Długie włosy i czarne koronki [relacja z Szczecin Classic]

29.04.2021

Rozpoczęła się III edycja festiwalu Szczecin Classic. W dniach 27 kwietnia – 3 maja 2021 r. koncerty pośrednio lub bezpośrednio będą nawiązywały do tanga. Wiadomo, 11 marca minęła setna rocznica urodzin Astora Piazzolli. Szczeciński festiwal w ten sposób składa hołd Wielkiemu Rewolucjoniście Tanga. Transmisja wszystkich koncertów odbędzie się na Facebooku – warto się zapoznać z programem, bo jest w czym wybierać!

Festiwalowi towarzyszy Szczecin Classic Academy – Międzynarodowy Niekrytyczny Kurs Muzyczny dla pianistów oraz smyczkowców. Lekcje są dostępne pod linkiem https://youtu.be/zzMDJMU9ubY.

Oprócz wieczornych koncertów w różnorodnych składach – kameralnych i orkiestrowych – odbędą się wydarzenia towarzyszące. Organizatorzy Szczecin Classic dla mieszkańców miasta na długi majowy weekend przygotowali również poranną gimnastykę z klasyką w parku, happeningi muzyczne w centrum miasta, naukę tanga i wydarzenia dla najmłodszych.

Do wzięcia udziału w trzeciej edycji festiwalu zostali zaproszeni koncertmistrzowie i liderzy Covent Garden Opera House w Londynie – Vasko Vassilev i Andriy Viytovych, koncertmistrz Baltic Neopolis Orchestra Emanuel Salvador, Konstantin Heidrich z Fauré Quartett, Tomasz Tomaszewski – koncertmistrz Deutsche Oper Berlin, a także znakomity polski pianista Michał Francuz. Do stałego już grona profesorów i artystów dołączy dr hab. Agata Szymczewska – skrzypaczka, kameralistka i pedagog, adiunkt na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina w Warszawie.

W programie tegorocznej odsłony festiwalu znajdzie się również muzyka polskich twórców XIX–XXI w.: Juliusza Zarębskiego, Aleksandra Tansmana, Ludomira Różyckiego i Mikołaja Góreckiego.

By było bardziej „tangowo”, czy może „piazzollowo”, każdy wieczór muzycznym ma się odbyć pod innym hasłem, nawiązującym do charakteru przedstawianej muzyki oraz do tanga.

Dzisiejszy, inauguracyjny koncert miał tytuł „Trionfal” – triumfalny.

Najpewniej chodziło tutaj o triumf Arion Piano Trio – trzech pięknych i zdolnych pań, które zostały rezydentkami Baltic Neopolis Orchestra, wyłonionymi poprzez konkurs dla zespołów kameralnych.

Wydaje się jednak, że lepiej pasowałoby hasło „Tribut” (musiało być na T, by wraz z hasłami pozostałych koncertów utworzyć słowo TANGO), gdyż wspólną klamrą spinającą trzy XX w. utwory były słowa „Memories from another life” (Wspomnienia z innego życia).

Mieliśmy okazję wysłuchać tria elegijnego, pierwszego spośród dwóch triów elegijnych Sergiusza Rachmaninowa. Skomponował je w wieku 19 lat, w styczniu 1892 r., zatem jeszcze podczas studiów, które odbywał w Petersburgu. Trio elegijne nr 1 w tonacji g-moll to utwór jednoczęściowy w formie sonatowej, której ekspozycja została zbudowana z 12 epizodów. Temat elegii w tempie Lento lugubre został wprowadzony w partii fortepianu, a dopiero w dalszej fazie przejmują go wiolonczela i skrzypce. Całość została utrzymana w stylu romantycznym, przypominającym swoim patosem i melancholią utwory Czajkowskiego.

Trio zagrało utwór z wyczuciem melancholijnego nastroju – dostojnie i elegancko, nie spiesząc się i dbając o piękną kantylenę.

