Szumowska humanistką? [ „Śniegu już nigdy nie będzie”]

17.08.2021

Nowa fabuła Małgorzaty Szumowskiej, „Śniegu już nigdy nie będzie” (2020) to jeden z tych filmów, które zostawiają w pamięci niezatarty ślad. Zwraca też uwagę niebanalny pomysł – oto ukraiński uzdrowiciel, Żenia, przyjeżdża do Polski, aby uleczyć mieszkańców pewnego zamożnego osiedla.

 

Premiera „Śniegu już nigdy nie będzie” odbyła się na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Wenecji, film miał być też polskim kandydatem do Oscara, ale niestety nie otrzymał nominacji. Małgorzata Szumowska („33 sceny z życia”, „Sponsoring”, „Body/Ciało”, „Twarz”) wyreżyserowała fabułę we współpracy z Michałem Englertem, odpowiedzialnym zarazem za zdjęcia (notabene nagrodzone Orłem). Jest w tej opowieści coś urzekającego, towarzyszy jej aura tajemnicy przede wszystkim związana z egzotyczną postacią Żeni (w tej roli Alec Utgoff), który prawdopodobnie na skutek dorastania na skażonych ziemiach znajdujących się w pobliżu Czarnobyla odkrywa w sobie cudowne moce i chętnie się nimi dzieli na „czarnym rynku”. Jednak to także sposób filmowania sprawia, że obraz zyskuje wymiar metaforyczny, twórcy zapraszają nas do świata podświadomości swoich bohaterów, obserwujemy ich senne wizje, które wiele mówią o głęboko skrywanych tęsknotach. Mimo że Żenia masuje i hipnotyzuje ludzi, którzy na pozór mają w życiu wszystko, to w rzeczywistości ich losy są pokomplikowane, wielu z nich nie czuje się szczęśliwymi, a przybycie uzdrowiciela stanowi dla nich najjaśniejszy punkt na mapie tygodnia.

Trzeba jednak przyznać, że sporo tu niedopowiedzeń, charakter głównego bohatera zostaje ledwie naszkicowany – wiemy, że w dzieciństwie nie zdołał uzdrowić swojej matki, choć bardzo w to wierzył, i wydaje się, że dziś dzięki niej ma dostęp do świata duchów. Mimo to narracja całej historii jest bardzo spójna, pewne wątki powracają, inne się zazębiają, składając się na przekonujący obraz zmieniającej się społeczności. Wykorzystane w ścieżce klasyczne utwory Dymitra Szostakowicza czy kompozycje Maxa Richtera pomagają w czułym, empatycznym podejściu do kolejnych bohaterów. Oczywiście, każdemu z nich nadali wyjątkową osobowość doborowi aktorzy – Agata Kulesza, Katarzyna Figura, Łukasz Simlat, Andrzej Chyra, Krzysztof Czeczot, Weronika Rosati czy, tym razem bodaj z nich „najlepsza”, Maja Ostaszewska.

 

Aczkolwiek warto powiedzieć, że owej empatii odmawia się w niektórych recenzjach samej reżyserce, zarzucając jej pełen wyższości ton oraz moralne ocenianie mniejszych i większych przewinień i słabości poszczególnych postaci. Czy tak jest w rzeczywistości? Ja bym się z tym nie zgodziła. Oczywiście, obraz nie stroni od ironii, szczególnie gdy widzimy scenografię domu zapatrzonej w swoje trzy buldogi Katarzyny Figury. Niemniej obserwując społeczność oczyma Żeni, nie sposób nie mieć do niej wyrozumiałego, pełnego troski podejścia. Dlatego otrzymana w Moskwie na Festiwalu Filmów Polskich „Wisła” II nagroda za „humanizm i najwyższej klasy reżyserię” nie wydaje się tu przypadkowa. „Śniegu już nigdy nie będzie” to zarazem kolejny film w twórczym dorobku Szumowskiej, który opowiada o wymykającej się definicjom rzeczywistości i zmusza nas do zanurzenia się w niej wyjątkowo głęboko.

 

(MB)

Wszystkie treści na PrestoPortal.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.

Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.

Więcej informacji: Edyta Ruta | edyta.ruta [at] prestoportal.pl | +48 579 66 76 78

Dodaj komentarz