Tak brzmi spokój
LUIZA BOROWIEC: Obój. Ten instrument to podłużna rura, lekko stożkowa, zakończona lejkowatym rozszerzeniem. Ma otwory nawiercone na prawie całej długości. Przykryte są ruchomymi klapami, które otwiera się i zamyka podczas grania.
W instrument dmie się za pośrednictwem cienkiej, metalowej rurki otoczonej korkiem, na którą nawija się podwójną trzcinkę. Dmie się ze stosunkowo dużym ciśnieniem, a jednocześnie niewielką ilością powietrza. Obój jest instrumentem stroikowym, dokładnie – dwustroikowym. Stroik umieszczony u wylotu rurki, składa się z dwóch listków wykonanych z dość dziś popularnej trzciny o nazwie Arundo donax i złożonych ze sobą. Powietrze przepływając pomiędzy nimi wywołuje ich wibrację. Aby zagrać na oboju, najpierw trzeba sobie stroik przygotować z dwóch niewielkich trzcinowych listewek. To proces trudny, a umiejętność przygotowania dobrego stroika jest nie mniej ważna niż technika gry na oboju, interpretacja utworu i nienaganny strój (to słowo w muzyce ma wiele znaczeń, wszystkie istotne). Stroik musi być w ciągłej gotowości do działania. Dlatego oboista podczas koncertu ślini stroik i ciągle go sprawdza. A jak potrzeba – wymienia na inny. Dobre trzcinki są na wagę złota, a ten, kto zna dobrego dostawcę – zyskuje sympatię (o ile informacją się dzieli), lub zazdrość (w przeciwnym wypadku) kolegów i koleżanek po fachu.
Korpus instrumentu tradycyjnie wykonywany jest z drewna, najczęściej afrykańskiego blackwoodu (Dalbergia melanoxylon), drewna hebanowego, drogiego, cennego i rzadkiego. Istnieją także egzemplarze wykonane z drewna rosewood (Dalbergia nigra). Standardowa długość instrumentu wynosi ok. 60 cm.
Nazwa obój pochodzi z francuskiego Hautbois oznaczającego "wysokie drewno". "Hautbois" bierze swoją nazwę od wspomnianej trzciny, z której wykonuje się stroiki obojowe, które są najmniejsze wśród wszystkich stroików instrumentów dętych. Dlatego z całej długości trzciny do stroików obojowych wykorzystuje się tylko tę część, która jest najmniejsza a równocześnie najwyższa, stąd "wysokie drewno". Niższe, więc i coraz grubsze, części trzciny wykorzystuje się do stroików różka angielskiego, klarnetu, saksofonu, fagotu i kontrafagotu.
Współczesny obój został wynaleziony w XVII wieku, lecz miał swego poprzednika w instrumencie zwanym szałamają (shawm), znanym już w XII wieku. Pierwotne instrumenty, w których wibrator opierał się na tej samej zasadzie, co w oboju – znane były już w starożytnym Egipcie jako "trąbka trzcinowa". Instrument podobny do fujarki, lecz z wibratorem zbudowanym z dwóch listków rzecznej trzciny złożonych razem. Podobny instrument znany był także w starożytnym Rzymie i nazywany był tibiae.
Pomyślcie sobie o tym wszystkim, słuchając tego:
"Lascia ch´io pianga"
Transkrypcja z Opery ,,Rinaldo" G. F. Händel
opr. Adam Męczywór
Michał Mogiła - oboe/obój
Czesław Grabowski - conductor/ dyrygent
Filharmonia Zielonogórska Chamber Orchestra
montaż video: Adam Szewczykowski