Gdy dawne spotyka się z nowym [Kilka słów o płycie Michała Nagya „Fughetta”]

23.04.2021
okładka płyty

Tegoroczny Wielki Tydzień, po raz drugi smutniejszy (pandemia), przyniósł mi poza doznaniami religijnymi spotkanie z piękną muzyką. Dotarła do mnie niezwykła płyta gitarowa. Ten klimatyczny instrument, zwany przez Georges'a Brassensa „małą orkiestrą”, zawsze wywołuje cudowne przeżycia, wycisza lub pobudza mnie do kreatywności.

Gdy w czasie Wielkanocy zaczęłam słuchać albumu, zrozumiałam, że właśnie wydarza się coś niezwykłego. Michał Nagy, doskonały muzyk i pedagog, tworząc swój najnowszy projekt, dobierając gitarowe utwory, pomyślał o każdym drobiazgu sztuki kompozytorskiej i wykonawczej. Tak, gitarowe. Bo chociaż „Come, heavy sleep”, piękna pieśń Johna Dowlanda, to utwór na sopran i lutnię, to artysta tak wykonał ją na gitarze, towarzysząc głosowi Arianny Savall, że czujemy ducha lutni. A stało się to dzięki bardzo wiernej transkrypcji dokonanej z lutniowej tabulatury Dowlanda. Utworów jest pięć – fughetta, suita, pieśń, niezwykłe wariacje oraz serenada.

Każdy kolejny utwór, choć znacząco różni się od poprzedniego, niejako z niego wynika. I w pewnym stopniu jest zanurzony w tym, co dawne, lecz co piękne i nieprzemijające. Mamy przetworzone dawne formy, takie jak np. passacaglia czy galliarda, stylizowane struktury polifoniczne czy współczesne wariacje na temat renesansowej pieśni.

Projekt „Fughetta” rozpoczyna się… „Fughettą”, która została napisana przez Pawła Szymańskiego specjalnie dla Michała, dla jego gitary. W tym utworze – jak twierdzi sam kompozytor – „porządek fugi – z zasady polifoniczny – krzyżuje się z porządkiem faktury gitarowej – z natury homofonicznej. W samej strukturze »Fughetty« krzyżują się jeszcze inne porządki. Śledzenie ich ułatwiają dźwięki akcentowane. Bez względu na to, czy słuchacz będzie za nimi podążał, czy zechce jedynie kontemplować gładki przepływ motorycznych sekwencji dźwięków – będzie to możliwe dzięki wirtuozerii Michała Nagya, dla którego »Fughettę« napisałem”.

Poprzez „Fughettę” przechodzimy do „Suity” w stylu polskim Aleksandra Tansmana. Kompozytor poznał w Paryżu Andrésa Segovię i zachwycił się jego grą oraz repertuarem. Nie spodziewał się, że gitara może być instrumentem tak fascynującym, dającym tak wiele możliwości! Pierwszą kompozycją napisaną dla hiszpańskiego wirtuoza był „Mazurek”. Dzięki wieloletniej przyjaźni z Segovią Tansman stał się jednym z bardziej znaczących kompozytorów muzyki gitarowej XX w.

Suita powstała na zamówienie Segovii w 1962 r. Gitarzysta był tak nią oczarowany, że wykonywał i pokazywał ją gdzie tylko mógł. Utwór został oparty na tradycyjnych formach historycznych (entrée, gaillarde) oraz folklorze polskim (kujawiak, polonez, oberek). W „Alla polacca” Tansman nawiązuje też do mazurka, a w kujawiaku kompozytor bodaj jedyny raz w swojej twórczości zamieszcza cytat z melodii ludowej „Umarł Maciek, umarł…”.

Michał odszukał w tym utworze wiele niuansów i barw, które kompozytor ledwie „podszepnął” w notacji. Suitę rozpoczyna „Entrée”, delikatnie grany przez Michała marsz, z imitującymi kroki akordami. Gitarzysta, podążając za kompozytorem, nieśmiało wprowadza nastrój powagi i spokoju, próbuje obejrzeć się za siebie, by nawiązać w swojej interpretacji do historii.

„Gaillarde” to taniec renesansowy i barokowy. Michał gra go lekko, swobodnie, sprawiając, że staje się kontrastem dla smutnego „Kujawiaka”, gdzie „Umarł Maciek” jest cytowany przez Tansmana bez żadnych zmian. Druga część jest weselsza – zarówno kompozytor jak i wykonawca wspaniale wykorzystują tutaj charakter gitary: jej nastrojowość, delikatność brzmienia…

„Polonez” pięknie zachowuje powagę polskiego tańca, a „Kołysanka wschodnia”, dołączona do suity przez Segovię, to przepiękna, ale bardzo wymagająca forma. By kantylena zabrzmiała lekko i delikatnie, jak szum letniego wietrzyku, Michał musiał się popisać doskonałą wirtuozerią, klarownością rytmu i piękna barwą. I to mu się udało!

