Krakowski Festiwal Filmowy: Z perspektywy psa [recenzja filmu „Psie pole”]

09.06.2021

Psie pole” Michaliny Musialik to animacja, którą trudno zapomnieć. Piękny rysunek, nieoczywista narracja, zarazem esencjonalne i emocjonalne przesłanie. Nie dziwi zatem Srebrny Lajkonik otrzymany w konkursie polskim na tegorocznym Krakowskim Festiwalu Filmowym.

Film został wyprodukowany przez Fumi Studio, producenta m.in. nagradzanego „Drwala” (2012) Pawła Dębskiego czy „Ostatniej wieczerzy” (2019) Piotra Dumały (o której pisaliśmy w 31. numerze Presto Filmowego/Presto. Muzyka Film Sztuka). Dumała był zresztą opiekunem artystycznym „Psiego pola”, ma więc swoją zasługę w tym, że animacja prezentuje tak wysoki poziom artystyczny. Oto historia starszej kobiety, która upada na podłogę i umiera podczas szykowania na spacer swoich dwóch psów (na potrzeby tego tekstu określę je jako: „z krótszymi uszami” i „z dłuższymi uszami”, choć znawcy być może rozpoznaliby ich rasę, mimo oszczędnej kolorystycznie, utrzymanej w szarościach animacji). Tym samym oprócz nich zostają osamotnione jeszcze kot i kanarek. Każde ze zwierząt radzi sobie z nową sytuacją na swój sposób. Najpierw dziwi je nieruchoma sylwetka ich pani leżącej na podłodze, przez ileś godzin czy dni przychodzą i ją wąchają, wtulają się, trącają nosami… Następnie szukają jedzenia, wywracają kosz na śmieci, wylizują podłogę, wreszcie nieomal stają się dla siebie naturalnymi wrogami – kot czai się przy klatce kanarka, pies „z krótszymi uszami” goni po mieszkaniu kota, a w ostateczności jest gotów potraktować ciało swojej pani jako padlinę. Jedynie najstarszy w tym gronie, pies „z dłuższymi uszami”, zdaje się najbardziej „ludzki”, wierny staruszce do końca, gotów jej bronić, wiecznie tęskniący i niestrudzenie czekający na jej przebudzenie. Porusza nas więc jego przywiązanie, wzrusza miłość, która trwa po śmierci niczym jakaś wyśniona dusza. Jednocześnie godne podziwu jest to, jak malarsko zostaje nasz psi bohater zanimowany – z jednej strony ruch jest w rysunku oddany niezwykle autentycznie, z drugiej wszystko pozostaje utrzymane w aurze niedopowiedzenia, kontury się rozmywają, nastrój jest niemal poetycki, choć trudna i gorzka to poezja, bo przecież opowiadająca o śmierci liczonej ilością nadlatujących wraz z upływem czasu much. Równie mocny i chwytający za serce jest finał, w którym pies „z dłuższymi uszami” niestety nie doczeka się z niczyich rąk pochwały czy nagrody. Bowiem ostatecznie i kanarek zdycha, oba psy zostają spacyfikowane i bodaj jeden jedyny kot przetrwa, uciekając przez okno z domu wypełnionego po brzegi agonalną ciszą. Artystyczna, dosadna w treści, chociaż znów subtelna w warstwie wizualnej obserwacja procesu umierania z perspektywy zwierząt. Zwierząt, którym daleko do bohaterów disnejowskiego „Zakochanego kundla”, bliżej do realizacji kręconych live w dziczy, mimo że psy, kot czy kanarek to przecież zwierzęta domowe. Jednak relacje zmieniają się, gdy umiera pan i trochę o tym jest ten film – o tajemnicy relacji człowiek-zwierzę, z całą jej brzydotą, z całym pięknem. Niezwykle oryginalny pomysł, jak opowiedzieć o śmierci „inaczej”, brawo.

Maja Baczyńska

Wszystkie treści na PrestoPortal.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.

Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.

Więcej informacji: Edyta Ruta | edyta.ruta [at] prestoportal.pl | +48 579 66 76 78

Dodaj komentarz