Chwila na muzykę, chwila na refleksję [Koncert Pasyjny w Filharmonii Łódzkiej]

12.05.2021
fot. Marcin Stępień – z archiwum Filharmonii Łódzkiej

W refleksyjnym przedświątecznym czasie można było spotkać się z Orkiestrą Symfoniczną FŁ pod batutą Pawła Przytockiego oraz solistami Hanną Sosnowską i Kacprem Szelążakiem. Doświadczenia, które dostarczyli muzycy, można ująć jako te, które są niezbędne do życia. A to dlatego że każdy potrzebuje takiej chwili, w której może się bezwładnie poddać swoim myślom – zadumać się nad czymś, dać się połknąć własnej głowie. Muzyka jest najlepszym bodźcem, który pomaga wejść w tego typu stan kontemplacji.

Pierwsze wybrzmiało dzieło J. Haydna – symfonia d-moll nr 26 „Lamentatione”. Wiadomo, że Haydn skomponował ten utwór na czas Wielkiego Tygodnia, ale nie ma pewności co do konkretnej daty (1768 lub 1769). Dzieło to było przełomowe w historii jego symfonii. Napisał ich ponad sto – jednak aż do tego czasu były to dzieła o zupełnie odmiennym charakterze. W historii muzyki tonacja d-moll bywała określana przez różnych kompozytorów, m.in. W.A. Mozarta, jako niezwykle dramatyczna. Ta symfonia zmieniła charakter twórczości Haydna z żywych, wesołych tonacji na pełne refleksji, którymi nawiązywał do nurtu Sturm und Drang. Finałowy menuet z trio zaskakiwał nagłymi zmianami dynamicznymi. Wśród krótkich, drobnych smyczków pojawiała się nagle lawina forte. Naszła mnie wtedy refleksja, że to doskonałe zobrazowanie tego, jak wygląda świat kultury obecnie – małymi kroczkami do przodu, pod prąd, naprzeciw kolejnym falom pandemii, która odbiera możliwość odbioru sztuki na żywo.

Warto się przyjrzeć solistom, którzy tego wieczoru wykonali drugą część koncertu – „Stabat Mater” G.B. Pergolesiego. Hanna Sosnowska to sopranistka, która z ogromną łatwością wydobywa z siebie przeszywające dźwięki. Obecnie jest solistką Opery Wrocławskiej. Kacper Szelążek zaś to kontratenor, który spełnia się w muzyce oratoryjnej, a także w teatrze muzycznym. Ponadto jako jedyny na świecie wykonuje „Trzy fragmenty z poematów Jana Kasprowicza” Karola Szymanowskiego. Duet stanął przed zadaniem wykonania tak niezwykle trudnego i emocjonalnego dzieła, gdyż kompozytor narzucił formę składającą się z dwunastu sugestywnych obrazów, w których nie brakuje dysonansów. Każdy z nich ukazuje inną formę głębokiego żalu i smutku: płacz, jęk, lament, a nawet krzyk. Sekwencja „Stabat Mater dolorosa” (Stała Matka boleściwa) jest dobrze znana publiczności. To często wykorzystywany w sztuce obraz matki przeżywającej cierpienie i stratę syna. Dramatyczności dodaje fakt, że było to ostatnie dzieło stworzone przez kompozytora przed śmiercią. Jak jednak zaznaczyła Małgorzata Janicka-Słysz, wszyscy, którzy poszukują odpowiedzi na pytania odnośnie do powiązania między przedwczesną śmiercią poprzedzoną chorobą na gruźlicę a okresem, w którym powstawało dzieło, mogą zajrzeć do rękopisu, w którym panuje ład, spokój i można wywnioskować, że kompozycja rodziła się sukcesywnie.

W zapowiedzi Małgorzaty Janickiej-Słysz usłyszeliśmy, jak bardzo kultura i muzyka są ważne – tym bardziej gdy przeżywamy trudny czas. Prowadząca koncert odwołała się do tytułu książki „Kultura jest ważna” Rogera Scrutona i dodała, że ten wieczór jest potwierdzeniem tezy, że dzięki takim koncertom możemy określać naszą tożsamość. Warto poświęcić chwilę na muzykę, chwilę na refleksję.

Maria Krawczyk

Wszystkie treści na PrestoPortal.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.

Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.

Więcej informacji: Edyta Ruta | edyta.ruta [at] prestoportal.pl | +48 579 66 76 78

Dodaj komentarz