„Rêverie”, czyli marzenie, śnienie, też dołączyło do „Suity” później. Wcześniej było „Piosenką” w „Trzech utworach na gitarę”.

Szybka „Alla polacca” to mazurek, w niektórych interpretacjach będący oberkiem. U Michała jest tym, czym powinien być.

W nawiązującej do kujawiaka „Kołysance nr 2” bucząca jak trzmiel obniżona struna E jest wspaniałym tłem dla subtelnej melodii. Kończący suitę „Oberek” rozpoczyna się mazurowymi kwintami, od pierwszego taktu porywając słuchacza w dynamiczny taniec.

Kolejny utwór to pieśń „Come, heavy sleep” Johna Dowlanda, angielskiego kompozytora i lutnisty, który cieszył się wielką sławą w czasach panowania królowej Elżbiety I i Jakuba I. Grał na dworach całej Europy, zdobywając sławę i szacunek. Nie bez racji Sting uważa go za odpowiednik współczesnej gwiazdy rocka.

Na płycie Michała ten piękny utwór z towarzyszeniem gitary wykonuje Arianna Savall, wspaniała harfistka i sopranistka katalońska. Świetnie dopasowuje głos do gitary. Wychowana wśród muzyki i muzyków Arianna doskonale wie, gdzie może wykonać rubato, gdzie się zatrzymać, by nie zepsuć lub nie zagłuszyć akompaniamentu. Poza tym, śpiewając w innych projektach, sama akompaniuje sobie na harfie…

Zaproszenie przez Michała Arianny z Dowlandem poza wielką radością muzykowania miało jeszcze jeden cel. Muzyk chciał w ten sposób doprowadzić do klarowności odbioru „Nocturnal after John Dowland” Benjamina Brittena, współczesnych, niekonwencjonalnych wariacji na temat właśnie tej pieśni, którą śpiewa Arianna.

„Nocturnal” to fantastycznie zróżnicowany i zawiły utwór na gitarę solo, który został napisany dla gitarzysty Juliana Breama. To kolejny utwór „z dedykacją dla gitarzysty”. „Fughetta” jest dedykowana Michałowi, a „Suita” Segovii.

Po raz pierwszy „Nocturnal” wykonał Julian Bream w 1964 r., a pieśń „Come, heavy sleep”, na której opiera się utwór, to nr 20 w „The First Book Of Songs or Ayres of Four Parts” Johna Dowlanda, opublikowanej w 1597 r. Melodia pieśni Dowlanda pojawia się tylko w końcowym „Slow and quiet” po ośmiu złożonych i trudnych technicznie częściach. Wariacje rozpoczynają się spokojnie, by przejść w brawurowe, dalekie od poetyki Dowlanda „Very agitated”, które niepostrzeżenie zmienia się w „Restless”. Potem rzeczywiście niełatwe „Uneasy”, w którym gitarzysta ukazuje wszystkie możliwości barwowe swojej gitary, by uspokoić nas „March-like”, czyli jakby marszem, kroczącymi śmiało dźwiękami, zanikającymi w oddali. W „Śnieniu” („Dreaming”) ktoś cichutko stąpa, by nas nie zbudzić. Jeszcze delikatne kołysanie („Gently rocking”) i poprzez „Passacaglię” możemy budzić się ze snu.

Ten niezwykły muzyczny projekt zamyka „Serenada” Sofii Gubajduliny. W tym utworze gitara Michała staje się instrumentem lirycznym, intymnym. Doceniam też niezwykłą świeżość kompozycji, ale chyba najbardziej interesującym aspektem tej muzyki jest jej transcendentna wymowa wynikająca ze stałego elementu twórczości Sofii – inspiracji, którą jest religia. Mam nadzieję, że „Fughetta” otrzyma tegoroczną nagrodę Fryderyk, do której jest nominowana w kategorii album roku – recital solowy.

Jeszcze z racji mojego zawodu plastyka muszę wspomnieć o tym, nad czym rzadko pochylają się krytycy muzyczni.

To wysmakowana, oszczędna w grafice i kolorze okładka płyty. Zarówno awers, jak i rewers przedstawiają autora tych pięknych dźwięków – Michała Nagya w poetyckiej, „zamglonej” wersji.

Czarny, ascetyczny krążek, parę zdjęć w sepii przedstawiających niezwykły kamienny kościół w Sieprawiu, gdzie wykorzystując cudowną akustykę, dokonano nagrań i… kora drzewa! Lipa to czy akacja – nieważne. Ważne, że drzewo to odwieczny symbol osi świata, drabiny do nieba, boskiej gwarancji odnowy. Najpiękniejsza z klamer, którą muzyk Michał Nagy i grafik Jan Tuszyński spięli to dzieło. Nawet Tansman, tworząc swoją suitę, stwierdził: „Moje myślenie o tradycji można porównać do drzewa – liście opadną, korzenie przetrwają…”.

Dorota Pietrzyk

Wszystkie treści na PrestoPortal.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.

Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.

Więcej informacji: Edyta Ruta | edyta.ruta [at] prestoportal.pl | +48 579 66 76 78

Dodaj komentarz