Wiolonczela w rozkwicie [relacja z 8. edycji Krakowskiej Wiosny Wiolonczelowej]

12.05.2021

W tym roku, jak Polska długa i szeroka, słychać narzekania, że wiosna spóźniona, że kto widział śnieg w kwietniu, a przymrozki w maju. Jest jednak miejsce, w którym wiosna rozpoczęła się punktualnie. To Kraków.

A konkretnie Akademia Muzyczna im. Krzysztofa Pendereckiego w Krakowie. Wbrew panującym ograniczeniom w działalności koncertowej, organizatorzy już po raz ósmy postanowili sprawić radość wszystkim miłośnikom wiolonczeli i zaprosić ich do udziału w wyjątkowym święcie, jakim jest Krakowska Wiosna Wiolonczelowa. W poprzednich latach był to intensywny tydzień wypełniony próbami zespołów, spotkaniami, kursami mistrzowskimi, zwieńczony koncertami. Każda odsłona imprezy miała swoją przewodnią myśl programową – muzykę polską, filmową, południowoamerykańską, operę. Były koncerty kameralne, ale i z orkiestrą. W tym roku z konieczności próby trwały krócej, a cztery koncerty musiały zostać zastąpione nagraniem filmów wideo – po dwa każdego dnia. Niemałe to wyzwanie, jeśli wziąć pod uwagę bogaty program i odpowiedzialność, która towarzyszy realizacji nagrań online. Specyfika koncertu sprawia, że drobne niedociągnięcia mogą umknąć uwadze, przeminąć bez echa – nagranie zostaje w sieci długi czas i każdy może je analizować bez końca. Jednak w przypadku Wiosny nie ma zbyt wielu okazji, by szukać dziury w całym. Przeciwnie, wydarzyło się wiele pięknych rzeczy i dobrze, że zostały uwiecznione. I że, poniekąd dzięki ograniczeniom, publiczność koncertów mogła się rozszerzyć o słuchaczy z dowolnego miejsca na świecie.

 

Tegoroczna impreza upłynęła pod znakiem składów kameralnych, moment nie sprzyja organizowaniu koncertów z udziałem orkiestry. Jednak nie powstrzymało to wykonawców przed zaprezentowaniem bardzo zróżnicowanego repertuaru, w tym również absolutnych hitów spośród koncertów wiolonczelowych – Schumanna i Dvořáka. Ten pierwszy zabrzmiał w aranżacji Richarda Klemma, niemieckiego wirtuoza, którego aranżacje na zespoły wiolonczelowe przyczyniły się do powstania słynnej formacji 12 Wiolonczelistów Filharmonii Berlińskiej. Autorem drugiej aranżacji jest Sebastien Walnier, koncertmistrz wiolonczel brukselskiej opery La Monnaie, znany z wielu udanych adaptacji utworów na zespoły wiolonczelowe. Oba koncerty zabrzmiały bardzo ciekawie i świeżo. Muszę przyznać, że bardziej nawet niż solowe partie wciągnęło mnie śledzenie, jak zostały zaaranżowane głosy w „orkiestrze” złożonej z samych wiolonczelistów. Jeśli chodzi o solistów, nawet jeśli nie były to kreacje na miarę Isserlisa i Maisky'ego, to studenci krakowskiej Akademii (Andrii Vorontsov – Schumann i Monika Würsten – Dvořák) poradzili sobie z wyzwaniem bardzo dobrze. Każdy wiolonczelista, oglądając relację z tego koncertu, dostrzeże, że jest coś wyjątkowego w graniu z kolegami po fachu, którzy znają każdą nutę utworu. Czujni na zmiany tempa, artykulacji, dynamiki, tworzą podporę, o której zwykle można tylko pomarzyć, grając z orkiestrą w wielkim składzie, gdzie jednym pośrednikiem między muzykami jest dyrygent. A z tym, jak wiadomo, można rozumieć się w lot, albo niekoniecznie. Tutaj dyrygenta nie było, nie przejęli też jego roli sami soliści. Istota wspólnego zgrania polegała na wyjątkowej czujności tria tworzącego tło w utworze Schumanna i kwartetu w koncercie Dvořáka.

W tym roku w krakowskim święcie wiolonczeli wziął udział wyjątkowy gość specjalny – profesor Hochschule für Musik Detmold Alexander Gebert. Wybitny artysta, którego po raz pierwszy podziwiałam w 1997 r. podczas pierwszego Międzynarodowego Konkursu im. Witolda Lutosławskiego w Warszawie, gdy jeszcze jako student czarował publiczność niezwykłą muzykalnością na równi z ujmującą powierzchownością. Dziś jego gra jest dojrzała, pełna emocji, przykuwająca uwagę każdym dźwiękiem. I naprawdę szkoda, że tak rzadko można usłyszeć go w Polsce jako solistę. O dużym szczęściu mogą mówić wszyscy, którzy mają kontakt z profesorem Gebertem jako pedagogiem. Bywa on gościem kursów mistrzowskich w Polsce, m.in. Zakopiańskiej Akademii Sztuki i Festiwalu Ensemble na zamku Książ. W Krakowie wystąpił podczas dwóch koncertów. Podczas pierwszego zaprezentował znaną sonatę solową Paula Hindemitha oraz trio Henryka Mikołaja Góreckiego w zespole z wykładowcami krakowskiej Akademii – klarnecistą Piotrem Latą i pianistą Bartłomiejem Kominkiem. Były to najpoważniejsze pozycje tegorocznej Wiosny, zdecydowanie do polecenia dla nieco bardziej osłuchanych melomanów, a na pewno wymagające skupienia. O które czasem trudno w domowych warunkach, gdy nie mamy zapewnionej izolacji od wszelkich rozpraszających bodźców, którą zapewnia obcowanie z muzyką na żywo w sali koncertowej. Nawiasem mówiąc, spory pogłos w Auli Florianka przysparzający zwykle wykonawcom problemów, akurat dla prezentacji wideo okazał się dość przyjazny, pozwolił ocalić sporo z prawdziwego brzmienia instrumentów.

