Oniegin na kozetce u Freuda

07.02.2013

Na premierę Eugeniusza Oniegina wielu czekało z niecierpliwością i to zapewne nie tylko z miłości do muzyki Piotra Czajkowskiego. Fani opery w Wielkiej Brytanii wyczekiwali tej produkcji, ponieważ po raz pierwszy nowy dyrektor opery Duńczyk Kasper Holten wystawił w Covent Garden swoją własną produkcję. Poprzeczka była ustawiona niezmiernie wysoko i 4 lutego w dniu premiery czuło się w powietrzu napięcie.

 

Kasper Holten został szefem Królewskiej Opery w Londynie nieco ponad rok temu. Było to sporym zaskoczeniem, ponieważ, mimo że jest uznanym reżyserem operowym, to bardziej oczekiwano na tym stanowisku dobrego managera z kontaktami w świecie biznesu. Poza tym chyba jednak oczekiwano, że pozycję obejmie Brytyjczyk. Royal Opera House jest jedna z najważniejszych instytucji kultury w Wielkiej Brytanii. Do tego Duńczyk znany jest niekonwencjonalnych produkcji, czego dobrym przykładem jest jego film „Juan”, a niekonwencjonalność to jedna z ostatnich rzeczy, jakiej oczekuje dość konserwatywna publiczność Covent Garden.

Oniegin i Tatiana / fot. Bill Cooper

Oniegin z potencjałem, symbolicznie
Oniegin w reżyserii Kaspera Holtena ma potencjał, żeby zadowolić każdego. Tradycjonaliści znajdą tutaj imponującą scenografię przywołującą rosyjskie dwory, historię, która jest wierna librettu oraz dobrze ilustruje melancholijną muzykę Czajkowskiego. Jest tutaj też głębsza wizja reżysera. Historię opowiedział retrospektywnie, jako wspomnienia głównych bohaterów, którzy po raz kolejny przeżywają swoją młodość oraz błędy popełnione w tamtym czasie. Scena stanowi jakby ich dusze, melancholijnie powracają niespełnione pragnienia i błędy, które już się nie uda naprawić. Podczas przedstawienia na scenie przybywa symbolicznych rekwizytów, jak książka podarta przez Tatianę w rozpaczy po tym, gdy Oniegin ją odrzucił; zniszczone podczas bójki krzesło; pistolet, którym Oniegin zabił przyjaciela i wreszcie ciało Leńskiego. Holten poprzez te rekwizyty rewelacyjnie ilustruje melancholię muzyki, ale też prawdę o tym, że przeszłości nie można zmienić. Reżyserowi udaje się to osiągnąć subtelnym środkami wyrazu i bez dosłowności.

Publiczność na kolanach
Za pulpitem stanął Robin Ticciati, młody Brytyjski dyrygent, który jest w Wielkiej Brytanii wschodzącą gwiazdą. Dyrygował lekko, z dużą dozą liryzmu, jednak nie najlepiej oddał rosyjski charakter muzyki. Pieśni ludowe z pierwszego aktu brzmią dość ciężko. W kilku innych momentach też zabrakło energii.
Natomiast obsada była na bardzo wysokim poziomie. Krassimira Stoyanova była niezwykle przejmującą Tatianą. Śpiewała ona ciepłym i niezwykle lirycznym sopranem, który świetnie pasował do tej roli. Jako Oniegin wystąpił Simon Keenlyside. Był on przede wszystkim rewelacyjny aktorsko. Również jeśli chodzi o śpiew, to nie było to po prostu wykonanie roli, ale głęboka i wzruszająca interpretacja. Natomiast na kolana publiczność powalił Pavol Breslik jako Leński, szczególnie swoją arią “Kuda, kuda…”

fot. Bill Cooper

Tylko scenografia nużąca, ale za to wizją
Podczas oklasków, szczególnie gdy na scenę weszła ekipa realizatorska, słychać też było kilka głosów buczących. Zapewne to dlatego, że niemal każdy oczekiwał cudów od Holtena, więc nawet dobra produkcja mogła nieco rozczarować, ale być może gdy robi się produkcje, które mają zadowolić i tradycjonalistów, i ludzi, którzy oczekują awangardy, to w końcu nie zadowoli się w pełni nikogo. Dla mnie osobiście pewnym problemem była niezwykle statyczna, monumentalna scenografia, która od początku aż do końca opery nie zmienia się, poza detalami. Czuje się znużenie, patrząc przez około trzy godziny na tę samą scenę, ale ma to swoje uzasadnienie w reżyserii, która właśnie koncentruje się na niemożliwości zmiany tego co się dokonuje. Dlatego na scenie tylko przybywa rekwizytów, ale nic z niej nie znika. Holten dość inteligentnie przedstawił swoją wizję świata rosyjskich bohaterów i w sposób poruszający wnika on w zakamarki psychiki Oniegina oraz Tatiany, a być może... i naszej.

Royal Opera House odwiedził Jacek Kornak

Wszystkie treści na PrestoPortal.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.

Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.

Więcej informacji:

Teresa Wysocka , teresa.wysocka [at] prestoportal.pl +48 579 667 678

Drogi użytkowniku, zaloguj się aby móc komentować nasze treści.