportal.pl | +48 579 66 76 78

Dodaj komentarz