Rosyjski wieczór w Filharmonii Sudeckiej

16.09.2021

Filharmonia Sudecka rozpoczęła swój 44. sezon artystyczny wydarzeniem niezwykle ważnym. Podczas uroczystego koncertu galowego – 3 września – nadano placówce imię jej założyciela i wieloletniego dyrektora Józefa Wiłkomirskiego (zm. 2020).

Po tak podniosłym wydarzeniu oficjalne rozpoczęcie 44. sezonu miało miejsce w piątek 10 września. Po ponad dwóch latach mojej nieobecności w Filharmonii Sudeckiej udałem się tam z nieskrywaną radością. Tym razem czekał nas wieczór z muzyką rosyjską. Melomani zebrani w pięknej sali filharmonii usłyszeli kolejno: II koncert fortepianowy Siergieja Rachmaninowa oraz VII symfonię Siergieja Prokofiewa.

 

Koncerty fortepianowe Rachmaninowa są niezwykle trudnymi utworami, wymagającymi od solisty wielkiego wyczucia oraz precyzji, i pewnie dlatego są one tak rzadko wykonywane, choć mają w sobie wielkie bogactwo muzyczne. Jako solista wystąpił rosyjski pianista Jewgienij Michajłow – laureat I nagrody w konkursie S. Rachmaninowa w 2002 r. w Los Angeles. Michajłow to postać niezwykła. Jak wspomniał nam dyrektor filharmonii maestro Bartosz Żurakowski – to człowiek o niebywałej skromności i wielkim talencie. Zasłynął m.in. z faktu, że jest w stanie wykonać w dwa kolejne wieczory wszystkie cztery koncerty oraz słynną „Rapsodię na temat Paganiniego”, rzecz jasna z pamięci. Każdy, kto słyszał te utwory chociażby z nagrań płytowych, wie, że wykonanie każdego z osobna to nie lada wyzwanie, a co dopiero w zestawieniu wszystkich naraz.

 

II koncert fortepianowy Rachmaninow zadedykował swojemu terapeucie Nikołajowi Dahlowi. Załamany niepowodzeniami swoich wcześniejszych utworów Rachmaninow na prawie cztery lata zarzucił komponowanie, zmagając się z chorobą. Dopiero terapia pozwoliła mu odzyskać radość tworzenia. Z wdzięczności więc zadedykował II koncert swojemu lekarzowi, który to wyprowadził Rachmaninowa z depresji. Biografowie podkreślają, że napisanie tego koncertu przyszło mu niezwykle łatwo. Wyleczony umysł i chęć tworzenia na nowo przyniosły mistrzowi satysfakcję. Dzieło zostało ukończone w 1901 r.

 

Słuchając II koncertu Rachmaninowa, można mieć zupełnie słuszne skojarzenia z pięknem muzyki Czajkowskiego. Konstrukcje muzyczne zastosowane w koncercie odsłaniają bogactwo rosyjskich kompozycji symfonicznych, połączone z brawurową momentami partią fortepianu. Michajłow zagrał w piątkowy wieczór koncert pełen ekspresji.

 

Emocje udzielały się widowni do tego stopnia, że po zakończeniu trzeciej części ktoś nie wytrzymał i krzycząc „brawo”, poderwał resztę widowni do aplauzu na stojąco. Przez moment poczułem się jak na koncercie rockowym. Widownia i orkiestra zaczęły tupać i klaskać do tego stopnia, że pianiście nie wypadało nic innego, jak tylko zasiąść do bisu. To był wielki sukces Jewgienija Michajłowa i orkiestry Filharmonii Sudeckiej im. Józefa Wiłkomirskiego.

Po przerwie melomanii usłyszeli VII symfonię Prokofiewa. Kompozytor napisał w latach stalinizmu, gdy był uznawany przez ówczesnych decydentów za nieznaczącego twórcę. Prokofiew sam wspomina, że był zmuszony pisać tak, by podobać się ówczesnej władzy. Niestety nigdy uznania władz nie zdobył. Paradoks historyczny związany z Prokofiewem polega na tym, że jego śmierć zbiegła się dokładnie z datą śmierci Stalina, co spowodowało, że odejście oraz pogrzeb Prokofiewa przeszły praktycznie bez echa, a całość uwagi pochłonęły uroczystości pogrzebowe dyktatora. Przewrotnie VII symfonia została zadedykowana dzieciom i rzeczywiście jej melodyczność i kompozycja mogą przypominać muzykę ilustracyjną do baśni czy też baletu. Jest to jednak jest to najwyższej klasy dzieło kompozytorskie, niebywale trudne i wymagające od orkiestry precyzji oraz skupienia podczas całego koncertu.

 

Maestro Bartosz Żurakowski należy do tych dyrygentów, których bardzo cenię za ich zaangażowanie w pracy z orkiestrą. Jest to dyrygent niesamowicie precyzyjny, mający jednocześnie pełną świadomość tego, jaka jest jego rola podczas wykonywania tak trudnych dzieł. Można było to zobaczyć w piątkowy wieczór. Podczas koncertu maestro dyryguje praktycznie całym sobą, po to, by być pomocnym orkiestrze w każdym momencie utworu.

 

Jego praca z orkiestrą od kilku lat przynosi wspaniałe efekty. Brzmienie orkiestry Filharmonii Sudeckiej jest bardzo soczyste, pełne barwy, dynamiczne i niezwykle bogate. Częściowo jest to także zasługa świetnie przygotowanej akustycznie sali koncertowej, w której każdy dźwięk jest doskonale słyszalny, jednak żadna sala nie zastąpi przecież pracy muzyków. Orkiestra Filharmonii Sudeckiej im. Józefa Wiłkomirskiego w swoich planach ma także nagrywanie płyt, do czego nowa sala jest w pełni przygotowana.

 

Myślę, że nie przesadzę, jeśli powiem, że gdzieś tam na uboczu Polski w Wałbrzychu jest jedna z najlepiej grających orkiestr w kraju. Słyszałem już bardzo dużo orkiestr, zarówno operowych jak i symfonicznych. Wiele z nich brzmi świetnie jak na profesjonalne zespoły przystało. Jednak w przypadku Filharmonii Sudeckiej słychać, jak wielkie jest zaangażowanie muzyków, którzy mimo skromnych środków i siedziby niebędącej nikomu po drodze chcą zaistnieć na muzycznej mapie Polski i w pełni się im to należy. Jest to zespół wspaniale brzmiący w każdym repertuarze.

 

Gorąco polecam wszystkim, którzy wybierają się na wędrowne szlaki, czy to do zamku Książ, czy dalej w Sudety, by zabrać jednak do walizki garnitur lub piękną suknię i odwiedzić w Wałbrzychu ten złożony z prawdziwych pasjonatów muzyki zespół i dać się ponieść ich twórczości.


 

Ks. Adrian Nowak

Wszystkie treści na PrestoPortal.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.

Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.

Więcej informacji: Edyta Ruta | edyta.ruta [at] prestoportal.pl | +48 579 66 76 78

Dodaj komentarz