Tęcza jest czarna a nam grozi katastrofa [dzień pierwszy Festiwalu Prawykonań*]

13.05.2021
Tęcza jest czarna a nam grozi katastrofa [dzień pierwszy Festiwalu Prawykonań*]

KINGA WOJCIECHOWSKA: Zaczęło się od pochwały miłości. Nie tylko tej ludzkiej, nie tylko boskiej. Miłości absolutnej, oderwanej od bytu. Miłości, która wszystko zwycięża i wszystko przetrzyma. Motto nie tylko kompozytora, ale może nas wszystkich?

Joanna Wnuk-Nazarowa mówi, opowiadając o swoim utworze, który, choć w tytule ma słowo: Catastrophe, to jednak jest optymistyczny: „Ja wierzę, że dobro zwycięży, że zło to studnia, ale przecież nie bez dna, da się ją zasypać.” W finale jej 9-minutowego, błyskotliwego utworu pojawia się chłopiec, który śpiewa psalm Claude’a Goudimela, zamordowanego w Noc św. Bartłomieja. Choć zginął, pieśń przetrwała i w różnych formach i interpretacjach wykonuje się ją do dziś. Chłopcu towarzyszy harfa haczykowa, oboje wykonują utwór w f-moll, symbolicznej tonacji. I choć śpiew chłopca zagłuszany jest co chwila przez demoniczną orkiestrę, która ma symbolizować zło, to jednak na koniec właśnie jego głos rozbrzmiewa najsilniej i niejako tłumi dźwięki orkiestry. Dobro zwycięża.

Naiwne? Gdy przeżyło się kilka dekad i właśnie obchodzi się 50-lecie pracy zawodowej, to o naiwności nie może być mowy. Więc tak, dobro w końcu zwycięży. I miłość. Mimo że po drodze przyjdzie nam doświadczyć różnych paradoksów. Tęcza straci kolor, bo użyta jako symbol, przestanie być pięknym zjawiskiem atmosferycznym, a stanie się synonimem walki, niesprawiedliwości, nadużyć. Wszystko się miesza – nowoczesność, tradycja, teraz, wczoraj, jutro. Jak brzmiałaby muzyka w średniowieczu, gdyby znano wtedy jazz? Albo pop? Jak dziś wykonywać utwory z łacińskimi, dla nikogo prawie już niezrozumiałymi tekstami? Z tekstami jakiegoś Grzegorza Gerwazego Gorczyckiego, kompozytora spod Bytomia sprzed 350 lat? Czy muzyka klasyczna się wyczerpała? Czy ciągle trzeba wymyślać coś nowego, czy można jednak korzystać z tradycji, uwikłać się w nią, np. formą i wyjść z tego z twarzą, z sukcesem i owacjami? Czy w muzyce liczą się uczucia i emocje czy precyzja, wirtuozowskie tremola, które jednak otarte są z wszelkiej wrażliwości? Które z wrażliwości odzierają także nas, słuchaczy? Co jest ważne na końcu? Miłość? Dobro? Szczerość?

Na te pytania, na masę innych pytań, odpowiedzi znalazłam podczas pierwszego dnia Festiwalu Prawykonań w Katowicach, w NOSPR.

Dwie Joanny, dwa pokolenia:
Joanna Wnuk-Nazarowa, "przede wszystkim kompozytorka", Joanna Freszel, sopran wybitny
fot. serwis NOSPR

Nie słucha się łatwo muzyki wykonywanej z gorących jeszcze partytur. Ale przyjemnie rozmawia się potem z ich twórcami. W „Black Rainbows” Tomasza J. Opałki szukałam odniesień do zjawiska atmosferycznego, kształtów przypominających łuki (czarne tęcze nut), pomyślałam także o społeczno-politycznym zaangażowaniu – przez kilkanaście minut próbowałam rozwikłać zagadkę. Zadanie miałam o tyle ułatwione, że Opałka ubrał swój pomysł w znaną mi formę koncertu – solista (saksofonista Bartłomiej Duś) w doskonałym, rześkim dialogu z Orkiestrą Muzyki Nowej Szymona Bywalca. Skoro forma znajoma, bez trudu można było skupić się na treści i rozszyfrowywać, z lepszym lub gorszym skutkiem.

Niczego domyślać się nie musiałam podczas pierwszego utworu otwierającego Festiwal. Dzieło Adriana Konarskiego było klarowne, pełne delikatności, piękne. I jak na taki festiwal – hm, odważne. Bez eksperymentów, ekwilibrystyk technicznych, skrajności. Utwór, którego forma była całkowicie podporządkowana treści – a słowa były przecież ważne. Może najważniejsze napisane ręką człowieka: m.in. fragmenty Pieśni nad Pieśniami i Listu św. Pawła do Koryntian. To zresztą cecha stylu Konarskiego. Dwa lata temu jego utwór wykonywała Joanna Freszel. I także wtedy kompozytor wykazał się czułością dla słów, które śpiewała. A my i wtedy, i teraz byliśmy beneficjentami tej staranności, bo świetnie rozumieliśmy o czym śpiewa artystka. Dodam, że w tym roku śpiewał chór, doskonała Camerata Silesia.