Po utworze nastąpiła krótka pauza, zamknięto fortepian. Czekaliśmy, co się wydarzy…

Pianistka Daria Ioana Tuodor zaczęła po chwili nabijać w pokrywę instrumentu rytm drugiego utworu, którym była „Śmierć Anioła” (La Muerte del Angel) Astora Piazzolli. Kompozycja znakomicie napisana i równie znakomicie zagrana, w rytmach tanga. To muzyka w innych klimatach, to duży stopień trudności także z uwagi na odmienną od naszej kulturę argentyńską oraz niezwykły eklektyzm. Wykonawcy często cieszą się, widząc partytury Piazzolli, że są „superłatwe”. Niestety, jego muzyka jest tam, gdzie jej nie widać – pomiędzy nutami. Łączą się tutaj m.in. elementy barokowej polifonii z dramatyczną ekspresją tworzoną przez harmonię opierającą się na podstawowych sekwencjach jazzowych i strukturach tanga.

Trio bardzo dobrze odczytało przesłanie Piazzolli, jednocześnie ciesząc się grą.

Nie można jednak powiedzieć tego o interpretacji Tria fortepianowego e-moll nr 2 op. 67 Dymitra Szostakowicza. Już w trakcie strojenia instrumentów wyczuwało się niepokój artystek.

Wiedziały, że jest to dzieło bardzo wymagające oraz mające niezwykły kontekst emocjonalno-programowy. Panie przyjechały z Berlina, co pewnie podkreśliło jeszcze ich niepewność.

W triu Szostakowicza każda nuta ma znaczenie. Nie można niczego spłycić ani pominąć.

Swoje drugie trio na fortepian, skrzypce i wiolonczelę kompozytor napisał w niezwykle trudnych czasach II Wojny Światowej. Rosja była nie tylko wyniszczona przez wojnę, lecz także wstrząśnięta tragicznymi losami wielu Żydów. W lutym 1944 r. Szostakowicz stracił swojego największego przyjaciela, teatrologa i krytyka muzycznego Iwana Sollertyńskiego. Zawiadamiając Izaaka Glikmana o śmierci Sollertyńskiego, zwrócił się w liście z następującą prośbą: „Zdobądź gdzie możesz wódkę i 11 marca równo o 19.00 czasu moskiewskiego wypijemy (ty w Taszkiencie, ja w Moskwie) po szklaneczce tego napitku, celebrując w ten sposób miesiąc od dnia śmierci Iwana Iwanowicza”. 11 marca, nie o 19.00, lecz o drugiej nad ranem, urodził się…

Astor Piazzolla.

Trio ze wszystkich sił starało się za pomocą muzyki przekazać przerażający charakter tego utworu, zwłaszcza jego czwartej części. Wyjątkowej umiejętności i zgrania muzyków wymaga słynny moment, gdy skrzypce i wiolonczela grają rytmicznie jeden akord. Jest to najbardziej brutalna część utworu – słuchaczy powinien przejść dreszcz przerażenia. Nie przeszedł…

Nie pękła żadna struna! Najlepiej poradziła sobie wiolonczelistka Oliwia Meiser. Skrzypaczka Johanna Müller była zbyt łagodna, by złamać spiccatem żydowską melodię – taniec śmierci.

Cóż, panie grają razem zaledwie od półtora roku, a pandemiczne zawirowania nie oferowały im zbyt wielu możliwości wspólnych występów. Do Szostakowicza na pewno kiedyś powrócą. A szczęście i powodzenie zapewniły i zapewnią wszystkim trzem artystkom widoczne na prawych przegubach ich rąk czerwone bransoletki – symbol sukcesu i wiary.

A ja czekam na ostatni koncert festiwalu, zatytułowany „Obligato”, w szczecińskiej Trafostacji Sztuki, w całości poświęcony tegorocznemu Jubilatowi – Astorowi Piazzolli.

{Dorota Pietrzyk}

Wszystkie treści na PrestoPortal.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.

Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.

Więcej informacji: Edyta Ruta | edyta.ruta [at] prestoportal.pl | +48 579 66 76 78

Dodaj komentarz