Koreańska Jesień w Warszawie: „Marie Curie”

15.11.2021

Zaprezentowany na początku listopada musical „Marie Curie” to muzyczna epopeja na temat polskiej noblistki. I choć w tytule nie pada nazwisko Skłodowska, a całość stworzyli Koreańczycy, to akcentów polskich w nim nie brak.

Jest ich nawet więcej niż w niejednej naszej rodzimej produkcji, co każe się gruntownie zastanowić nad tym, czy rzeczywiście my, Polacy, potrafimy być z siebie dumni i czy umiemy o tej dumie opowiadać poza granicami Polski (oczywiście gdy naprawdę jest z czego być dumnym…). Jednak „Marie Curie” to coś więcej niż jeszcze jedna laudacja dla pierwszej kobiety w historii, która otrzymała Nagrodę Nobla w dziedzinie fizyki czy dobra rozrywka o zabarwieniu edukacyjnym. Zawarta w musicalu historia jest wielowymiarowa i zwraca uwagę na niejednokrotnie pomijane aspekty życia Skłodowskiej, choć z omawiania innych twórcy poniekąd świadomie rezygnują, np. całkowicie zostaje pominięty drugi związek naukowczyni, romans z żonatym Paulem Langevinem. Maria Skłodowska-Curie widziana oczyma Koreańczyków to przede wszystkim superbohaterka Polaków (i nie tylko) na przełomie wieków oraz kobieta – co jak na tamte czasy było ewenementem – całkowicie poświęcająca się nauce. Nikt tu nie szuka w życiorysie Skłodowskiej sensacji na siłę, a mimo to zostaje w interesujący sposób ukazana jej złożona osobowość. Punkt ciężkości jest położony właśnie na aspekt naukowy i dylematy, przed którymi staje każdy naukowiec. Ponieważ Marie Curie jest pełna pasji i determinacji, całe swoje życie podporządkowuje naukowej ciekawości, a także powołaniu przynoszenia światu odkryć i rozwoju. Jest w tym i drugie dno – w głębi serca Marie bardzo pragnie przejść do historii, nie potrafi przerwać swoich badań, w jej odczuciu nadają one sens jej istnieniu (także w kontekście patriarchalnego świata nauki), a takie „typowo ludzkie” myślenie bywa przecież zgubne dla odkrywców, którzy winni swoją działalność poświęcać przede wszystkim społeczeństwu. Jednak ten wewnętrzny konflikt wydaje się wielce prawdopodobny i zwrócenie na niego uwagi czyni opowieść bardzo uniwersalną.

 

Reżyser Kim Tae-hyung idzie jednak o krok dalej, opowiada o Marii jak o kobiecie, która stawiła czoło wielu wyzwaniom – musiała być Polką w obcym kraju, kobietą na Sorbonie (a później pierwszą profesorką tamże, choć stanowczo za późno w stosunku do jej dokonań), matką dzielącą swoje życie pomiędzy wychowywanie dzieci a prace laboratoryjne. Wszystko to jednak nie byłoby dla widza nowe, gdyby nie wątki poboczne, które dodano lub rozwinięto na potrzeby musicalu. I tak pojawia się przyjaciółka Marii, Anna Kowalska, pracująca w fabryce, w której pracownicy są narażeni na radioaktywne promieniowanie odkrytego przez Curie w 1898 r. radu (co wywołuje w niej zrozumiałe wyrzuty sumienia, jednak dla nauki kontynuuje przez pewien czas swoje badania, zatajając fakt szkodliwości pierwiastka). Anna jest jedną z tych emigrantek, które podobnie jak Skłodowska tęsknią za ojczyzną i pragną przynieść jej chlubę poza jej granicami, cieszy się zatem z każdego sukcesu Marii, zwłaszcza gdy ta jeszcze przed radem odkrywa pierwiastek, który na cześć Polski nazywa polonem. Anna Kowalska to taka „every woman”, jedna z tych Polek, dla których Maria Curie-Skłodowska mogła być nieskończoną inspiracją.

 

Powodem, dla którego postawiłam na drodze Marii fikcyjne postaci, takie jak Anna i Ruben, było pozostawienie nas dzisiaj z ważnymi pytaniami” – opowiada w jednym z wywiadów scenarzystka Se Eun Choun. „Chodzi tu o problemy, z którymi nawet 100 lat później musi się zmagać wielu naukowców. O rozdarcie między ambicją i naukową dociekliwością a prawdą, której nie powinniśmy przeoczyć, jeśli istnieje choćby najmniejsze ryzyko niebezpieczeństwa. W tym sensie, mam nadzieję, że musical »Marie Curie« będzie stanowił ważne przesłanie dla wielu »Marii Skłodowskich-Curie« żyjących w dzisiejszych czasach” – konkluduje.

W role głównych bohaterek w dwóch aktach w sumie wcielają się cztery wokalistki; zwłaszcza w I akcie odtwórczyni roli Curie (Joo Hyun Ok) zadziwia muzykalnością, głębią emocjonalną, imponuje także głosem. Jej zastępczyni w drugim akcie (główna twarz musicalu, Sophie Kim) porusza z kolei swoim aktorstwem, szczególnie w scenie opłakiwania Pierre'a Curie. Również role męskie zostają wykonane na naprawdę światowym poziomie. Natomiast muzyka (jej autor to Jong Yoon Choi) jest melodyjna, momentami porywająca, ale jednocześnie ambitna oraz skomplikowana melodycznie i rytmicznie. Jedynie aranżacje nie zadziwiają tu oryginalnością, lecz za to pomysły zasługują na najwyższe dowody uznania. Choreografia nadaje całości lekkość, scenografia rozpala fascynację końcem XIX i początkiem XX w., czasem wielkich odkryć i nauką w ogóle. A chociaż wersja filmowa musicalu trwa 2,5 godz., to przecież i tak ma się wrażenie, że np. tragiczna śmierć Pierre'a Curie w wypadku jest tu zaledwie epizodem, mimo że było to kluczowe wydarzenie w życiu Skłodowskiej.

 

Oglądając „Marie Curie”, ma się chęć zobaczyć wszystko jeszcze raz, ale już na scenie, mimo że wersja filmowa jest przepięknie i bardzo profesjonalnie sfilmowana. Może dzięki precyzyjnym ujęciom, płynnemu ruchowi kamery i uważności na detal pozwala zbliżyć się do bohaterów jeszcze bardziej, niż pozwala na to przestrzeń teatralna. Jednak bliskość emocjonalna, jaką z nimi odczuwamy, jest tak zatrważająca, że aż trudno uwierzyć, że za widowisko odpowiadają artyści z innej kultury. Może dlatego, że historia Polski i Korei ma ze sobą więcej wspólnego, niż by się na pozór wydawało, Koreańczycy potrafią zrozumieć słowiańską duszę oraz historię wybitnej Polki, a nawet dostrzec w niej coś, co my sami czasem przestajemy dostrzegać.

 

Co ciekawe, musical „Marie Curie” gościł na koreańskich scenach wiele sezonów i stał się przodującą sztuką w kraju, zdobył również pięć nagród podczas 5. edycji Korean Musical Awards w 2021 r.: za najlepszy musical, dla najlepszego producenta, dla najlepszego reżysera, za najlepszy scenariusz i najlepszą muzykę.

 

Artyści o musicalu „Marie Curie”:

Wszystkie treści na PrestoPortal.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.

Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.

Więcej informacji: Edyta Ruta | edyta.ruta [at] prestoportal.pl | +48 579 66 76 78

Drogi użytkowniku, zaloguj się aby móc komentować nasze treści.