Ubawiłam się podczas utwory Ryszarda Gabrysia, jednocześnie ulegając urokowi Sabiny Meck, na co dzień wokalistki jazzowej, tu na kilku dźwiękach tworzącej niebywałą interpretację.

Pogubiłam się za to kompletnie w utworze Macieja Jabłońskiego. Utknęłam w plątaninie dźwięków i w końcu nie wiedziałam, co autor miał na myśli i tylko żal było mi muzyków, którzy muszą dowieźć utwór do końca. Co oczywiście zrobili brawurowo.

Szczegóły koncertu, w tym twórcy i tytuły kompozycji oraz wykonawcy - TUTAJ.

Wieczorem w dużej sali – przeskok. Czterech z pięciu kompozytorów urodziło się w latach 40. XX wieku i czuć było w ich utworach starą dobrą szkołę orkiestracji. Doskonały zespół NOSPR miał co robić i swoje zadania pod wodzą Jose Marii Florencia wykonywał z ochotą. Zbigniew Bagiński napisał utwór misterny, przestrzenny, z wyczuciem bawił się dźwiękami i stopliwością barw niektórych instrumentów. Słuchało się tego z przyjemnością. Trzyczęściowy koncert Elżbiety Sikory nie dawał wytchnienia ani orkiestrze, ani tym bardziej soliście, perfekcyjnemu jak zawsze, młodemu Linusowi Rothowi. I choć utwór był nieco przegadany, bardzo soczysty czy wręcz mięsisty, to jednak trzymający w przyjemnym napięciu.

Po przerwie utwór Joanny Wnuk-Nazarowej spowodował ciarki, ale o tym pisałam wyżej. Na finał za to – koncert Krzysztofa Meyera, który postawił mocną kropkę nad "i" tego wieczoru.

Ale wcześniej – dwa razy od nich wszystkich młodsza Nikolet Burzyńska zaczarowała mnie utworem z udziałem Joanny Freszel, która wraz z Agatą Zubel jest dziś najlepszą wykonawczynią muzyki współczesnej. Podobnie jak Agata – nie ma zahamowań, a kompozytorzy są szczęśliwi, gdy mogą dla niej pisać lub gdy okazuje się (jak w tym wypadku), że to właśnie ona będzie wykonywać partię solową. Bo są pewni – Joanna nie tylko da z siebie wszystko, ale też można jej zaufać, że głęboko wczyta się w partyturę i wydobędzie z niej wszystkie sensy, znajdując jednocześnie równowagę. Utwór metafizyczny, bez konkretnego tekstu, sonorystyczny, bo Burzyńska starała się wkomponować głos w barwy orkiestry. Potraktowała głos instrumentalnie, ale w tym wypadku jest to wyrażenie bardzo pozytywne.

Szczegóły tego koncertu, w tym twórcy i tytuły kompozycji oraz wykonawcy - TUTAJ.

Jak widać więc z powyższego – tytuł artykułu miał gównie zadanie przyciągnąć czytelnika do lektury tekstu. Żadna katastrofa – przynajmniej tu, w Katowicach, nam raczej nie grozi.

*prawykonanie – pierwsze, często światowe, ale może być też krajowe, wykonanie utworu muzycznego. W odróżnieniu od premiery operowej, która ma swoją kontynuację w postaci kolejnych spektakli, prawykonanie może być czasem jedynym wykonaniem dzieła. Jeśli jednak utwór znajdzie uznanie zarówno w oczach wykonawców, jak i słuchaczy, ma szansę zaistnieć na wielu estradach kraju i świata, na co liczą (a przynajmniej powinni) kompozytorzy.

Festiwal Prawykonań – odbywa się w cyklu dwuletnim i prezentowane są na nim utwory różnorodne twórców młodych i tych z ugruntowaną już pozycją, we wszelkich stylach, nawiązujące do tradycji i całkowicie z nią zrywające, piękne lub nadwyrężające proste poczucie estetyki, pogłębione treściowo lub skupiające się na formie, wokalne, instrumentalne lub na skład bardzo mieszany, kameralne i symfoniczne. Krótko mówiąc, jest to przegląd sytuacji choć nie trendów. Festiwal w założeniu nie ma być festiwalem eksperymentów muzycznych ale raczej ma pokazywać, że w różnorodności pomysłów siła. O czym wyraźnie mówi jego pomysłodawczyni, kompozytorka, była dyrektor naczelna i artystyczna NOSPR Joanna Wnuk-Nazarowa.

 

After Music. Nieformalne spotkanie z twórcami. Bez dystansu, bez zadęcia, bez trudnych słów.
Gdzie "krótki wywiad" przeradza się w długi monolog.
Gdzie nikt nie boi się zadania pytań.
Gdzie kompozytorzy mówią, co im w sercu zagrało a wykonawcy dzielą się trudem tworzenia interpretacji.
Warto wpaść po koncercie wieczornym!
fot. serwis NOSPR

Wszystkie treści na PrestoPortal.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.

Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.

Więcej informacji: Edyta Ruta | edyta.ruta [at] prestoportal.pl | +48 579 66 76 78

Dodaj komentarz