W krainie wiecznej szczęśliwości

19.08.2021

Hyperborea” to nowa płyta Strefy Niskich Ciśnień, istniejącego od 2008 r. zespołu rawickich muzyków. Jest to projekt szczególny, gdyż silnie inspirowany malarstwem.

 

Muzyka powstała bowiem w nawiązaniu do cyklu obrazów „Hyperborea” malarza, fotografa i grafika Tomasza Bzdęgi i to właśnie one stanowią zarazem oprawę graficzną albumu zespołu. Ich kolorystyka jest dość psychodeliczna, uzyskiwane kontrasty momentami mroczne. To na pozór wizje przypominające dalekie mgławice w kosmosie, oglądane z bliska refleksy światła czy rosnące w głębinach oceanu ukwiały. Odnajdujemy tu swobodne interpretacje mitologicznego wątku – kraina Hyperborea, kraina wiecznej szczęśliwości, według wierzeń Greków znajdowała się daleko na nieokreślonej północy, za siedzibą wiatru północnego – Boreasza. Kraina, w której mieszkańcy popełniali samobójstwo, skacząc ze skały w morze, gdy już poczuli się nasyceni życiem… Tłumaczy to co nieco słodko-gorzki, zagadkowy i niepokojący nastrój prac Bzdęgi. Rozkosz ma tu swoją cenę, wybór szczęścia niesie ze sobą jednoczesną akceptację na jego koniec, a dla współczesnej kultury być może trudną do zrozumienia wdzięczność za możliwość wyboru, kiedy ów koniec nastąpi.

 

I świetnie z tym wszystkim koresponduje muzyczna narracja Strefy Niskich Ciśnień.

Muzyka grupy jest tu transowa, łącząca w sobie stylistykę rocka, muzyki współczesnej i ilustracji charakterystycznej dla teatru autorskiego (który zresztą muzykom pozostaje bliski). Na wielowarstwowość i bogactwo brzmienia składa się zróżnicowanie instrumentalne: klarnet basowy, sampler, looper, syntezatory, pianino elektryczne i fx (Krzysztof Matysiak), gitara basowa (Mariusz Kupczyk), gitara (Tomasz Dzikowski), perkusja (Michał Dolny). I co ciekawe, dobrze się tego słucha, także nie mając świadomości, że jest to muzyka inspirowana warstwą plastyczną. Miałam przyjemność wysłuchać koncertu zespołu na Festiwalu Experyment w Zbąszyniu i trwałam jak zahipnotyzowana, żałując, gdy dobiegł końca. Czułam się jakbym zasłuchała się w muzycznej kontemplacji przypominającej balladę „Echoes” Pink Floydów z 1971 r. Obudziło to we mnie nostalgię, zarazem ciekawość nowego, bo Strefa Niskich Ciśnień to przecież zespół wciąż aktywny, poszukujący, ambitny, choć już mający swoje charakterystyczne brzmienie.

 

I kiedy zapoznałam się z płytą oraz abstrakcyjną historią zapisaną w obrazach, poczułam, że obrazy to w tym wszystkim jakaś wartość dodana (lub na odwrót, zależnie od tego, w jakiej kolejności z projektem się zapoznamy). Choć po prawdzie materiał nagrany na płycie jest zdecydowanie za krótki, aby mógł oczarować równie mocno jak koncert, którego atmosfera już sama w sobie pozwala zapomnieć o upływającym czasie.

 

(MB)

Wszystkie treści na PrestoPortal.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.

Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.

Więcej informacji: Edyta Ruta | edyta.ruta [at] prestoportal.pl | +48 579 66 76 78

Dodaj komentarz