 

W tym roku słuchacze krakowskiego wydarzenia mogą też posłuchać sonat. Doktorantka Monika Krasicka-Gajownik i pianista Piotr Filek zaprezentowali wciąż będącą poza głównym kanonem wiolonczelowego repertuaru kompozycję Zygmunta Stojowskiego, a wykładowca Akademii Jan Kalinowski z pianistą Markiem Szlezerem, z którym tworzą już od 20 lat Cracow Duo – słynną dla odmiany sonatę Siergieja Rachmaninowa.

Jeśli miałabym wskazać koncert, który podobał mi się najbardziej, byłaby to ostatnia filmowo-koncertowa odsłona, czyli wieczór zatytułowany „Only Cello – Violoncelles, vibrez!”. Jak nazwa wskazuje, wykonawcami byli wyłącznie wiolonczeliści pogrupowani w składach od dwóch do aż szesnastu osób. Znakomitym punktem programu była „Suita na dwie wiolonczele” Davida Poppera w wykonaniu głównego opiekuna merytorycznego imprezy Jana Kalinowskiego i Aleksandra Geberta. Artyści nie mieli zbyt wiele czasu, by się zgrać, tym większy podziw dla faktu, jak bardzo im się to udało. Być może nie było to planowane, ale efekt zderzenia estradowej osobowości obu muzyków, poważnego Jana Kalinowskiego i nieco frywolnego na drugiej wiolonczeli Aleksandra Geberta, dodał pikanterii tej interpretacji.

Przepięknie zabrzmiał kadysz z „Dwóch melodii hebrajskich” Maurice Ravela w aranżacji amerykańskiego kompozytora Davida S. Cartera na oktet i wiolonczelę solo. Ravel oryginalnie przeznaczył ten utwór na głos i fortepian, później dokonał transkrypcji na głos z orkiestrą. Znane są aranżacje na skrzypce, altówkę, a nawet saksofon. Ta wiolonczelowa wyróżnia się wyjątkowo nastrojowym, melancholijnym charakterem. Partię solową przejmująco wykonał Aleksander Gebert i w moim odczuciu jest to złoty medal tej edycji imprezy.

Utwory Giovanniego Sollimy stają się powoli klasyką. Ten włoski wirtuoz, niemający żadnych barier wykonawczych, od lat dba o to, by wiolonczeliści mieli prawdziwie spektakularny repertuar ukazujący wszelkie możliwości techniczne i wyrazowe instrumentu. Jednocześnie wzbogacony o rytmy i brzmienia zapożyczone z innych niż klasyka gatunków. Słucha się tych kompozycji świetnie, gra też, choć nie są proste. Na pewno warto na własną rękę poszukać innych utworów autora „Violoncelles, vibrez!”. A może… poczekać na następne koncerty już przyszłorocznej Krakowskiej Wiosny Wiolonczelowej?

Warto czekać. To prawdziwe święto wiolonczeli. To tutaj można zobaczyć jednocześnie tak wielu utalentowanych muzyków – studentów, doktorantów, profesorów. Posłuchać, jak grają razem w szesnastoosobowym składzie „Orawę” Kilara zaaranżowaną przez profesora Zdzisława Łapińskiego. Wreszcie poczuć atmosferę porozumienia, które właśnie wiolonczelistów łączy wyjątkowo mocno. W Krakowie, i muszę to napisać, urzekły mnie bardzo jeszcze dwa szczegóły. Piękne, kolorowe, wiosenne suknie wszystkich wiolonczelistek i możliwość obserwowania całej palety emocji na odkrytych twarzach wykonawców. Na pohybel bezlistnym wciąż drzewom za oknem, pustej widowni, wytycznym sanitarnym, w myśl których część artystów nawet online występuje w maskach. Te koncerty można oglądać z przyjemnością dla ucha i oka. I bardzo serdecznie je polecam.

Anna Markiewicz

Szczegółowy opis koncertów dostępny jest na stronie:

https://www.amuz.krakow.pl/event/8-krakowska-wiosna-wiolonczelowa/

Poszczególne koncerty widoczne są po kliknięciu w zakładkę Website.

Wszystkie treści na PrestoPortal.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.

Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.

Więcej informacji: Edyta Ruta | edyta.ruta [at] prestoportal.pl | +48 579 66 76 78

Dodaj komentarz